Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wino. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wino. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 października 2010

I zostanie figa z makiem...




Chciałabym znów przejechać po figach...
Tak, wiem, że brzmi to dziwnie, ale to jedno z moich marzeń - minąć kamienny posąg na niewielkim rondzie, kierować się dalej na północ aż do pierwszego pola słoneczników. Tu skręcić w lewo i polną, wysypaną kamyczkami dróżką jechać wzdłuż skąpanych w słońcu kwiatów Van Gogha. Na końcu ścieżka lekko skręca w lewo i prowadzi do bramy. To jedna z piękniejszych bram jakie widziałam. Nie wyszła spod rąk stolarza ani kowala. Wyrosła z ziemi. Korony starych, splątanych ze sobą figowców tworzą naturalne sklepienie i witają wszystkich przybyłych gości.
W sezonie, gdy owoce są dojrzałe, gospodarze nie nadążają z ich zbieraniem. Nikogo więc nie dziwi widok rozdeptanych lub zgniecionych pod kołami fig. 
Ja jednak po pierwszej "przejażdżce" po figach miałam ogromne wyrzuty sumienia. Wiele lat temu, przed pierwszym wyjazdem do Prowansji, nigdy wcześniej nie jadłam, ba!, nawet nie widziałam na własne oczy świeżych fig, więc moją pierwszą reakcją było wyzbieranie wszystkich nienaruszonych owoców i rozpaczanie nad tymi, które padły ofiarą naszego auta. 


Słodki, miodowy smak zjadanych łapczywie fig to pierwsze i najsilniejsze wspomnienie z pobytu w Saint-Remy. W cieniu figowców, pod kamienną ścianą domu leżały zawsze srebrne, błyszczące kule do boules. Zaraz za nimi szemrząca kamyczkami dróżka skręcała w prawo. Na kamiennych parapetach dojrzewały dorodne pomidory. Wejście do części domu, którą zajmowaliśmy prowadziło przez zacienioną drzewami część ogrodu. Gdy mijałam ją pierwszy raz nie wiedziałam jeszcze, że to właśnie tu gospodarze codziennie podają śniadanie. Nie zauważyłam, że stoliki i krzesła ustawione są w cieniu kolejnych figowców. Nie miałam pojęcia, że podczas śniadania towarzyszyć nam będą świeże figi spadające co chwilę niemal wprost na talerze. Nie wiedziałam też, że gospodarz (notabene były szef kuchni miejscowej restauracji) codziennie rano smaży z nich konfiturę i jeszcze ciepłą podaje gościom do zawsze świeżutkich i chrupiących croissants. Ale wiedziałam, że właśnie taką Prowansję zawsze chciałam poznać i że te chwile zapamiętam na zawsze. 


Odtąd tez świeże figi stały się moją wielką słabością. Uwielbiam ich wielobarwność. Granatowo- fioletową skórkę i piękną czerwień dojrzałego miąższu, który po nacięciu rozchyla się niczym egzotyczny kwiat. Są cudownie miękkie i uroczo pękate. Filigranowe pestki otulone słodkim, miodowym smakiem tworzą idealny duet. 
Właściwie smakują mi w każdej postaci - świeże, zjadane saute, przesmażone w konfiturze, dodane do tarty czy wytrawnej sałatki. Kiedy jednak przed tygodniem M. i P. obdarowali mnie pięknymi, dojrzałymi figami przyszła też ochota na coś innego, na nową wersję fig. I po raz kolejny przekonałam się, że warto szukać nowych smaków i eksperymentować w kuchni. 


Figi z orzechami i gorgonzolą pieczone w winnym sosie z octem balsamicznym  i syropem klonowym okazały się prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Dodatek octu balsamicznego idealnie kontrastuje z naturalną słodyczą fig, które bardzo lubią się z gorgonzolą. Czerwone wino przepięknie zabarwia skórkę i sprawia, że sos nabiera głębokiego aromatu. Dodatek orzechów i syropu klonowego świetnie dopełnia całości. Te figi są boskie! Dajcie się na nie namówić, a pozostanie po nich... figa z makiem:) 



FIGI Z ORZECHAMI I GORGONZOLĄ PIECZONE W WINNYM SOSIE Z OCTEM BALSAMICZNYM

8 świeżych fig
garść orzechów włoskich
1/4 szklanki czerwonego wina
kilka łyżek octu balsamicznego
kilka łyżek syropu klonowego
2 łyżki masła
gorgonzola - ilość wg uznania:)
cynamon, imbir do smaku


Figi umyć, ściąć wierzchołek i naciąć na krzyż, tak by po nacięciu można je było lekko rozchylić i nadziać. 


W garnuszku zagotować wino z octem balsamicznym. Figi przełożyć do żaroodpornego naczynia. Każdą posypać imbirem i cynamonem. Do środka każdej figi włożyć odrobiną masła oraz troszkę posiekanych orzechów. Polać syropem klonowym i sosem winnym zmieszanym z pozostałymi orzechami. 


Piekarnik nagrzać do temperatury 180 stopni i piec figi przez ok. 25 minut. Pod koniec pieczenia na wierzch kłaść kawałki gorgonzoli, polać sosem i piec przez kolejne 5 minut. Podawać na ciepło. Jeśli zostanie sos, można użyć go jako dressing do sałatki - jest niezwykle aromatyczny. Smacznego!

 

Drukuj przepis

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails