" O urodzie życia decyduje umiejętność cieszenia się chwilą."*
Ogromnie podoba mi się to zdanie.
Jest w nim tyle prawdy.
Choć jest proste, mówi o rzeczach, które nie zawsze łatwo nam przychodzą.
Pragnę tej urody.
Coraz bardziej o nią dbam.
Zaglądam głębiej, szukam, nasłuchuję z nadzieją, że znajdę te chwile, które kryją eliksir.
Niezawodny środek na urodę.
Gdy go znajduję, delektuję się jego działaniem.
A potrafi naprawdę wiele.
Najbardziej doceniam jak niezwykle wyostrza wzrok. Pozwala dojrzeć piękno schowane za zasłoną pozorów i powierzchowności.
Rozpala zmysły spragnione czystych dźwięków, soczystych barw i gorących uczuć.
Daje wolność i niczym ni skrępowaną radość.
Eliksir życia.
Brzmi dziwnie?
A może to zwykły wymysł?
A może jedynie mikstura z bajki, w którą wierzą tylko dzieci?
Jeśli tak, to jestem dzieckiem.
Dużym dzieckiem, które wciąż wierzy w eliksir, nieustannie go szuka i zawsze z dziecięcą radością łapczywie połyka.
Eliksir zamknięty jest w chwilach.
Jego ilość zależy od ich pojemności.
Może starczyć na parę minut, choć bywa, że działa i przez kilka dni, tygodni...
Często jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczy tylko się zatrzymać i zrozumieć, że to właśnie tu i teraz możemy spijać z życia najlepsze chwile.
A gdzie go szukać w ponury, deszczowy dzień? Gdy słońce to tylko odległa planeta, której od dawna nikt nie widział...
Uroda życia w taki dzień?!
A jakże! I to w słonecznych kolorach!
Jeśli światła i radości na próżno szukamy między strugami deszczu, posępnymi chmurami i rozszalałym wiatrem, może lepiej wyczarować ją samemu?!
Okrągły jak słońce.
Czekoladowy jak wszystko co uwielbiają małe i duże dzieci.
Promienny jak soczyste mandarynki.
Słodki.
Rześki.
Kremowy.
Kruchy.
Pyszny sernik mandarynowy jest pełen radosnej energii.
Wywołuje uśmiech, przypomina o lecie, rozpływa się w ustach, a wraz z nim rozchodzi się po naszym ciele kolejna porcja eliksiru - chwilo trwaj!
Kremowy sernik na kruchym czekoladowym spodzie pełen soczystych mandarynek to zdecydowanie najlepsze lekarstwo na szaro-bure dni! Częstujcie się:)
SERNIK MANDARYNKOWY
/tortownica o średnicy 24 cm/
Na spód
350 g herbatników czekoladowych
120 g masła
Na masę serową 1 kg kremowego sera / użyłam President do serników/
ok. 200 g cukru pudru
4 jajka
1 puszka mandarynek
ok. 1/3 szklanki soku z mandarynek (zalewy z puszki)
2-3 łyżki soku z cytryny
folia aluminiowa
Dno tortownicy wyłożyć folią aluminiową - tak, aby folia otaczała także zewnętrzną obręcz tortownicy. Folia powinna zabezpieczyć tortownicę przed przedostaniem się do środka wody, gdyż sernik będzie pieczony w kąpieli wodnej.
Ciastka czekoladowe należy rozdrobnić, najlepiej używając do tego malaksera - tak, aby zostały bardzo drobno zmielone. Masło stopić w rondelku i połączyć ze zmielonymi ciastkami. Wymieszać i lekko zagnieść, powstanie coś w rodzaju kruszonki. Tak przygotowaną masą wyłożyć spód i ściany tortownicy, dociskając dokładnie, by utworzyć jednolitą całość.
Ser utrzeć mikserem, dosypując w tym czasie cukier i dodając stopniowo po 1 jajku. Podałam orientacyjną ilość cukru, nigdy go nie ważę przy pieczeniu serników, jedynie dodaję "na oko", czyli do momentu aż masa uzyska zadowalającą mnie słodkość. Dodać sok z cytryny oraz zalewę, w której były mandarynki - ilość także orientacyjna - dajcie tyle, by Wam smakowało:) Na końcu dodać posiekane drobno mandarynki z puszki.
Tak przygotowaną masę wylać na przygotowany wcześniej ciasteczkowy spód. Tortownicę przełożyć do większego naczynia i napełnić je wodą tak, by sięgała przynajmniej do połowy wysokości tortownicy. Naczynie wraz z tortownicą wstawić do piekarnika nagrzanego do temperatury 170 stopni i piec przez około 50 minut, do momentu aż wierzch będzie lekko ścięty, ale pod skórką nadal będzie wyczuwalne "delikatne, seksowne drżenie:)" **
Upieczony sernik wyjąć z piekarnika i całkowicie wystudzić, a następnie wstawić do lodówki, najlepiej na całą noc.
Dzięki pieczeniu w kąpieli wodnej sernik nie opada, pozostaje niezwykle kremowy. Cudowny i rześki! Mniam!
A to porcja z dedykacją dla Ewy, od której w świątecznym prezencie otrzymałam pełną radości życia opowieść spisaną w książce Tysiąc dni w Toskanii. To z tej książki pochodzi cytat na początku postu. Dziękuję:)
* Marlena de Blasi Tysiąc dni w Toskanii
A to porcja z dedykacją dla Ewy, od której w świątecznym prezencie otrzymałam pełną radości życia opowieść spisaną w książce Tysiąc dni w Toskanii. To z tej książki pochodzi cytat na początku postu. Dziękuję:)
* Marlena de Blasi Tysiąc dni w Toskanii
** bazowałam na przepisie Nigelli na sernik czekoladowo-limonkowy z Nigella Gryzie
***cytat z przepisu na sernik czekoladowo-limonkowy z Nigella GryzieKochani! Trwa drugi etap konkursu na Blog Roku 2010.
Wyłącznie SMS-y Czytelników decydują o przejściu bloga do kolejnego etapu konkursu.
Wyłącznie SMS-y Czytelników decydują o przejściu bloga do kolejnego etapu konkursu.
Jeśli chcielibyście oddać głos na mój blog,
możecie wysłać SMS o treści H00485 (H ZERO ZERO 485) na numer 7122.
Koszt SMS, to 1,23 zł brutto.






















































