niedziela, 26 lutego 2012

TU i TAM nr 20. Pralinki pełne niespodzianek.



Czekolada!
Cudowna barwa, kuszący smak i zapach.
Nieoceniona, kiedy potrzebujemy otuchy i pocieszenia.
Zjadana z radością w każdym zakątku Ziemi.
Uwielbiamy ją pod każdą postacią.
Gorąca i zimna.
Do picia i do chrupania.
Czekolada lubi kontrasty - kwaśne i ostre.
Likier i zioła.  Owoce i mięsa.
Od wieków jest obiektem pożądania.
Pudełko własnoręcznie zrobionych pralinek albo trufli - to miły i wymowny gest.
Na każdą okazję i bez okazji.
Zapraszamy na pralinki!
Do Amber z Kuchennymi drzwiami i do mnie - do Kucharni.
Częstujcie się bez poczucia winy.


NIE-SPO-DZIAN-KA.
1 słowo.
4 sylaby. 
13 liter. 
I radość, której nie da się przeliczyć. 


Uwielbiam.
Uwielbia to słowo.
Uwielbiam być jego początkiem.
Uwielbiam być jego celem.


Nigdy nie wiem skąd nadejdzie i dlaczego akurat w tym momencie, ale przecież nie mogę wiedzieć. 
Nie chcę, choć przyznaję, że podglądam świat wypatrując czy nie nadchodzi. 


Ale ona zawsze spada z zupełnie innej strony. Spada i rozbija się na części, z których została złożona. 
Zaskoczenie.
Ciekawość.
Uśmiech.
Szczęście.
Miłość ...


To chyba najbardziej niezwykła list składników, jaką znam. Bo i przepis zupełnie wyjątkowy. 
Jeśli uda nam się zachować odpowiednie proporcje i podać ją w stosownym czasie, radość z niespodzianki nie opadnie tak szybko, jak kapryśny suflet. 
Będzie krążyć wokół jak najwspanialszy zapach domowych konfitur i unosić się wysoko jak najpiękniej wyrośnięta drożdżowa baba. 


W drożdżówce nie szukam jednak zaskoczenia. Tutaj ten składnik nie jest mi potrzebny. Niespodzianką ma być  constans. Ten sam smak i zapach, jaki pamiętam z dzieciństwa, gdy jeszcze ciepłą popijałam zimnym mlekiem. 
Tu niespodzianką jest podróż w czasie tą samą drogą, w to samo miejsce, o tym samym smaku. 


Zupełnie odwrotnie jest z konfiturami.  Tutaj liczę na zaskoczenie. Szukam ciekawych smaków i nowych połączeń. Tu chcę, by niespodzianka służyła za kompas, a kolejne słoiczki, jak chorągiewki wyznaczały nowe szlaki na mapie smaków. 


Raz zaskoczenie. Raz jego brak. 
Raz klasyka. Raz nowoczesność. 
Rano, w południe, wieczór. 
W domu, czy na środku ulicy w centrum miasta. 
Raz jestem Adresatem, raz Odbiorcą. 


Jak to działa? 
Ta niezwykła wyliczanka, w której raz wypada na mnie, a raz na Ciebie, a czasem na wszystkich naraz. 
Nie wiem. Nigdy się nie dowiem i niech tak zostanie. 


Wiem za to, że pudełko czekoladek kryje same niespodzianki - nigdy nie wiem, na jaką trafię. Nawet wtedy, gdy robię te czekoladki sama. Mieszam nadzienie, wybieram kształty, a na koniec zupełnie zapominam co jest w czym...


To pudełko domowych pralinek ma w sobie więcej niespodzianek niż mogłabym zamarzyć. 
Chciałam zaskoczyć samą siebie bawiąc się smakami i ich łączeniem. Efekt był doprawdy niezwykły. Otworzył mi drogę do nowych pomysłów, dodał odwagi i po raz kolejny przekonał, że horyzonty kulinarnych eksperymentów sięgają jeszcze dalej niż myślałam. 


Niespodzianką są więc smaki pralinek. 
Z karmelem i chrupiącym bekonem. 
Z curry.
Z czekoladą i czerwonym winem.
Z malinami i różowym pieprzem.
Z kandyzowaną pigwą i Grand Marnier.


Pełne ich pudełko trafiło w ręce, które chciałam obdarować czymś wyjątkowym. Niespodzianką okazał się też wygląd części pralinek, które mimo temperowania czekolady uzyskały matową, niemal zamszową fakturę i pokryły się niezwykłymi wzorami. Te esy-floresy spodobały mi się znacznie bardziej niż połysk pozostałych czekoladek i już wiem po jakie foremki sięgać, aby zrobić sobie znów taką niespodziankę. 


Niespodzianką, na którą nawet nie liczyłam, było też cudowne "uzdrowienia" mojego wysłużonego laptopa, który powrócił w moje ręce razem z uratowanymi zdjęciami pralinek (i nie tylko).
A największa niespodziana właśnie na mnie czeka - zaraz będę mogła nareszcie zobaczyć pralinki, jakie przygotowała Amber. 


Zapraszam Was! Częstujcie się - te smaki są niepokojąco uzależniające, inne niż wszystkie, eksplodują na podniebieniu, chrupią, rozgrzewają, zaskakują - mnie przeniosły w nowy wymiar czekoladowego świat. Bardzo chciałabym Was tam zabrać. 


Połączenie smaku czekolady z curry to dla mnie prawdziwe odkrycie. Nie wiem na czym to polega, ale orientalna nuta curry idealnie współgra z czekoladą. Wrócę do tego smaku jeszcze nie raz.  
Boczek-karmel-czekolada to coraz popularniejsze trio - świetnie dobrane i wróżę mu karierę, bo leciutko słony, chrupiący boczek otulony karmelem i chrupiącą skorupką pysznej czekolady jest czymś, co mogłabym jeść bez końca. 


Słyszałam głosy, że wino i czekolada nie pasują do siebie. Zawsze mnie to dziwiło, bo uwielbiam zagryzać czerwone wino kosteczką czekolady. Z tym większą radością przeczytałam post mojej imienniczki, Anny-Marii (klik), który zainspirował mnie do przygotowanie pralinek z winem. Smakują cudownie - smak wina pozostaje echem, odbija się na podniebieniu, zostaje tam na dłużej, a potem stapia z aksamitem czekolady. 


Maliny i różowy pieprz to duet idealny, jeśli owinąć go słodyczą białej czekolady, która równie cudownie przyjęła kandyzowaną pigwę i likier pomarańczowy


Obydwa nadzienia powstały zupełnie spontanicznie - otwarłam lodówkę, uśmiechnął się do mnie słoiczek malinowych konfitur i mrugnął okiem stojący poniżej słoik z pigwą. Reszta potoczyła się stylem dowolnym, ale uwierzcie mi rezultat końcowy był przepyszny. 


CZEKOLADOWE PRALINKI W PIĘCIU SMAKACH
Uprzedzam, że proporcje składników podaję na oko. Z wyjątkiem pralinek z bekonem, które ostatecznie i tak wykonałam po swojemu, wszystkie smaki wymyśliłam i skomponowałam sama. Radość eksperymentowania była większa niż rozsądek do zapisywania dokładnych ilości. I namawiam Was do tego - bawcie się w kuchni, tak dobrze jak ja. 


400 g czekolady o zawartości min. 65% kakao 
3 cieniutkie plastry boczku
1,5 tabliczki białej czekolady
1 tabliczka gorzkiej czekolady
ok. 350 ml śmietany kremówki 
1 filiżanka cukru 
1 łyżka masła
1/4 szklanki wody
3-4 łyżki czerwonego wytrawnego wina
1/2 łyżeczki curry w proszku
1 -2 łyżki kandyzowanej pigwy
1 łyżka konfitury z malin (użyłam domowej z dodatkiem tonki)
niecała łyżeczka grubo mielonego różowego pieprzu


Potrzebne Wam też będą specjalne foremki do czekoladek. Ja część pralinek robiłam w specjalnie do tego przeznaczonej foremce, pozostałe w silikonowych foremkach do lodu - i to właśnie im zawdzięczam tą zamszową fakturę.
Zaczynamy od temperowania czekolady i przygotowania korpusów - odsyłam wszystkich zainteresowanych po dokładne instrukcje do Lo albo do Viri.
W czasie, gdy korpusy się studzą możemy przygotować nadzienie z białej czekolady, które wykorzystałam jako bazę do trzech rodzajów pralinek.


Białą czekoladę stopić w kąpieli wodnej razem z ok. 150 ml śmietany kremówki - ilość śmietany zależy od tego jak płynne lubicie nadzienie. Ja wolę takie "pół na pół" i te proporcje pozwoliły mi je uzyskać. W czasie topienia mieszać czekoladą, aby połączyła się ze śmietaną na gładką masę. Przestudzić, a następnie podzielić na 3 części przelewając do przygotowanych wcześniej miseczek.


Nadzienie curry - do masy  z białej czekolady dodać curry w proszku i wymieszać. Ilość curry dozować stopniowo do uzyskania pożądanego smaku.
Nadzienie malinowe z różowym pieprzem - do masy  z białej czekolady dodać konfiturę malinową i dosypać grubo mielony różowy pieprz,  wymieszać. Ilość pieprzu i konfitury dozować stopniowo do uzyskania pożądanego smaku.
Nadzienie z kandyzowaną pigwą i Grand Marnier - do masy  z białej czekolady dodać kawałeczki kandyzowanej pigwy oraz Grand Marnier i wymieszać. Ilość likieru dozować stopniowo do uzyskania pożądanego smaku.


Nadzienie karmelowe z chrupiącym boczkiem - cieniutkie plasterki boczku usmażyć na patelni aż staną się chrupkie. Zdjąć z ognia, przestudzić i pokruszyć na drobne kawałki, które później zostaną wmieszane do masy karmelowej.
Masa karmelowa - w garnku z grubym dnem połączyć cukier z wodą - rozmieszać tak, by cukier wsiąknął całość wody (strukturą przypomina mokry piasek). Wstawić na średni ogień i doprowadzić do skarmelizowania cukru. Będzie to trwało ok. 10 minut lub dłużej.
W tym czasie nie mieszać - można jedynie poruszać rondlem, by cukier równomiernie się rozpuszczał i karmelizował. 


Gdy nabierze koloru jasnego bursztynu, zdjąć z ognia i wlać 100 ml śmietany. Uwaga! Karmel jest gorący, po dodaniu śmietany może pryskać! oraz zbić się w grudki. W takim wypadku garnek należy wstawić ponowne na mały ogień i mieszać do momentu, aż cukier się nie rozpuści. Po zdjęciu z ognia dodać masło i dokładne połączyć z resztą. Początkowo sos jest dość rzadki, jednak w miarę stygnięcia gęstnieje, a po kilkugodzinnym pobycie w lodówce staje się naprawdę bardzo gęsty. Karmelu będzie więcej niż trzeba, ale kogo nie ucieszy niespodzianka w postaci schowanego w lodówce słoiczka tylko czekającego na to, żeby go skrycie wyjadać. 


Nadzienie czekoladowe z czerwonym winem - w kąpieli wodnej stopić tabliczkę gorzkiej czekolady razem z resztą śmietany kremówki (ok. 100-125 ml) mieszając, by powstała gładka masa. Pod koniec dolać wino i dokładnie wymieszać. Jeśli nadzienie będzie za wytrawne w smaku, można je dosłodzić - np. odrobiną sosu karmelowego (patrz wyżej).  


Przygotowane wcześniej korpusy napełnić nadzieniem i rozprowadzić na nim resztę temperowanej wcześniej czekolady. Odstawić w chłodne miejsce, aby zupełnie zastygły. Gdy będą twarde, wyciągnąć z foremek i  jeść bez ograniczeń, dając się porwać w podróż po niecodziennych smakach. 


* Inspiracja do pralinek z karmelem i bekonem pochodzi z tej strony - klik.

101 komentarzy :

  1. Piękne pralinki Aniu!
    O wyrafinowanych smakach i bardzo eleganckie.
    Dziękuję za kolejne przygody kuchenne.Tym razem było tak bardzo aromatycznie.
    Cmok!

    OdpowiedzUsuń
  2. Amber! I ja dziękuję - w tym momencie bardziej niż zazwyczaj żałuję, że możemy tylko popatrzeć na nasze pralinki...
    Do następnego!

    OdpowiedzUsuń
  3. dodaję do obserwacji uwielbiam czekoladki takie byłam u AMBER i też poczęstowałam się

    OdpowiedzUsuń
  4. Agatko! Witaj - dziękuję:) I częstuj się oczywiście!

    OdpowiedzUsuń
  5. zapraszam zawsze do mnie kochana będę odwiedzać

    OdpowiedzUsuń
  6. padłam z zachwytu i szybko się nie podniosę:))))
    Aniu przeszłaś sama siebie , nie wiem podziwiać czy zazdrościć ,a może i to to i to
    Aniu jesteś geniuszem*

    OdpowiedzUsuń
  7. Agatko! Dziękuję bardzo:)

    margot! Weź nie rób śmiechu - wstawaj i na kulki się szykuj;D
    Z jednym się zgodzę - przeszłam samą siebie z ilością zjedzonych pralinek, ale dobrze mi z tym ;P
    Uściski Alu!

    OdpowiedzUsuń
  8. http://agatucha123-agatuszka.blogspot.com/ tu jestem zawsze i na facebooku też

    OdpowiedzUsuń
  9. jeżeli mogę Ci coś poradzić - mam taką samą formę na pralinki okrągłe z tymi krążkami i żeby nie robiły się bąbelki powietrza trzeba załadowaną czekoladą foremką postukać delikatnie po blacie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. małe cudeńka!
    zacznij sprzedawać a zbijesz fortunę :) jakby co jestem pierwsza w kolejce :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja planuję wkrótce zrobić swoje pierwsze czekoladki. Mam nadzieję, że będą udane...

    Bo o tym, że będą tak piękne jak Twoje, Moja Droga, nawet nie marzę... :)

    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  12. Curry i boczek - tego się nie spodziewałam, nawet po największych niespodziankach.

    OdpowiedzUsuń
  13. aaa kulki to ja adres podeślę :D no, żeby zaoszczędzić tobie tych zjedzonych:D
    Aniu*** ja naprawdę jestem pod wrażeniem:)))))

    OdpowiedzUsuń
  14. A z krainy mirabelek26 lutego 2012 19:31

    czekalam;)
    ciesze sie ze wrocilas
    i to w jakim stylu!
    szalenstwo smakowe!zachwyconam!;)
    a
    wino czekoladowe istnieje,dostalam kiedys od syna na urodziny;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Życie przynosi nam wiele niespodzianek...raz są one przyjemnie zaskakujące, drugi raz natomiast przynoszą nam smutek... W tym wszystkim pocieszajace jest to,że dzięki te czekoladowe maleństwa przynoszą ten constans (o którym wspomniałaś) między tymi chwilami. Twoje pralinki są wyborne...najbardziej kuszą mnie te z malinami i czerwonym pieprzem, a najbardziej zaskakują mnie te z karmelem i boczkiem :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Co za połączenie smaków.. naprawdę, nigdy bym nie pomyślała :) a te esy-floresy wyglądają, jakbyś spędziła dużo czasu na tworzeniu ich, są genialne! pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  17. Jejku jakie cuda! I te smaki- uwielbiam takie eksperymenty:)
    Na pewno kiedys wyprobuje.
    PS Cudne zdjecia! Kusza, oj kusza:)
    Usciski serdeczne!

    OdpowiedzUsuń
  18. Aniu, najbardziej zaintrygowała mnie pralinka z karmelem i bekonem :)

    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Agatko! Dziękuję - na pewno Cię znajdę:)

    werko! A wiesz, ja stukałam, ale chyba za słabo - w innych foremkach nie ma tego problemu, ale w tej okrągłej małe rowki pewnie wymagają większej siły uderzenia:) Pozdrawiam Cię!

    OdpowiedzUsuń
  20. Oszaleć można! Z zachwytu rzecz jasna...

    OdpowiedzUsuń
  21. Kaś! Dziękuję - wiesz, nie myślałam o tym, ale pierwsze miejsce i tak trzymam już tylko dla Ciebie ;) Pozdrawiam!

    Kini! Będą, będą - obiecaj, że mnie poczęstujesz - chociaż wirtualnie! Jak zaczniesz, to nie będziesz chciała przestać - to cudowna zabawa!

    margot! Przez Ciebie zawsze mam za duże rumieńce:P

    OdpowiedzUsuń
  22. A! Dziękuję :* Wino czekoladowe?! Patrz, nie wiedziałam, że takie jest - może wypijemy kiedyś razem? Obiecuję, że zrobię czekoladki:D

    Iwona! Constans jest niezwykle ważny, żeby równoważyć te wszystkie wzloty i upadki, a czekoladowe pocieszenie to "oczywista oczywistość":)

    OdpowiedzUsuń
  23. Gosiu! Nie wyobrażasz sobie jak byłam zaskoczona tymi wzrokami - ogromnie mi się spodobały.
    Dziękuję za odwiedziny:)

    Agnieszko! Eksperymenty w kuchni ogromnie mnie pociągają - te były wyjątkowo smaczne i totalnie uzależniające ;P Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  24. Kasiu! Karmel i bekon to świetny wybór, ale będę Cię też namawiać na pozostałe, ok?

    Anko! Takie szaleństwo uwielbiam, a Ty?

    OdpowiedzUsuń
  25. Jakie intrygujące połączenia smakowe. Odważne. Niepokojące. Fascynujące...! :-D

    OdpowiedzUsuń
  26. Intrygująco, słodko i pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  27. Joanno! Te smaki są dokładnie takie jak piszesz! Mnie zachwyciły...

    Kamilo! Dziękuję Ci - bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Wszystkie są przepiękne. Nie mogę sobie tylko wyobrazić smaku tych z bekonem, ale chętnie bym spróbowała:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Wow, jesteś niesamowita! Te połączenia są takie ciekawe, chętnie bym skosztowała każdego, by wiedzieć jak smakują.
    Ja chyba nie odważę sie na samodzielne robienie pralinek, podziwiam.
    Wspaniałe kształty, intrygujące smaki, a zdjęcia pobudzają wyobraźnię.

    Uściski:*

    OdpowiedzUsuń
  30. o!
    tego się nie spodziewałam. nigdy!
    wszystko brzmi tak...zaskakująco i (pozornie) nie pasuje do siebie. Musi smakować idealnie! umieram z ciekawości. Muszę je mieć!
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  31. wyglądają obłędnie:))))) te "zamszowe" najpiękniejsze!:) Anno-Mario,te z bekonem muszą być zaskakujące!;) pewnie chodzi o słony kontrast dla karmelu:)
    uściski!
    J

    OdpowiedzUsuń
  32. Aciri! A wiesz, że to powód, dla którego je zrobiłam - nie umiałam sobie wyobrazić tego smaku, a teraz nie wyobrażam sobie pralinek bez tego nadzienia:)

    Majano! A ja z wielką chęcią podarowałabym Ci takie pudełeczko pralinek:) I to naprawdę nic trudnego! Może dasz się jednak namówić?
    Pozdrawiam bardzo serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  33. peggy! W takim razie niespodzianka się udała:) Masz rację - pozornie nie pasują, ale przecież pozory mylą i śmiem twierdzić, że te smaki są dla siebie stworzone!

    OdpowiedzUsuń
  34. dotblogg! Zamszowe skradły moje serce - nie spodziewałam się takiego efektu, a tu niespodzianka:)
    W tych z bekonem to właśnie ten kontrast dla karmelu decyduje o trafności połączenia.
    Całusy:*

    OdpowiedzUsuń
  35. O matko, jakie piękne! Nawet ta z bekonem! ;-))) A ja na diecie, więc jem oczami... Hhhhyyy. Pycha.

    OdpowiedzUsuń
  36. Agnieszko! Dziękuję:) Ja stanu diety nie umiem sobie nawet wyobrazić - i mam nadzieję, że nie będę musiała ;P
    Pozdrawiam Cię!

    OdpowiedzUsuń
  37. Powaliłaś mnie na kolana! Super!

    Musiałaś się bardzo napracować, nie tylko przy pralinkach, ale i przy zdjęciach! są cudowne :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Niezwykłe smaki tych pralinek przypominają mi przeczytane w czasach licealnych opowiadanie Cortazara. Oczywiście nie dlatego, że bohaterka pod koniec raczy swojego narzeczonego czekoladką z karaluchem w masie miętowej:), ale dlatego, że to opowiadanie było fascynujące i piękne!

    OdpowiedzUsuń
  39. Aniu, one są genialne. Piękne i niezwykłe. Te smaki intrygują i ciekawią. Lubię Takie niezwykłe połaczenia, chociaż nie wszystkie. Pierre Herme robi też nietypowe makaroniki np.z foie gras lub z kawiorem. One mi nie smakowały, bo ja nie lubię tych składników. Dodatek pieprzu w słodkościach uwielbiam. Teraz zabieram się za bazyliowe pralinki. Te zamszowe są cudne. Jak Ty je zrobiłas? Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
  40. Sisters4cooking! Poczytuję to sobie jako komplement;)
    Dla mnie to była przyjemność - mogłabym tak pracować całe życie;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  41. Kubek w kubek! Pamiętam to opowiadanie - oczywiście smak tamtych pralinek nie był inspirację;P
    Dobrego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  42. Lo! Dziękuję - w Twoich ustach to wielki komplement dla mnie:)
    Pieprz w słodkościach to już niemal standard, prawda? A bazyliowe smaki próbowałam i są wybitne - rezerwuj dla mnie choć jedną taką pralinkę:)
    Zamszowe - jak pisałam - to było zaskoczenie - zamiast foremek do czekoladek użyłam takich kolorowych silikonowych do lodu - nie mam pojęcia dlaczego tak wyszły, może to kwestia składu chemicznego foremek...
    Uściski:*

    OdpowiedzUsuń
  43. oj tam oj tam , to nie moja wina , kto takie śliczności pokazuje , ja?

    OdpowiedzUsuń
  44. margot! A właśnie, że Ty też;)
    Uściski:*

    OdpowiedzUsuń
  45. fascynującą podróżą w czasie Nas uraczyłaś!uzyskanie idealnego smaku to prawdziwa sztuka,szczególnie w kwestii wymagających cierpliwości czekoladowych pralinek.jednak ten nowy wymiar smakowych doznań kusi i chyba nie ma nic przyjemniejszego,niż leniwe delektowanie się domowymi,słodkimi prezencikami;)
    uściski!
    m.

    OdpowiedzUsuń
  46. Monika! Podróż po smakach to ten rodzaj podróży, jaki lubię najbardziej. Cieszę się, że wybrałaś się ze mną:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  47. Dziękuję za podlinkowanie:-)
    Twoje pralinki są urzekające.

    OdpowiedzUsuń
  48. Chętnie zrobię komuś niespodziankę w postaci pudełka czekoladek:)
    Osobiście wolę takie, które czekolady nie zawierają;)
    Serduszka wyglądają uroczo!

    OdpowiedzUsuń
  49. Twoje pralinki pięciu smaków, są faktycznie zaskakujące! co za intrygujące smaki!!:)) jestem pod wrażeniem:)

    OdpowiedzUsuń
  50. Aniu częstuję się wszystkimi smakami, z pewną dozą niepewności sięgam tylko po te z karmelem i boczkiem :) Ale podobno do odważnych świat należy :)

    OdpowiedzUsuń
  51. ciekawe smaki, wyglądają bosko!
    wyglądają na zdjęciach kusząco, aż ślinka cieknie :D

    OdpowiedzUsuń
  52. Anno Mario! To ja dziękuję! I jak zawsze czekam na Twoje kolejne wpisy:)

    OdpowiedzUsuń
  53. Gosiu! Cieszę się - mam nadzieję, że znalazłabyś wśród nich jakiś smak dla siebie! Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
  54. Konwalie! Na pewno sprawisz takiej Osobie wielką radość:) Ja przyznaję, że mam słabość do pudełek z czekoladową zawartością;P

    OdpowiedzUsuń
  55. Ewo! Dokładnie tak - i jestem pewna, że sięgnęłabyś po te z bekonem więcej niż jeden raz:) Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  56. Kachno! Tak to jest z czekoladowymi sprawami - kuszą, kuszą, kuszą... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  57. Zaskakujące i intrygujące. Nie sposób przejść koło takich smakowitych eksperymentów obojętnie

    OdpowiedzUsuń
  58. Ivko! To miłe - dziękuję Ci bardzo! Miałam potrzebę czekoladowej intrygi;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  59. porywam kilka malinowych i zmykam bo zaślinię zaraz całą klawiaturę:) buziaki

    OdpowiedzUsuń
  60. piegusku! Porywaj i wracaj po następne;)
    Buziak:*

    OdpowiedzUsuń
  61. Ania, Mistrzostwo! :) heh o nieprzyzwoitej porze nadrabiam u Ciebie zaległości ;) kosmiczne smaki i piękny wpis :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  62. To poprosze Aniu taka z pigwa, nawet dwie jesli mozesz ;-)

    PS. Aniu mam foremke orzechowa, ccialabys? Bede w marcu w PL moge podeslac, moze wczesniej tez dojde na poczte jakby cos? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  63. Magda! Twoje wizyty o każdej porze są jak najmilej widziane! Ściskam Cię mocno!

    OdpowiedzUsuń
  64. Basiu! Te pigwowe to zupełnie serce mi skradły - robiłam tak trochę bez przekonania, ale po pierwszym oblizaniu masy wiedziałam, że to strzał w dziesiątkę;P
    Za pamięć o foremce ogromnie dziękuję - oczywiście, że chcę - jak będziesz w PL to wyślij, zgadamy się wtedy co i jak, ok?
    Dziękuję!!!

    OdpowiedzUsuń
  65. No to dobrałam się do tych pralinek :-) Nietypowe połączenia, ale nauczyłam się nie mówić nie, dopóki nie spróbuję, bo mam za sobą przygodę z pralinkami z białej czekolady z... A nie, nie powiem, może kiedyś wykorzystam do zaskoczenia kogoś :-)

    Te matowe z silikonowych formek podobają mi się najbardziej!

    OdpowiedzUsuń
  66. Bee! Och połechtałaś moją ciekawość - okrutnie! W takim razie postuluję o pralinki z białej i czekolady i... u Ciebie!!!
    Uściski:*

    OdpowiedzUsuń
  67. Aniu, absolutnie obłędne! Jesteś Mistrzynią! Mi pozostaje tylko umierać z zazdrości :) Pzdr Aniado

    OdpowiedzUsuń
  68. Aniu te czekoladki z silikonowych foremek są po prostu zabójcze ....piękne są te maziajki na nich ...chętnie zatopiłabym w nich ząbki:) ...a Twoje nadzienia ...no cóż odważne, ale ja chętnie bym ich spróbowała ...zwłaszcza tego malinowego z różowym pieprzem ....i tego z bekonem:) cudeńka:) pozdrawiam Cię ciepło

    OdpowiedzUsuń
  69. Jeju - te praliny jak klejnoty!

    OdpowiedzUsuń
  70. Aniu! Jak miło Cię widzieć:) Dziękuję i serdecznie Cię pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  71. Jolu! Postanowiłam każde kolejne czekoladki robić w tych foremkach do lodu - zamszowa faktura z "maziajkami" skradła moje serce;)
    Serdecznie Cię pozdrawiam!

    Aniu! Witaj:) Ja mam słabość do takich klejnotów - oczywiście czekoladowych:D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  72. Jetsem niesamowicie zaskoczona smakami :) Za to kształty mają przepiękne :))!!!

    OdpowiedzUsuń
  73. Są tak idealne, doskonałe i nietypowe, że aż mnie ścisnęło z zazdrości, że nie umiem takich zrobić! te matowe serca od razu zwróciły moją uwagę - i o tak, to są niespodzianki ; )

    OdpowiedzUsuń
  74. Agnieszko! Ja lubię nowe odkrycia, smaki, bez nich jedzenie zaczyna czasami tracić emocje - tu jest ich bardzo wiele! Pozdrawiam Cię:)

    OdpowiedzUsuń
  75. Słodkosłona! Dziękuję za miłe słowa - zazdrość niepotrzebna, bo to nic wielkiego, jeśli kiedyś zrobisz własne, to zobaczysz jakie to proste.
    Serdecznie Cię pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  76. Rany bąbel, to jest jakiś czekoladowy obłęd!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuchareczko! A to jest najfajniejszy komentarz o tych pralinkach! Buźka:*

      Usuń
  77. Obejrzałam, przeczytałam, poszłam po pralinkę i wróciłam :)
    Wspaniałe Anno. Po prostu wspaniałe!

    miłego wieczoru
    M.

    OdpowiedzUsuń
  78. Moniko! Jak to miło, naprawdę miło czytać, że częstujesz się po jednej moimi pralinkami:) Obydwa piętra paterki są Twoje:)
    Dziękuję i ciepło Cię pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  79. A miałam przejść na dietę. Jak one cudnie wyglądają, aż ślinka cieknie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanno! Ja dietom mówię zdecydowanie NIE - nie mogłabym sobie odmówić przyjemności, jaką jest zjadanie rzeczy, które wprawiają mnie w doskonały nastrój;)
      Pozdrawiam Cię!

      Usuń
  80. zachwycajace!!! po prostu cudowne!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga! Dziękuję:) Pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń
  81. Aniu dzięki Tobie i Amber odważyłam się zrobić pralinki:) ...i wiesz co, udały się:) co do jednej:) wprawdzie nie szalałam z nadzieniem, bo dsałam karmel i pijane wiśnie ...ale duma mnie rozpiera taka jakbym co najmniej na ksieżyć poleciała:) przesyłam Wam pudełeczko w podziękowaniu:)

    OdpowiedzUsuń
  82. Jolu! Jak się cieszę! Cudownie, że Cię "namówiłyśmy". Karmel i pijane wiśnie to idealne nadzienie - zjem całe pudełeczko;)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  83. Oh my God! I am in virtual heaven. You know I really like chocolate, right?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dewi! Who doesn't? :D
      Thank you for coming!
      Cheers:)

      Usuń
  84. Wyglądają przewspaniale, dziękuję za inspirację!
    Mam tylko jedno pytanie - czy jeśli roztapiam zwykłą tabliczkę czekolady, też muszę ją temperować, czy odnosi się to tylko do kuwertury?
    Chciałam jeszcze powiedzieć, że Twój blog jest niesamowity i dzięki takim rzeczom świat staje się piękniejszym miejscem.
    Życzę dalszych sukcesów,
    ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu! Miło Cię gościć:)
      Tak, ja polecam temperowanie czekolady - tej "tabliczkowek" - oczywiście dobrej jakości, min. 70%. To ze względów estetycznych. Jeśli jednak nie zależy Ci bardzo na połysku czekoladek, możesz ten etap pominąć. Nie wiem też z jakich foremek będziesz korzystać - jak widzisz ja część robiłam w zwykłych małych silikonowych foremkach na kostki lodu i temperowanie okazało się niepotrzebne, bo czekoladki stały się "zamszowe":)
      Bardzo dziękuję za przemiłe słowa i trzymam kciuki za czekoladki!
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Ano, ja właśnie kupiłam silikonowe, ale podpisane były jako czekoladkowe, w których ewentualnie można zrobić lód i tego typu rzeczy. No i nie wiem, bo na zdjęciach niby są takie zwykłe, lśniące.
      A te zamszowe są przecudowne i wyjątkowe!
      dobrej nocy i czekoladkowych snów ^^

      Usuń
  85. Zabij mnie ..zanim dodasz kolejny taki post..toż ja teraz będę krążyć po kuchni żeby coś takiego stworzyć. Wedel i Lindt już po nocach nie śpią od momentu opublikowania Twojego posta. Fantastyczne praliny..akurat sobie zakupiłam foremki na praliny więc będę mogła wykonać takie cudeńka

    OdpowiedzUsuń
  86. Dzis zostałaś moją Boginią kulinarną, pralinki małe arcydzieła, po prostu odlot.
    A ja właśnie dziś dostałam paczkę z foremkami do pralinek i jak zobaczyłam Twój wpis to aż mi się mordka uśmiechnęła:-). Oj będę działać ale do pięt Ci nie dorastam więc nie wiem z jakim skutkiem:-)
    Gorąco pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiłam swoje pierwsze pralinki:-), jestem zachwycona:-)

      Usuń
  87. Ależ kapitalne pomysły. Muszę wypróbować opcję z curry. Chapeau bas :-)

    OdpowiedzUsuń
  88. This iѕ a topiс that's near to my heart... Best wishes! Exactly where are your contact details though?
    Visit my weblog how to stop snoring

    OdpowiedzUsuń
  89. Very gooԁ aгticle! We arе linking to
    this paгticularlу great post on our website. Keеp
    up the greаt writing.
    My web site : 1 month loan

    OdpowiedzUsuń
  90. I hаve beеn browsіng οnline more than threе hоurѕ toԁay,
    yet I neѵer found anу interestіng агtісlе lіkе yours.
    It's pretty worth enough for me. Personally, if all web owners and bloggers made good content as you did, the net will be a lot more useful than ever before.

    Visit my weblog; instant cash
    Also see my site: instant cash

    OdpowiedzUsuń
  91. Praliny z bekonem robiła Claire Robinson w jednym z odcinków "Wystarczy 5 składników", http://www.foodnetwork.com/recipes/claire-robinson/new-orleans-bacon-pralines-recipe.html

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wizytę na moim blogu :)

Drukuj przepis

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails