Jestem tchórzem.
Boję się latania samolotem.
Na drabinę nie wchodzę powyżej drugiego szczebla.
Na sam dźwięk bungee-jumping dłonie pocą mi się ze strachu.
Posadzona nieświadomie w wagoniku rollercoastera (tak, można mnie tak zagadać, że nie wiem, gdzie wchodzę) darłam się głośniej niż najdziksze zwierzęta na sawannie. Do dziś uważam to za najprawdziwszy cud, że wprawdzie nie wyszłam na własnych nogach, ale przeżyłam.
A zatem wszystko jasne.
Spokój przedkładam nad niekontrolowane emocje.
Największe moje szaleństwa dotyczą eksperymentów kulinarnych.
Ze sportów ekstremalnych wybieram krajoznawczą jazdę rowerem po polnych dróżkach, gdzie "stokrotka rosła polna, a nad nią szumiał gaj, zielony gaj...".
Nudy.
I tak właśnie trochę z nudów, surfując sobie - oczywiście po internecie, przecież nie wśród wzburzonych fal, gdzie mogą na mnie czyhać wygłodniałe rekiny - trafiłam na TEN chleb.
Zaiskrzyło!
I to jak! Straciłam dla niego głowę!
Niesiona dalej na fali - oczywiście emocji, napisałam o moim odkryciu na FB.
I co w tym wielkiego?
Każdy pisze tam co chce.
Nie sądząc, że kogokolwiek to zainteresuje, zapytałam czy jest ktoś, kto chciałby go ze mną upiec, tak zupełnie "w ciemno", nie znając wcześniej przepisu.
Zadanie takiego pytania, to już jak dla mnie wystarczające szaleństwo, zwłaszcza, że ku mojemu zaskoczeniu zaczęli zgłaszać się pierwsi chętni.
Biorąc jednak większość tych deklaracji za kokieterię (wybaczcie!), ze spokojem wróciłam do mojej codzienności, gdzie oprócz eksplodujących ekspresów do kawy nic szczególnie szalonego się nie dzieje.
Nie miałam jeszcze wtedy pojęcia, że już siedzę w wagoniku rollercoastera, który ruszy "w ciemno", nabierze szaleńczej prędkości, wykonana obroty, śruby czy inne beczki od Ameryki przez Europę po Azję i to w dodatku na mój sygnał! I tym razem będę krzyczała, łapała się za głowę i traciła oddech, ale nie ze strachu, a z wielkiego, nieopisanego i niespodziewanego szczęścia.
A niech to zabrzmi patetycznie: KOCHAM WAS!
Jesteście najbardziej fantastyczną grupą wariatów, jakich spotkałam.
Ja nie wiem jak to się stało?
Jakim cudem wsiedliście ze mną do tej nabierającej coraz większego rozpędu kolejki i jechali tak zupełnie "w ciemno" ?!
Dlaczego?
Między zagniataniem mojego chleba, a wysyłaniem przepisów do kolejnych osób, mój Synek mnie zapytał
"I oni ci tak po prostu uwierzyli?"
"I oni ci tak po prostu uwierzyli?"
Uwierzyliście. Dziękuję!
Nie rozumiem, jak i dlaczego, ale może właśnie o to chodzi, żeby nie rozumieć.
Pewne rzeczy same w sobie są tak magiczne i wyjątkowe, że trzeba je po prostu przeżyć i to wystarcza.
Choć myślałam, że już nigdy tego nie powiem, to po raz drugi przeżyłam szaloną jazdę rollercoasterem i wiecie co - chyba mam ochotę na kolejną. Tylko czy Wy...?
Trudno opisać magię wspólnego pieczenia chleba, tym większą jeśli niemal równocześnie ten sam chleb wyrasta i pachnie aż w 47 kuchniach i to na 3 kontynentach!
To było chlebowe pospolite ruszenie!
W kilku miastach zorganizowaliście "punkty przerzutu" zakwasu. Dobre Dusze słały zakwas pocztą. Co więksi szaleńcy nastawiali w pośpiechu zakwas, nie robiąc tego nigdy wcześniej, a zdesperowani "bez-zakwasowcy" odetchnęli z ulgą, gdy udało się dla nich znaleźć drożdżową alternatywę.
Piekły Panie i Panowie, blogujący i nie, wytrawni piekarze i tacy, dla których ten chleb był PIERWSZYM WŁASNORĘCZNIE UPIECZONYM CHLEBEM W ŻYCIU!
Nadal niewiele rozumiejąc, jak to się stało, jednego jestem pewna - to jedna z najwspanialszych przygód, jakie przeżyłam. Tym piękniejsza, że związana z chlebem, symbolem domu i ciepła, czyli tym wszystkim, co w życiu cenię sobie najbardziej.
DZIĘKUJĘ, ŻE MOGŁAM TO Z WAMI PRZEŻYĆ!
Dziękuję za wszystkie listy, maile, wiadomości i telefony, jakie od Was otrzymałam. Za anegdoty, historie rodzinne, dyskusje o książkach, pomysły na kolejne akcje "w ciemno" i za taką ilość pozytywnej energii, że mogłabym sama upiec te wszystkie chleby, ale na szczęście zrobiliście to sami!
Na pewno jesteście ciekawi jak wyglądają te wszystkie bochenki!
Ze zdjęć, które otrzymałam od większości piekących przygotowałam WSPÓLNĄ GALERIĘ - możecie ją zobaczyć klikając TU - galeria będzie na stałe umieszczona na mojej stronie na Facebooku.
Chleby pachniały w Houston, Dallas, Nowym Jorku, Seulu, Wielkiej Brytanii i od Bałtyku do Tatr!
Pełna lista z linkami do wszystkich piekących "w ciemno" znajduje się pod przepisem - podaję imiona/nicki i adresy blogów (jeśli jest prowadzony). Jeśli piekliście z nami, a nie ma Was na liście, bardzo proszę o kontakt. Starałam się bardzo nikogo nie pominąć, ale być może jednak mi się nie udało, za co z góry przepraszam!
/francuski chleb czekoladowy/
Jak smakuje? Wbrew pozorom to nie jest chleb słodki, głównie za sprawą sporej ilości kakao i dodatku gorzkiej czekolady. Pachnie przepięknie! I równie wspaniale smakuje. Zaliczam go bardziej do wytrawnych wypieków. Najbardziej smakował mi sam z masłem, choć nie mogłam się powstrzymać od sięgania po kolejne kanapki z kozim serkiem i truskawkami skropionymi octem balsamicznym, z dodatkiem roszponki; z konfiturą z zielonych pomidorów, z plastrem cheddara i śliwkowym chutneyem, czy konfiturą z czarnych porzeczek. Ma idealnie chrupiącą skórkę i dość puszysty, ładnie dziurkowany miąższ. Upiekę go jeszcze nie jeden raz!
Jak smakuje? Wbrew pozorom to nie jest chleb słodki, głównie za sprawą sporej ilości kakao i dodatku gorzkiej czekolady. Pachnie przepięknie! I równie wspaniale smakuje. Zaliczam go bardziej do wytrawnych wypieków. Najbardziej smakował mi sam z masłem, choć nie mogłam się powstrzymać od sięgania po kolejne kanapki z kozim serkiem i truskawkami skropionymi octem balsamicznym, z dodatkiem roszponki; z konfiturą z zielonych pomidorów, z plastrem cheddara i śliwkowym chutneyem, czy konfiturą z czarnych porzeczek. Ma idealnie chrupiącą skórkę i dość puszysty, ładnie dziurkowany miąższ. Upiekę go jeszcze nie jeden raz!
Przepis na wersję z naturalnym zakwasem znaleziony na tej stronie - klik, przepis z zaczynem drożdżowym pochodzi z tej strony - klik.
Etap I przygotowania chleba podaję w dwóch wersjach - na zakwasie naturalnym i zaczynie drożdżowym, kolejne etapy są wspólne dla obu rodzajów zaczynu.
Etap I przygotowania chleba podaję w dwóch wersjach - na zakwasie naturalnym i zaczynie drożdżowym, kolejne etapy są wspólne dla obu rodzajów zaczynu.
Etap I - przygotowanie zaczynu, czyli tzw. biga - wersja na zakwasie naturalnym
Biga:
28 g aktywnego zakwasu
1/4 szklanki (32g) mąki chlebowej
18 g wody w temperaturze pokojowej
Wszystkie składniki naturalnego zaczynu (biga) wymieszać razem, aby dokładnie się połączyły.
Umieścić
bigę w misce i nakryć folią kuchenną. Odstawić w temperaturze pokojowej
na ok. 8 godzin (najlepiej zrobić to późnym wieczorem, aby rano mieć
gotowy do pracy zaczyn).
Etap I - przygotowanie zaczynu, czyli tzw. biga - wersja na zaczynie drożdżowym
Zaczyn drożdżowy:
18 g mąki
9 g wody
szczypta drożdży - nie mam pojęcia jaka to ilość, bo oryginalny przepis nie podaje, ale myślę, że 1/4 łyżeczki
18 g mąki
9 g wody
szczypta drożdży - nie mam pojęcia jaka to ilość, bo oryginalny przepis nie podaje, ale myślę, że 1/4 łyżeczki
Składniki wymieszać i dodać do składników, które mają utworzyć biga, czyli właściwy zaczyn:
32 g mąki chlebowej
18 g wody w temperaturze pokojowej
+ przygotowany zaczyn drożdżowy
Wszystkie składniki zaczynu (biga) wymieszać razem, aby dokładnie się połączyły.
Umieścić bigę w misce i nakryć folią kuchenną. Odstawić w temperaturze pokojowej na ok. 8 godzin (najlepiej zrobić to późnym wieczorem, aby rano mieć gotowy do pracy zaczyn).
cała biga (zaczyn przygotowany 8 godzin wcześniej)
3 szklanki (ok. 393 g) mąki chlebowej
1 1/8 (248 g) wody
4 łyżki (71 g) miodu
1 łyżka ekstraktu waniliowego
4 łyżki (25 g) kakao
1/4 łyżeczki drożdży instant
1 łyżka soli
78 g chipsów czekoladowych (inaczej łezki czekoladowe, dropsiki czekoladowe - można pominąć lub zastąpić siekaną gorzką czekoladą)
Wszystkie
składniki - z wyjątkiem chipsów czekoladowych - zagnieść razem, aby
dokładnie się połączyły (używając miksera, wyrabiać na średnich
obrotach) i aby gluten się uwolnił. Wyrabiać ok. 8-10 minut. Odstawić na
5 minut, aby ciasto "odpoczęło", a następnie dodać dropsy czekoladowe i
dokładnie zagnieść - ok. 1 minuty.
Przełożyć ciasto do dużej,
lekko natłuszczonej misy, nakryć folią i odstawić do wyrośnięcia na ok. 2
godziny (powinno być ładnie wyrośnięte, czasem zajmie to mniej czasu,
czasem trzeba dać ciastu czas i cierpliwie poczekać dłużej - nawet ok. 5 godzin).
Wyrośnięte
ciasto przełożyć na lekko oprószony mąką blat i podzielić na 2 części
(jeśli chcecie więcej mniejszych chlebów, można podzielić inaczej),
każda po ok. 454 g. Każdą z części uformować na kształt kuli i odstawić,
by odpoczęły na kolejne 30 minut.
Po tym czasie nadać ciastu
pożądany kształt - podłużnego lub owalnego bochenka, jak kto woli.
Przełożyć do koszyka do pieczenia lub formy - w zależności od tego, w
czym chleb będzie pieczony.
Koszyk powinien być wyłożony
ściereczką oprószoną mąką, a forma wysmarowana olejem i oprószona -
najlepiej otrębami. Odstawić do końcowego wyrastania na 2,5 godz. - 3
godz. Chleby powinny ładnie wyrosnąć. Ponownie, należy dać im na to czas
i cierpliwie czekać, jeśli rosną za wolno.
Piekarnik nagrzać do
temperatury 205 stopni. Na dnie piekarnika ułożyć żaroodporne naczynie
wypełnione szklanką wody - będzie parowała w trakcie pieczenia, dzięki
czemu skórka stanie się chrupiąca. Przed wstawieniem do piekarnika naciąć chleby.
Piec 35-40 minut. Można sprawdzić patyczkiem czy chleb jest już gotowy.
Upieczony chleb studzić przynajmniej 1 godzinę - tylko czy ktoś tyle wytrzyma?!
CHLEB "W CIEMNO" UPIEKLI:
Kolejność wymienionych osób jest przypadkowa. Ze względów technicznych czy czasowych nie u wszystkich wymienionych wpis chlebowy pojawi się w tym samym czasie lub nie wszystkie linki będą od razu aktywne, dlatego wszystkich Czytelników prosimy o cierpliwość i wyrozumiałość.
Agnieszka - from R'dam with love
Olcik - O chlebie i nie tylko
Renata Sharman - Forks'N'Canvas
Wiewióra - Dzieje kuchennej Wiewióry
Ralpheek - Old White Table
Gospodarna Narzeczona - Na kruchym spodzie
Kabamaiga - Sto kolorów kuchni
Łucja - Fabryka kulinarnych inspiracji
Rafał - Pan Wędzonka
Bernika - Mój kulinarny pamiętnik
Ola - 2 smaki
Wisła - Zapach chleba
Ula - Dzika pycha
Amber - Kuchennymi drzwiami
Mela - Pierwsze primo!
Joanna - Smacznie z Joanną
Kaś - Bake&Taste
Magda - MadziaŁyga
Kasia - Sur Nos Tables
Joanna - Różowa Kuchnia
Monika - Mimo-za-Monika
Anka Gmurczyk - Zaraz Ci coś ugotuję
Grażyna - Grażyna gotuje
Ania - Bajkorada
Janiolka - Eksperyment sobotni
Jola - Nasze życie od kuchni
Margarytka - Kulinarne szaleństwa Margarytki
Jolanta - Damsko-męskie spojrzenie na kuchnię
Paulina - W kuchni na Stalowej
Lidia - Kucharzenie i Pieczenie
Olimpia - Pomysłowe Pieczenie
Ewa - MojeTworyPrzetwory
Siarenka - Siarenka kulinarnie
Ewelina - Around the Kitchen Table
Ptasia - Coś niecoś
Monika - Life by Chrupka
Kasia - Kasia Gotuje
Ola - Sunday Bake
Adrijah - Breakfast
Klaudyna - Ziołowy Zakątek
Joanna - Kaczodajnia
Bee - Magazyn Kuchenny
Ola Mała - Na bogato!
Joanna - Notatki kulinarne
MamaKini i Kinia W garze mieszane
Kasia Zapiski kulinarne
Anna-Maria KUCHARNIA















