czwartek, 24 stycznia 2013

Biedronko kocham cię! Karmelki z czerwonych pomarańczy z solą morską i tonką. Dla Klaudyny.



Mały.
Prostokątny.
Owinięty w papierek.
Właściwie nic wielkiego.
Po prostu - cukierek.
Zwykła rzecz, jak wiele.


W kieszeni płaszcza.
Na dnie torebki.
Upchnięty w szufladzie, zapomniany. 
I ten w dłoni, który właśnie trzymasz
i za chwilę rozwiniesz  z papierka.
Jaki jest?


Cukierek.
Właściwie nic wielkiego, a jednak...
Potrafi przełamać lody.
Wymalować najpiękniejszy uśmiech.
Przywrócić nadzieję.
Osłodzić najbardziej gorzkie chwile.


Słodki cudotwórca. 
Jaki lubisz najbardziej?
Twardy z płynnym nadzieniem,
ciągnący jak krówka, czy miękki jak ptasie mleczko, 
owocowy czy czekoladowy?


Karmelek. 
Wybieram karmelek. 
Nie, powinnam się poprawić.
Wybieram cały słój pełen karmelków w kolorowych papierkach.
Domowych.
O smaku czerwonych pomarańczy otulonym słodyczą karmelu i mgiełką aromatu tonki.
Z chrupiącymi kryształkami soli morskiej, która idealnie równoważy emocje 


Domowe karmelki to coś więcej niż gwiazdka z nieba - odległa i niedostępna. 
To marzenie, które się spełnia.
Cudownie pachnie.
Ciągnie jak trzeba.
Rozpływa w ustach.
I smakuje szczęściem.


Cukierki.
Dziecinne marzenie zjadane oczami przez szyby sklepowych wystaw.
O kieszeniach pełnych słodyczy.
O domowej fabryce cukierków.


To nic, że nie jesteś już dzieckiem.
Marzenia się nie starzeją.
Nawet teraz możesz zostać czarodziejem.
Spełnić marzenie i zamienić kuchnię w domową fabrykę cukierków. 
Takie małe, niepozorne, a cieszą bardziej niż największy prezent. 


Domowy chleb.
Domowy ser.
Domowe konfitury.
Domowe cukierki. 
Pomyśl ile szczęścia może pomieścić dom. 
Jak może pięknie pachnieć i jaka niezwykła historia może snuć się przez komin razem z ciepłem, które się z niego wydobywa. 


To może być Twój dom i Twoja historia. 
To mogą być Twoje cukierki.
Pierwsze, a potem kolejne.
A może to będą właśnie karmelki? 


I ja spełniłam swoje marzenie - o czerwonych pomarańczach. 
Wypatrywałam ich od lat. Zupełnie nie rozumiem dlaczego tak trudno je dostać. Niespodziewanie pewne ponure popołudnie zamieniło się w jeden z najszczęśliwszych dni tego roku - Znalazłam! Są! 
Leżą sobie wśród innych owoców w ... Biedronce
Cały sklep słyszał mój okrzyk radości. Byłam bliska wycałowania sprzedawcy, gdyby nie to, że był ze mną W. i to na niego spadł deszcz całusów.


Nie, to nie jest wpis reklamowy. Nikt mnie o nic nie prosił, nikt nie zapłacił, nic w zamian nie dostanę. 
Po prostu - kocham Biedronkę za te przepyszne, soczyste, wymarzone czerwone pomarańcze! 
Gdyby nie one, te najpyszniejsze na świecie karmelki nadal pozostałyby tylko marzeniem. 


Karmelki dedykuję Klaudynie - to Ona naprowadziła mnie na właściwy trop, gdy pod koniec roku znów zaczęłam poszukiwania pomarańczy. 
Klaudyna! Wiem, że nie wystarczy jeden, a nawet cały słój karmelków, by zmienić to, co nieodwracalne, ale wierzę, że ta odrobina słodyczy pozwoli choć na chwilę zapomnieć o smutku ....


KARMELKI Z CZERWONYCH POMARAŃCZY Z SOLĄ MORSKĄ I TONKĄ
Blood Orange Caramels with Sea Salt and Tonka

3 szklanki soku z czerwonych pomarańczy, odecedzonego
1 szklanka białego cukru
1 szklanka cukru trzcinowego
 115 gr masła w temperaturze pokojowej
1/3 szklanki śmietany kremówki (użyłam 30%)
szczypta startego ziarna tonki (można pominąć lub zastąpić ekstraktem z wanilii - 1 łyżeczka)
1 szklanka migdałów (pominęłam)
2 łyżeczki soli morskiej w płatkach (użyłam gruboziarnistej)
masło do wysmarowania formy


Kwadratową formę o średnicy 20 cm wyłożyć papierem do pieczenia i lekko natłuścić masłem. Wyciśnięty i odcedzony sok z pomarańczy przelać do rondla z grubym dnem i wstawić na ogień do momentu aż się zagotuje. Ogień zmniejszyć i nadal gotować, aż płyn zredukuje się do 1/3 szklanki (zajmie to ok. 30 minut). 


Zdjąć z ognia, wmieszać oba rodzaje cukru, masło i śmietanę. Ponownie wstawić na duży ogień i cały czas mieszając doprowadzić do zagotowania. W tym momencie zmniejszyć ogień i gotować do momentu aż termometr cukierniczy pokaże temperaturę 120 stopni (trwa to ok. 10-15 minut). Jeśli nie macie termometru cukierniczego, można zanurzyć pół łyżeczki karmelowej masy w szklance lodowato zimnej wody - jeśli masa zastygnie i zamieni się w elastyczną kulkę, jest gotowa). 


Gotową masę zdjąć z ognia, wmieszać tonkę lub ekstrakt wanilii i natychmiast przelać do przygotowanej wcześniej formy i posypać z wierzchu solą morską. Odstawić w chłodne miejsce do zastygnięcia na ok. 2 godziny. Gdy masa stwardnieje przy pomocy ostrego noża można pokroić ją na dowolnej wielkości kawałki i zawinąć w papierki. Jeśli nie planujecie zawijania w papierki, po pokrojeniu karmelki najlepiej rozdzielić, gdyż trzymane w temperaturze pokojowej zaczynają się ze sobą sklejać. 


* przepis, z moimi zmianami,  pochodzi z tej strony - klik

120 komentarzy :

  1. To są moje ulubione cukierki!
    Jeden słój pełen karmelków poproszę.
    Lubię czytać, że marzenia się spełniają:)
    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdo, wspaniale! Zatem mamy takie same ulubione cukierki:)
      Pozdrowienia przesyłam!

      Usuń
  2. Aniu, ja też uwielbiam czerwone i również popełniłam okrzyk rozkoszy, kiedy - dopiero w domu! - okazało się, że to są właśnie te, także z Biedronki. Gratuluję karmelkowych cudów :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda! Ależ to musiała być dopiero niespodzianka - już sobie wyobrażam!

      Usuń
  3. Poproszę jednego cudownego cukiereczka w tym złotym papiereczku :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aniu, ja polubiłam Biedronkę za młody szpinak i świeże kurki :)
    Czy przypadkiem nie zrobiłaś tych cukierków trochę za dużo ? :):):)
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, ja mogłabym wymienić jeszcze wiele innych rzeczy, za które polubiłam ten sklep, nie mówiąc już o fantastycznej, przemiłej obsłudze, jaką mamy w moim mieście:)
      Cukierków zrobiłam zdecydowanie ... za mało;)
      Uściski!

      Usuń
  5. A z krainy mirabelek24 stycznia 2013 11:37

    moge??jednego!!nie jestem lasuszka;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A.! Ależ oczywiście, choć zaręczam, że jeden to zdecydowanie za mało;)

      Usuń
  6. oj, pewnie są nieziemsko pyszne .. oj..

    OdpowiedzUsuń
  7. Karmelki, dzieciństwo w kropli karmelu, szczęście w słodkim kawałku. Jak dobrze, że mi o tym przyponiałaś. Zrobię cukierka, zrobię karmelka, może będzie lekiem na dzisiaj, na pewno będzie lekiem:-). Po raz pierwszy wywołał uśmiech 30 lat temu, gdy czary robiła moja babcia, dzisiaj ja wyczaruję mojej córce, obie potrzebujemy uśmiechu:-)
    Pozdrawiam najcieplej jak potrafię:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z 2 godziny będę miala swoje karmelki:-), są o smaku pomarańczy zwyczajnej ( nie po drodze mi do sklepu biedronka:-), granatu i soli wędzonej:-)

      Usuń
    2. Olimpio, karmelki i dla mnie były lekarstwem na pewne smutki i bardzo dobrze zadziałały:)
      Uśmiechy Wam przesyłam!

      Usuń
    3. Olimpio, rzeczywiście się pospieszyłaś! Widziałam Twoją wersję - wspaniała! Gratuluję i pozdrawiam!

      Usuń
  8. Rewelacja, uwielbiam karmelki!
    Aniu, a co z solą? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamilo, zmieniłam i już sól jest;)
      Dziękuję za czujność!

      Usuń
  9. mniam,mniam,mniam, i wspaniale zdjecia:)

    OdpowiedzUsuń
  10. och.. domowe karmelki..
    ale za to jakie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karmel-itko, domowe zawsze najlepsze!
      Pozdrawiam Cię:)

      Usuń
  11. Oj chyba będę się musiałą do Biedronki przejechac .... bo jak widzęoprócz najpyszniejszych granatów mają też i inne pysznosci:) .... takie karmelki to u mnie w słoju długo by nie postały, ale na pewno je zrobie ....jak tylko dostanę czerwone pomarańcze:). Buziaki Anuś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolu, masz rację, granaty są tam rewelacyjne!
      Całusy!

      Usuń
  12. chyba sie zakochalam w Twoich karmelkach! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysiu, a ja mam nadzieję, że nie chyba, tylko NA PEWNO;)

      Usuń
  13. W nich się naprawdę można zakochać. Ogólnie nie lubię cukierków, ale dla krówek i karmelków robię wyjątek.

    OdpowiedzUsuń
  14. Oczami zjadłam Ci właśnie wszystkie te ciągutki i musisz zrobić nowe, wiesz? ;D
    Chciałabym zobaczyć Biedronkową scenę, uwielbiam być świadkiem takich wybuchów radości. Zazwyczaj chce mi się od nich płakać. Spokojnie. Ze szczęścia! ;D
    I nie wiedziałam, co to tonka. Ze Szczepciem i Tonciem się mi skojarzyło :)
    I nie wiedziałam też, dlaczego zawsze mam po kieszeniach i po torbie mnóstwo cukierasów. Teraz się wydało, że one skracają dystans niepotrzebny :)))
    Podświadomość mi je do torebki wrzuciła!
    Aha, cukierki są jak znalazł w samolocie albo w górach!

    Ok, koniec ględzenia, chcę takie cukierki i będę je miała! ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fu! Ok, zrobię, ale pod warunkiem, że odbierzesz je osobiście;P
      Biedronkowa scena była iście wzruszająca!
      Całusy Ci przesyłam, a cukierki wręczę - tylko daj znać kiedy, co i jak:D

      Usuń
  15. Oh my goodness, I adore your take on it. Yum, so going to try it. Beautiful photos, my dear. Have a cozy day. xoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Diana, thanks so much!
      You should really try these!
      Take care:)

      Usuń
  16. Zdecydowanie karmelek. Z morska sola.

    OdpowiedzUsuń
  17. Aniu, przepiękny wpis, zdjęcia i te pomarańcze!
    Ja nigdzie nie widziałam czerwonych pomarańczy,chyba sie do biedronki wybiorę po nie.
    Przepyszne, piękne karmelki, marzę o takich.
    Usciski Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Majanko, wybierz się koniecznie - czerwone pomarańcze są tam pyszne i bardzo tanie!
      Całusy:*

      Usuń
  18. Wyglądają przepięknie, a przepis jest bardzo oryginalny! Dlatego zachęcam Cię do wzięcia udziału w akcji Awangarda Smaku (http://zmiksowani.pl/akcje-kulinarne/awangarda-smaku), gdzie szukam połączeń i smaków niebanalnych i niecodziennych.

    Venidle

    OdpowiedzUsuń
  19. fiu fiu?
    i w takiej Biedronce, nie przypuszczałam:)
    Ps: też wypatruję czerwonych pomarańczy..

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja też doceniam teraz Biedronkę bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, a to za to, że mają takie proste w składzie produkty! teraz muszę studiować każde opakowanie - i "Biedra" wypada najlepiej:) a kiedyś dostałam tam super dojrzałe i soczyste mango!

    szkoda, że takich twoich cukierków nie można dostać w tym markecie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, owoce w Biedronce, zwłaszcza te egzotyczne, są naprawdę wyśmienite.
      Uściski!

      Usuń
  21. A ja też mam marzenie. Tonka ... Nigdzie dla mnie nie jest dostępna. Za każdym razem kiedy pojawia się przepis wypaturję i szukam... I nic :((. Takie cudne karmelki. Mialabym je pelne kieszenie. Wyjadane w drodze do pracy... Ukradkiem chowane do tornistra córki... :) Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co by było, gdybym chciała spełnić Twoje marzenie?! Mogę?
      Prześlij mi mailem swój adres:)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  22. jaka pojemnosc szklanki,i czy moga byc zwykle pomarancze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szklanka o pojemności 250 ml. Zwykłe też mogą być, choć smak karmelków będzie już inny:)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  23. O rety! Pycha! To, że z solą podbija dla mnie ich wartość o zylion procent - solony karmel i soloną czekoladę po prostu uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie wszystko z solą morską ma wartość wyjściową o zylion procent większą;)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  24. Ojoj.... takiej magii mi potrzeba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo! Czary, mary, hokus-pokus, karmelki są Twoje:)

      Usuń
  25. Biedronka to jeden z moich ulubionych sklepów w Polsce. Poważnie. Tak samo jak Auchan :)
    Aniu jestem pewna że Klaudynie wystarczył jeden cukierek i na pewno w kącikach Jej ust pojawił się maleńki uśmiech. Że pamiętamy, że jesteśmy,
    Całusy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polko! Mój też:) I nie rozumiem, skąd tyle fochów, że to sklep kiepskiej jakości... ale to temat rzeka.
      Całusy odwzajemniam:*

      Usuń
  26. ale cuda tutaj wypisujesz... już marzę o tych cukierkach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagienko! Oj, oby to marzenie się spełniło!!!

      Usuń
  27. Ahh, gdybym wcześniej wiedziała, że poszukujesz, to bym podpowiedziała. Czerwone pomarańcze kupuję w Biedronce już 4 zimę. Zawsze w okresie styczeń-marzec, są przepyszne, często wyciskam z nich sok, sprawiając sobie małą radość.
    Teraz zapragnęłam ich w domowych karmelkach, to dopiero musi być cudo :)
    Pozdrawiam, Tosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tosiu, no widzisz nie przyszło mi do głowy, żeby zapytać, a tym bardziej szukać wcześniej w Biedronce...
      Serdeczności!

      Usuń
  28. Aniu, właśnie moja córka zmusiła mnie , żebym zrobiła takie karmelki...:-) Piękne zdjęcia i jak widać bardzo kuszące:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak? Zrobiłaś? Bo córka słusznie robi namawiając na karmelki;)

      Usuń
  29. jak ja lubię Twoje zdjęcia... :)
    a kiedy znajdę czerwone pomarańcze to od razu kupię myśląc o Tobie i też zrobię karmelki - obiecuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, dziękuję!
      Będzie mi ogromnie miło, jeśli pomyślisz o mnie na widok czerwonych pomarańczy:)

      Usuń
  30. kobieto..jak ty kusisz tymi słodkościami...jak nie praliny, czekoladki to znowu karmelki..jak patrzę na te zdjęcia od razu chce je robić..mimo że taka późna pora..jedynie co mnie hamuje to fakt że me mam czerwonych pomarańczy..bo już bym garami tłukła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneta, ale jakie to pyszne kuszenie;)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  31. Cuda wyczarowałaś.
    Pięknie opakowane..

    OdpowiedzUsuń
  32. Pysznie karmelowe słowa. A cuksy bajka.

    OdpowiedzUsuń
  33. No to wpadłam jak śliwka w sok z pomarańczy...
    Niech karmelki osłodzą Klaudynie smutne dni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulina, ja też i już zaczynam kombinować, jakby tu śliwkę z pomarańczami smakowicie połączyć;P

      Usuń
  34. Aniu , ja nie mam słów te karmelki , te zdjecia , te papierki , to wszystko jest takie..... takie boskie!!!

    OdpowiedzUsuń
  35. czytanie jednego Twojego postu to dla mnie jak mała niezwykła przygoda, wspaniałe doznania, brakuje mi słów by to określić
    atmosfera panująca u Ciebie jest bajeczna, bajeczne są również cukierki :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marto, rumienię się - bardzo dziękuję! To dla mnie bardzo ważne i cenne słowa...
      Pozdrowienia!

      Usuń
  36. Kobieto!!! czy musisz mi to robić??? brak internetu prze dobę... wreszcie jest internet! wchodzę i otwieram kolejne strony a u Ciebie zdjęcia, które powoduje zawrót głowy tak jak i wyobrażenie tych karmelków.

    OdpowiedzUsuń
  37. Wooooow Anno-Mario takie cudowności wyczarować z czerwonych pomarańczy to niemały wyczyn. Pięknie zamknęłaś ten owoc w cukierku :-D Rozmarzyłam się :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten owoc zamknięty w cukierku smakuje wyjątkowo:)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  38. Anno Mario bardzo mi się zachciało takich pysznych karmelków.
    Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  39. Zaskakujące Aniu pojawienie się soli. Ciekawa jestem smaku.
    Cukierki zawsze były w kieszeniach mojego Taty. Częstował nimi napotkane dzieci z podwórka. Kiedy szedł biegły wokół niego. Kochały Go nie tylko one. Nie tylko za cukierki.
    Przywołałaś wspomnienia Anno. Piękne wspomnienia. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdo, dla mnie sól i karmel to już klasyka, uwielbiana, polecam Ci bardzo!
      I ja dziękuję za słowa o Twoim tacie...
      Pozdrowienia!

      Usuń
  40. Wyglądają cudownie - ciągnące jak trzeba, domowe :) Najlepsze. Myślę, że każdy, kto by ich spróbował, byłby zachwycony.

    Szkoda, że nigdzie nie widziałam czerwonych pomarańczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gin, dokładnie, konsystencję miały idealną, podobnie jak smak:)
      Szkoda, że tych pomarańczy u Ciebie brak...
      Pozdrawiam!

      Usuń
  41. A źródło przepisu???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie! Aż mam ochotę zapytać - A imię?
      Źródło przepisu, jak w każdym moim wpisie, jest zawsze na końcu posta.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  42. w gotowaniu mam zasadę taką ,że jeśli spotykam przepis, który mnie zachwyca chcę go wypróbować zaraz, natychmiast!idąc do biedronki powtarzałam jak mantrę "żeby tylko były,żeby tylko były...." i były!no i są karmelki!co prawda konsystencja troszkę inna niż u Ciebie, ale będzie druga próba:) Smak bajka! troszkę maślane, bardzo pomarańczowe, słodycz przełamana solą po prostu pysznie!:)
    Bardzo dziękuję za ten przepis i pozdrawiam
    Ada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ado, witaj:)
      Cudownie, że były i bardzo się cieszę, że będzie kolejna próba!
      Serdecznie Cię pozdrawiam i rezerwuję dla siebie kilka Twoich karmelków;)

      Usuń
  43. jadłam tylko kupne ale te domowe... godne uwagi. Tym bardziej, że tak je chwalisz!

    OdpowiedzUsuń
  44. Cóż za pyszny pomysł ! I ta sól morska na dodatek... Wspaniałe te karmelki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko, sól jest tu moim zdaniem nieodzowna!
      Pozdrowienia:)

      Usuń
  45. Twoje karmelki są niesamowite, Aniu. Trochę lekko kwaskowatej słodyczy, trochę pełnej słodyczy karmelu i sól. Mmmm.

    OdpowiedzUsuń
  46. Piękne karmelki:) bardzo fajny pomysł na małe słodkości. Piękne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  47. Pani Kierowniczko zdecydowanie protestuję przeciwko wstawianiu takich pięknych zdjęć!!! zaśliniłam się cała-serio:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż mogę powiedzieć, reakcja prawidłowa;P

      Usuń
  48. Aniu!to ja poproszę choć jedno takie ciemnozłote,słodkie szczęście zawinięte w szeleszczący papier przywołujący beztroskie wspomnienia dzieciństwa.
    ..właśnie sobie uświadomiłam,jak dawno tutaj gościłam.w tym magicznym,kulinarnym miejscu okraszonym prostotą pięknych słów.

    pozdrawiam ciepło!
    m.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika! Te karmelki to doprawdy słodkie szczęście zawinięte w szeleszczący papierek!
      Dziękuję za odwiedziny:)

      Usuń
  49. poproszę nawet tego nadgryzionego! hmmm a może szczególnie tego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, bardzo bym chciała oddać Ci choć tego nadgryzionego, ale po karmelkach jedynie ...ten wpis już pozostał;)

      Usuń
  50. Nooo są wspaniałe ! Bardzo pomysłowo to sobie wymyśliłaś :D Biedronka jest SUPER, mają coraz lepsze produkty, czasami nawet wręcz niespotykane w innych marketach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do Biedronki mam podobne zdanie:)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  51. Też kocham karmelki! Jej, jak Ty to robisz, że Twoje zdjęcia zawsze są tak przecudne?! Pozdrawiam, gingerbreath.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  52. cześć! Powiedz mi proszę czy te czerwone pomarańcza to są po prostu te co mają w biedronce czy jakaś inna odmiana? U nas w biedronce są tylko pomarańcza sycylijskie w siatce i zwykłe pomarańcza deserowe! Czy to któreś z nich ? ;) Ja chcę karmelki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jagodzianko! Tak, to te czerwone sycylijskie w siatce, które nadal jeszcze są w Biedronce:)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  53. Uwielbiam karmelki :) Jak tylko się pojawią te pomarańcze to zaraz zrobię. Mam tylko pytanie, gdzie mogę kupić takie papierki?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedobra Anna-Maria, nie odpowiada na pytania :(
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Vivo! Oj, niedobra, niedobra jestem:) Po dacie ostatniego wpisu - przed miesiącem - widać jak zaniedbałam blogowe sprawy:(
      A papierki z odzysku - zbieram różne ładne papierki, opakowania, później można je pociąć i zamienić np. opakowania do cukierków.
      Pozdrowienia!

      Usuń
    3. Dziękuję że się pojawiłaś i już jesteś :)
      Już nie mogę doczekać się na te pomarańcze, jeszcze trochę i będę miała karmelki mniaaam :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń

Dziękuję bardzo za wizytę na moim blogu :)

Drukuj przepis

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails