poniedziałek, 24 października 2011

Let's twist! Precle z dynią.




Taniec.
Lubicie?
Ja uwielbiam.
Skłony, piruety, obroty, unoszenia na palcach.
Szybko, wolno.
W przód, do tyłu.
Dwa kroki w prawo, jeden w lewo.
I obrót.
I rama. Rama.


Tak, trzymam ramę. Czasami nachodzi mnie nawet odważna myśl, że ja tą ramę mam we krwi.
I taniec.
I zawsze trzymam wysoko uniesioną głowę, gdy z zamkniętymi oczyma chłonę zapach tego tańca.


Tak. Ten taniec pachnie.
Kusi.
Nie pozwala o sobie zapomnieć.
Jest niekończącym się zaproszeniem.


Do kuchni.
To mój parkiet.
Moja scena.
Wybieram melodię i instrumenty, a potrawa nadaje rytm.


Bo gotowanie jest tańcem. 
Kroki i ruchy, tempo i smak.
To wszystko wiruje, łączy się i chwyta w objęcia.


W takcie na 3/4, niespiesznie wyrabiam ciasto drożdżowe. Myśli i ruchy ponownie układają się do tańca. 
To walc angielski. Bez pośpiechu.
Wszystko jest wyważone, umiarkowane. Pozwala myślom unosić się swobodnie i gładko. 
Delikatne piruety dłoni. Ciasto oddycha cichutko, miarowo.


Powoli dosypuję mąkę, obracam, pozwalam odpocząć. 
A w myślach widzę tiulową suknię, która jak mgiełka otula tancerkę przy ostatnim obrocie ...
Melodia cichnie, kuchnia odbija ostatnie cichutkie echo...
Klasyka nie lubi hałasu. Choć ta cisza wkrótce zrodzi coś zupełnie nowego. 


Już  nie będzie klasycznie i powoli.
Będzie szybciej, kolorowo, no i będzie skręt za skrętem. 
Jednym słowem zatańczę twista. 
Tu ruchy będą energiczne i, choć, jak to w twiście, tańczę w miejscu, i tak wykonuję skręt za skrętem. 


A jest co skręcać, jeśli ma się ochotę na precle.
W dodatku z dyniowym nadzieniem, które też nie jednego skrętu i obrotu wymaga. 
Mówię Wam, to dopiero jest taniec! 


Ruchy proste, łatwe do opanowania, a na koniec niczym confetti, błyszczą i migocą kryształki soli morskiej. 
No to co? Tańczymy?
Let's twist again!


A skąd się wzięły precle? Precle miękkie (nie mylić z twardymi, które jak większość smakołyków są dziełem przypadku), powstały już w średniowieczu. Jak głosi legenda, pewien mnich w północnych Włoszech, bądź w południowej Francji piekł chleb. Zostało mu trochę ciasta, więc postanowił zrobić z niego przekąskę dla dzieci, które nauczyły się nowej modlitwy. Ciasto uformował na kształt rąk złożonych do modlitwy (w tamtych czasach modlono się z rękami skrzyżowanymi na piersi), stąd charakterystyczny wygląd precli. Stworzone przez mnicha precle były miękkie. 


Historia tzw. precli twardych jest o wiele młodsza. Ponoć podczas pieczenia precli miękkich, pewien piekarz przysnął i kiedy się obudził wstawił precle ponownie do pieca i upiekł je drugi raz. Gdy odkrył pomyłkę, zdenerwował się, ale po spróbowaniu zrozumiał, że stworzył nowy rodzaj pieczywa.*


Przepis i inspiracja do nadziewanych precli pochodzi z tej strony - klik. Ciasto wyrabia się bardzo dobrze, rośnie szybko i jest bardzo elastyczne. Precle smakują po prostu cudownie. Wiem, że nie zabrzmi to skromnie, ale nigdy nie jadłam lepszych! Ciasto jest wyjątkowo delikatne, puszyste, skórka taka, jak należy, a chrupiące kryształki soli to po prostu "kropka nad i", nie jedna. 


Nadzienie dyniowe wymyśliłam sama - do pure z pieczonej dyni dodałam kumin, szczyptę soli, pieprz i siekane pistacje. Powstało coś naprawdę pysznego. 
I ważna sprawa! Nie zmniejszajcie proporcji ciasta do połowy, jak ja to zrobiłam - 8 precli zniknęło szybciej niż jedna melodia w rytmie twista;) 


Nie bójcie się dyni - choć w środku wygląda jak kłębisko strachów uwięzionych w jamie, smakuje tak, że strachy nie mają nic do powiedzenia! 


PRECLE Z NADZIENIEM DYNIOWYM 
/składniki na 12 precli/ 

1,5 szklanki letnie wody
1 łyżka cukru i dodatkowo 1 łyżeczka
1 łyżka drożdży instant
4,5 szklanki mąki
1,5 łyżeczki soli
1 łyżka oliwy


Na kąpiel dla precli przed pieczeniem:
1/2 szklanki sody oczyszczonej (zmniejszyłam do 1/3)
4 szklanki wrzącej wody

Na nadzienie:
1-1,5 szklanki pure z upieczonej dyni
kumin, pieprz i sól do smaku
garść siekanych pistacji
gruba sól morska do posypania
odrobina stopionego masła do posmarowania precli


W misce połączyć drożdże z letnią wodą i 1 łyżeczką cukru. Odstawić na ok. 10 minut, by drożdże "ruszyły".
Do dużej miski wsypać 3,5 szklanki mąki, 1 łyżkę cukru, sól i wymieszać. Dodać oliwę i drożdże. Wyrabiać do połączenia się składników, dodać pozostałą mąkę i wyrabiać dalej, aż ciasto stanie się gładkie i będzie z łatwością odchodziło od ścianek naczynia. Nakryć folią kuchenną i odstawić do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę lub do momentu aż podwoi objętość. 


W tym czasie przygotować nadzienie. Pure z upieczonej wcześniej dyni wymieszać z przyprawami. W razie potrzeby doprawić do smaku. 
Wyrośnięte ciasto przełożyć na obsypany mąką blat kuchenny i podzielić na 12 porcji. Każdą rozwałkować tak, by uzyskać podłużny dość wąski kawałek ciasta. Na środek nałożyć nadzienie. Ciasto zwinąć i zlepić tak, by nadzienie nie wydostało się na zewnątrz. Nadać mu kształt cienkiego wałka i uformować na kształt precla. 


Piekarnik nagrzać do temperatury 220 stopni. W dużym, szerokim garnku przygotować kąpiel - w czterech szklankach wrzątku rozpuścić sodę oczyszczoną. Uformowane precle zanurzać delikatnie w kąpieli z sody. Są dwie szkoły - jedna mówi, że wystarczy włożyć na kilka sekund, inna zaleca gotowanie precli przez ok. 1-2 minut. Ja zanurzałam precle w gotującej się wodzie i zostawiałam je w niej na ok. 30 sekund. 


Wykąpane precle przełożyć ostrożnie na wyłożoną papierem blachę do pieczenia i piec przez ok. 8 minut lub do momentu aż staną się apetycznie złociste.
Po wyjęciu z piekarnika gorące precle smarować rozpuszczonym masłem i posypać solą morską. Polecam!
A po co kąpiel w sodzie? - dzięki niej, precle nie wyrosną nadmiernie w piekarniku i zachowają niemal taki sam kształt jak po formowaniu. 

* cytat o historii i pochodzeniu precli pochodzi z Wikipedii (klik)

Przepis na precle z nadzieniem dyniowym to moja propozycja do prowadzonego przez Beę Festiwalu Dyni


95 komentarzy:

  1. o matusiu kochana , Anno ja tu siedzę i nie wiem co napisać , bo mnie zatkało ,ale tak pozytywnie

    OdpowiedzUsuń
  2. margot! Ha, ha, jak pozytywnie to dobrze;) Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię, ba! - kocham połączenie klasyki z nowoczesnością, tak w tańcu, tak w modzie, tak w filmie. A w kuchni to już całkiem! BOSKIE precle! Jestem pod ogromnym wrażeniem!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta, pozytywnie ,ale cobym nie napisała to będzie to tylko pół prawdy , że fajne , piękne, pomysłowe i tysiąc innych , po prostu to jest tak niesamowite ,ze nie wiem co napisać

    OdpowiedzUsuń
  5. Autorskie precle! Aniu, mistrzowsko prowadzisz w tym tańcu :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Auroro! Też uwielbiam klasyczno-nowoczesne połączenia, w kuchni chyba najbardziej! Pozdrawiam Cię:)

    margot! Ty to umiesz ludzi wprowadzać w stan zawstydzenia - znowu mam rumieńce! Dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Magda! Właśnie dlatego żaden inny taniec mi nie wychodzi jak tylko w kuchni, bo na prawdziwym parkiecie zawsze miałam tendencję do prowadzenia partnera;P

    OdpowiedzUsuń
  8. jakie zawstydzanie , trochę prawdy tylko
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniałe precle! Najbardziej podobają mi się te nadgryzione :) chociaż spodziewałam się, że nadzienie będzie słodkie...? Ja zrobiłam drożdżowe ślimaczki z mąki razowej z dynią, ale jeszcze nie pokazałam na blogu :)

    Taniec w kuchni - to wspaniałe porównanie. Ale ciasto drożdżowe kojarzy mi się jakoś inaczej, nie znam nazw tańców, wiec muszę trochę poszukać, by stwierdzić. Z resztą każdemu kojarzy się inaczej. Wiem jedno: ja chyba tańczę imrpowizację i freestyle, bo nigdy nie trzymam się ustalonych kroków i wszystko robię "na oko" czasem z opłakanym, a czasem z obłędnym rezultatem.

    Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Małgosiu! Nadgryzione najlepsze, pod warunkiem, że są nasze;) Ja jakoś wolę dynię w wersji wytrawnej i w preclach w takiej odsłonie najbardziej mi smakowała, ale na słodko można też eksperymentować. Zwłaszcza jeśli, jak piszesz, lubisz freestyle:D Przyznam, że ja też często tańczę w kuchni freestylowo i bardzo lubię te eksperymenty!
    Pozdrawiam Cię serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wyglądają po prostu bosko. Nie wątpię, że tak też smakują. Cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  12. centko! Witaj:) Bardzo Ci dziękuję! Są wspaniałe w smaku! Polecam i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. piękne zdjęcia, fajny pomysł, ciekawe jaki smak, ale zakładam, że takiemu dyniowemu potworkowi jakim jestem to by posmakowało!

    OdpowiedzUsuń
  14. Lady! Dziękuję! Smak preclowo-dyniowo-wytrawny! Sól morska i pistacje wyostrzają smaki. Jeśli lubisz dynię, to te precle są dla Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudowny pomysł. I zdjęcia. I post.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeśli prowadzisz zatańczę nawet twista, zajadając między czasie precla. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Jejku Anno ,jakże cudowne są te precle! Pieknie zakręcone o ślicznym kolorze, no takie zgrabne one że hej!:)
    Wspaniale opisałaś:) Tak, ze sobie myslę, ze z tańcem to też masz dużo wspólnego. Tańczysz ?
    Oczywiscie nie tylko w kuchni.

    Pozdrowienia ciepłe:)
    M.

    OdpowiedzUsuń
  18. W mojej kuchni to na pewno nie walc.Jest zbyt przewidywalny i grzeczny.Ma ustalone ruchy.
    Ja działam bardziej dynamicznie z domieszką improwizacji.Do końca nie wiem co się zdarzy.
    Twoje precle też tak mi się kojarzą- dynamicznie i zawadiacko,choć na bazie klasyki.I są tak ślicznie rumiane.
    Musiały nieźle poszaleć w piekarniku.
    To chyba był fokstrot!

    OdpowiedzUsuń
  19. Holgo! Miło znów Cię widzieć:) Pozdrawiam!

    Kamila! To zapraszam do tańca ... w kuchni;)

    Majano! Dziękuję! Tańczę, tańczę, ale tylko w kuchni :D Na tym parkiecie czuję się najlepiej, inne pozostawiam prawdziwym tancerzom;)

    Amber! Może to dobrze, że jednak pieczemy w oddzielnych kuchniach - bo ja walc uwielbiam, właśnie za grzeczność i przewidywalność, bo w innych sferach mojego życia często mi tych cech brakuje:)
    Dynamika i improwizacja też mnie nie opuszczają, jednak przy cieście drożdżowym zdecydowanie zwalniam tempo - relaks, spokój, żadnych nieprzewidzianych kroków.
    Fokstrot powiadasz, a niech będzie!
    Uściski:*

    OdpowiedzUsuń
  20. No to ja już wiem co powstaje po nalewce z pigwy. Jesteś mistrzynią tańca!

    OdpowiedzUsuń
  21. po powrocie z monachium miałam ochotę na domowe precle, ale jak się dowiedziałam o tych chemicznych kąpielach (to było coś innego niż soda), to stwierdziłam, że to nie na moje umiejętności jeszcze... ale teraz pomału, mogłabym się do tego przymierzyć - i do tego ten pomysł z nadzieniem, cudowny Aniu!:))) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  22. "Zakręcona, zakręcona..." i tylko tyle napiszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Paulino! Ach, i tu Cię zaskoczę - to było jeszcze przed tą nalewką;DDD Nie pytaj co tańczyłam potem;P

    goh.! Mnie te kąpiele przez długi czas odsuwały od precli - ale wersja sodowa jest szybka, łatwa i na pewno sama stwierdzisz, że to nic trudnego! Let's twist:)

    An-no! I bardzo dziękuję - świetne :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Dynia i pistacje...to musi pysznie smakować?!
    Nie jestem zbyt dobrą tancerką ale do TEGO tańca dam się namówić:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Konwalie! Dynia i pistacje smakują razem wspaniale! Nie znałam wcześniej tego połączenia, ale od teraz już wiem, że jestem od niego uzależniona!
    I cieszę się, że ze mną zatańczysz twista:)

    OdpowiedzUsuń
  26. A, jakie one piękne te precle! rumianiutkie z zewnątrz, ale prawdziwe skarby można znaleźć dopiero w środku. Jestem oczarowana, marze, by ich spróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Zakochałam się w pierwszym zdjęciu, a potem zdradziłam je z kolejnymi...:)

    OdpowiedzUsuń
  28. korniku! Zamień marzenie w taniec, poskręcaj trochę jak w twiście i precle będą Twoje;) Pozdrawiam!

    Aniu! Ależ wyznanie! Dziękuję:D

    OdpowiedzUsuń
  29. Psie Wędrówki! A tam zdjęcia, jakie precle pyszne;P Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  30. roztańczone genialne precle, a post mnie porwał:) do tańca i do kuchni bo apetyt jak widać, rośnie w miarę tańczenia:) Zdjęcia przepiękne, precle również:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Mar! Cudnie! Tak się cieszę:) Tańcz, wiruj - to jest właśnie życie!
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  32. wow! zdjęcia przecudne! precle tez:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Śliczne zdjęcia, super precelki! :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  34. Bernadeto! Dziękuję i pozdrawiam:)

    Pepo! A ja właśnie Twoje ciasto czekoladowe przed chwilą podziwiałam:) Dobrej nocy!

    OdpowiedzUsuń
  35. Anno Mario, jestem zachwycona Twoimi preclami! Chciałabym je robić już...! Ale muszę troszkę poczekać... A zrobię i tez będę miała kłębowisko;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ewelajno! Moja droga zakręcona dziewczyno, już Cię widzę oczami wyobraźni tańczącą w kuchni - upiecz, coś mi podpowiada, że to nie będzie jedyny raz.... Spróbuj też wersję bez nadzienia, uzależnia tak samo!
    Uściski:)

    OdpowiedzUsuń
  37. :) Chyba obie wiemy co taka miłośniczka dyni jak ja będzie przyrządzać w najbliższe dni :)

    Zaraz doczytam o czym piszesz- najpierw dyniowa rozkosz mnie pochłonęła :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ewelina! Tak, wiemy, wiemy.... Ja mam dynię w planach na kolejne tygodnie!
    Pozdrawiam Cię:)

    OdpowiedzUsuń
  39. Oj ja też "dyniuję" już od początku października! Jeszcze kilka wpisów o dyni i stracę znudzonych tematem czytelników :)

    Ale szaleństwo dyniowe nie łatwo przezwyciężyć.

    Anno_mario zajrzyj w wolnej chwili do mnie - choć dziś nie o dyni, lecz ciąg dalszy o babci :)

    Jeszcze raz pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  40. Małgosiu! Jestem pewna, że nie stracisz, a zyskasz! Dynia ma coraz więcej miłośników. Ja mam plany dyniowe na jeszcze wiele dni, jutro prawdopodobnie będzie to Twoje ciasto z żurawiną!
    O babci?! Pędzę czytać - mam straszne zaległości blogowe, ale to wszytko przez dynie;P

    OdpowiedzUsuń
  41. :)

    o proszę! ciasto z żurawiną było wspaniałe i robiłam je ponownie dwa razy od publikacji na blogu, więc całym sercem polecam.

    A ja szykuję się do pewnego wyjątkowego przysmaku,deseru, który podpatrzyłam u Ciebie (choć jest to ogólnie znane danie) - jestem ciekawa czy zgadniesz?

    Pracochłonne (celowo używam liczby mnogiej, czyli, że deser to wiele sztuk), ciężko, by dobrze wyszły, przynajmniej za pierwszym razem, ale udane na pewno zwieńczą moej wysiłki. Możesz się dwa razy pomylić :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Małgosiu! Obstawiam makaroniki, albo bezy....
    Makaroniki mam zamiar lada dzień znowu piec, a kiedy Ty pieczesz - może się umówimy?
    Oczywiście zakładam, że za pierwszym razem trafiłam;P

    OdpowiedzUsuń
  43. :) ! chyba dałam za dużo wskazówek.

    Dawniej sądziłam, że upiekłam je przysłowiowe dwa razy - pierwszy i ostatni. Ale latem miałam sporo szczęścia z bezą, więc planuję kolejne podejście. Przyszły tydzień?

    :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Małgosiu! Ha, wiedziałam! Bingo!
    Świetnie - może w poniedziałek? Albo kiedy wolisz?
    No i jaka jest nagroda za prawidłową odpowiedź? ;P

    OdpowiedzUsuń
  45. Zanim ustalimy precyzyjny termin musimy się zastanowić nad składnikami... marzy mi się nadzienie pistacjowe, ale nie wiem czy wszystko uda mi się zgromadzić. Czy tym razem będziesz piekła według tej samej receptury, kawowe, czy zrealizujesz jakiś inny przepis?

    cudownie! :) już się nie mogę doczekać :)

    nagroda to wirtualne pół kufelka piwa pszenicznego :) może być? :) mąż zaraził mnie uwielbieniem dla tradycyjnych, regionalnych browarów :) stuknięcie kufelka!

    OdpowiedzUsuń
  46. tanecznym krokiem przechodzę do komentarzy:)cudny post no i masz rację nie ma co zmniejszać porcji!!! wyglądają bosko, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  47. Małgosiu! Może ustalimy to w mailu - mój adres znajdziesz w profilu:)
    Co do piwa, zdecydowanie wybieram wino, ale skoro piwo pszeniczne, regionalne, to dam się namówić:)

    Piegusku! Jak się cieszę, że i Ciebie na taki taniec namówiłam;) Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  48. Czy lubię tańczyć? Uwielbiam! Również z tendencją do prowadzenia ;-)
    Świetnie mi się czytało o preclach, zaś jakość wykonania onieśmiela. Zanim się podejmę zrobienia, chętnie bym się wprosiła ich na spróbowanie :-)

    OdpowiedzUsuń
  49. Bee! Ach, ta tendencja do prowadzenia:D
    Na precle oczywiście zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  50. Niesamowity pomysł, nigdy nie jadłam nadziewanych precli :)

    OdpowiedzUsuń
  51. turlaczku! Ja też, to mój pierwszy raz;) Ale już wiem, że nie ostatni! Pozdrawiam Cię!

    OdpowiedzUsuń
  52. jestes niesamowita!!!!!!!!!!!!! nie tylko ze swoimi wspanialymi historiami,ale te precle sa genialne po prostu i po prostu MUSZE je popelnic :)
    Cudowne foteczki :)
    Usciski :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Gosiu! Niesamowicie mi miło:) Dziękuję! I masz rację - musisz je upiec:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  54. Piekna skorke rumiana maja te precle! A wiesz Anna, ze nigy gdy jadlam nadziewane precle nei zastanowilam sie jak sie je robi - do dzisiaj :))

    OdpowiedzUsuń
  55. Basiu! Chyba większość z nas tak ma, że często się nie zastanawiamy. Choć w Twoim przypadku to mnie nieco dziwi - Ty jesteś dla mnie najbardziej dociekliwą osobą jaką znam - ale w tym najlepszym znaczeniu! Wczorajszy Twój post to już arcydzieło!
    Ukłony Basiu:)

    OdpowiedzUsuń
  56. Aniu - dyniowo nam ;) I ja przyłączyłam się do tegorocznego Festiwalu i z ciekawością ogromną czytuje wszystkie dyniowe wpisy.
    No tak, ale mialam zadac pytanie co to ta "rama"? Wyszchodzę pewnie na ignorantkę, ale ja tańczyć nie lubię heh ;)

    OdpowiedzUsuń
  57. Patko! Uwielbiam festiwal dyniowy i zachwycam się tyloma dyniowymi smakołykami, choć i bez festiwalu jadłabym dynię przez cały rok!
    Jeśli chodzi o taniec, to ja tylko w kuchni pląsam;), ale wiem co to rama - to układ rąk i głowy, który podczas tańca ma pozostać niezachwiany...
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  58. no tym razem to mnie zastrzeliłaś!

    OdpowiedzUsuń
  59. Jswm! Dopiero tym razem?! Uuuuu, kiepskie mam oko w takim razie...., muszę nad sobą popracować:DDDD

    OdpowiedzUsuń
  60. ja ide zawsze na latwizne - wydrazam dynie, to co zostało ze srodka wrzucam do termomixa, doprawiam i mam krem :) zdjecia piekne, swoja droga. hej a moze wezmiesz udzial w konkursie dla blogerow kulinarnych? trzeba wymyslic przepis na jakis napoj na bazie herbaty :) napisz na konkurs i opublikuj przepis na blogu!!:D konkurs tu: www.dniherbaty.pl , zakladka herbata z dodatkami :D

    OdpowiedzUsuń
  61. martutu! Dziękuję za odwiedziny:) Termomix nie mieszka w mojej kuchni i raczej nie planuję, aby to się zmieniło. Jestem miłośniczką tradycyjnego pieczenia dyni i uważam, że to też łatwizna;)
    Dziękuję za zaproszenie do konkursu, jednak ja ponad wszystko kocham KAWĘ;D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  62. Pieknie, pięknie, jak kadry z filmu. Trzymały mnie w napięciu do końca. ;-) Świetne zakończenie.

    OdpowiedzUsuń
  63. cudownie opisać ten kulinarny taniec, obrazy same przelatywały przed oczyma
    a precle? czysta perfekcja!

    OdpowiedzUsuń
  64. Krokodylu! Bardzo Ci dziękuję!

    Kaś! W imieniu precli i ich tańca kłaniam się nisko;)

    OdpowiedzUsuń
  65. Twoje precle są o wiele ładniejsze i apetyczniejsze niż te w oryginale! O zdjęciach już nawet nie wspomnę, bo komentarze powyżej wyczerpują mój zasób słów zachwytu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  66. Kasiu! Ależ mi miło! Dziękuję bardzo:) Dobrego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  67. Anno, to jest czysta poezja. I znów te zdjęcia. Wprowadzasz w temat jak Hitchcock ;)) rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  68. Owieca! O rany, ale porównanie :D Rewelacja - dziękuję;)
    Dobrego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  69. jakie one sa sliczne:)az mnie korci, zeby siegnac po kilka, mozna...?

    OdpowiedzUsuń
  70. aga! Jasne, że mona, tylko ich już dawno nie ma...;)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  71. "Bo gotowanie jest tańcem"-wspaniale to ujęłaś! Piękne zdjęcia i precelki;)Esencja jesieni,choć,jak na razie, nie nabyłam nawet malutkiej dyni;/,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  72. Monisiu! Oj, to namawiam Cię bardzo - kup, choćby malutką, później szukaj miejsca dla większej i dla kolejnych... Chyba na jednej się nie skończy?!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  73. Cudne. I zdjęcia. I precle. I tekst.

    OdpowiedzUsuń
  74. rewelacyjny pomysł i wykonanie :)

    OdpowiedzUsuń
  75. one muszą być pyszne! ubóstwiam dynię

    OdpowiedzUsuń
  76. kocham taniec! i ten na parkiecie i ten kuchenny...
    dzisiaj tańczę z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  77. Cukiernica! Bardzo, bardzo dziękuję! Słodkiej niedzieli;)

    Magdo! Jak mi miło:) Pozdrawiam Cię!

    Aga-aa! Są bardzo, bardzo pyszne! I mamy ten sam obiekt ubóstwiania;) Pozdrowienia!

    Myniolinko! Cudnie! Let's twist;)

    OdpowiedzUsuń
  78. Mniam precle i to z dynią....
    Ja też ostatnio tańczę ale ludowo....
    folkowooo, kjawiaki i inne ....
    Tanecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  79. Asiami! Podziwiam, ja tylko w kuchni potrafię! Dobrego tygodnia:)

    OdpowiedzUsuń
  80. jakie piękne te precle! chętnie bym skradła kawałek... :)

    OdpowiedzUsuń
  81. Kini! Nic nie stoi na przeszkodzie! Do tańca;) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  82. ale świetny pomysł! Wyglądają superowo

    OdpowiedzUsuń
  83. Oj ja też uwielbiam tańczyć .....sama gdy nikt nie widzi, z miotłą gdy zamiatam mieszkanie, z synkiem w ramionach ...a nade wszystko z meżem ....wtulać się i czuć pracę mięśni mojego Kochania .... ciasto drożdżowe też uwielbiam zarabiać ....dlatego też dziś, kiedy chłopcy poprosili o świeże bułeczki na jutrzejsze śniadanie ucieszyłam się jak dziecko:)bo będą i bułeczki i przy okazji Twoje bagietki sie zagniotły:) a i na precle przyjdzie czas ...bo i ja się z dynią pokochałam:) pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  84. zauberi! Dziękuję:)

    Jolu! Aż mi wstyd, bo ja już dawno tych bagietek nie piekłam, i chyba już Cię nie doścignę, nawet gdybym jakiś szybki taniec wymyśliła:D
    I cudnie, że pokochałaś dynię! Ta miłość odwzajemnia się w pysznych potrawach!

    OdpowiedzUsuń
  85. Cudne precle. Musiały smakować wybornie.

    OdpowiedzUsuń
  86. Olcik! Dzięki! :)

    Haniu! Pisałam w poście, że to najlepsze jakie jadłam - niezbyt skromne to, ale prawdziwe! Są pyszne:)

    OdpowiedzUsuń
  87. Pomysł świetny. Nie wiem tylko, czy moje dwie lewe ręce byłyby w stanie tak pięknie te precle pozlepiać...:-( Zawsze mogę sobie jednak jakiegoś podkuchennego z dwoma prawymi rękoma znaleźć i już przepis będzie możliwy do zrealizowania :-D

    OdpowiedzUsuń
  88. Joanno! Pomocnik z dwoma prawymi rękami może być bardziej użyteczny od osławionego KA;D No i jakie piękne precle może wyczarować - szukaj koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  89. Musiały być przepyszne i z pewnością skorzystam z przepisu :)

    OdpowiedzUsuń
  90. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  91. Dobry wieczór, mam zapytanie; czy mąkę pszenną można zamienić na np białą orkiszową? Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdo, nie próbowałam, ale z doświadczenia innych wypieków orkiszowych, myślę, że tak. Być może trzeba będzie zwiększyć ilość wody i nieco dłużej trwać będzie wyrastanie.
      Powodzenia! Daj znać czy się udało!

      Usuń

Dziękuję bardzo za wizytę na moim blogu :)

Drukuj przepis

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails