wtorek, 22 maja 2012

Wzloty i upadki. Suflet rabarbarowy z imbirem.



Jak ptaki.
Wznosimy się i opadamy.
Uczymy się wzbijać, by dotrzeć najwyżej.
A potem spadamy. Lecimy w dół za szybko, by zgrabnie wylądować.


Marzenie, by latać, oderwać się od ziemi. 
Najstarsze ludzkie pragnienie.
Od spalonych skrzydeł Ikara po ponaddźwiękowe stalowe ptaki. 
Nie opuszcza nas. Nawet tych, którym zdaje się, że się boją. 


Przecież każdy choć raz marzył o tym, by się oderwać, wzbić. Spojrzeć z góry.
Osiągnąć dystans perspektywy, która pozwoli zrozumieć całą tą ziemską układankę. 
Ogarnąć puzzle, których kawałki ciągle do siebie nie pasują. 


Czasem zbyt mocno stąpamy po ziemi. Stłamszeni, zbyt racjonalni, przestraszeni, obciążeni, nie umiemy nawet leciutko podskoczyć. 
Ale wystarczy wspiąć się na górę, pokonać schody wysokiej wieży, a czasem po prostu stanąć na palcach, by zobaczyć więcej, inaczej...
Załknąć się rześkim, ostrym powietrzem, a potem spojrzeć w dół i zobaczyć, że tam na dole to wszystko nie jest tak wielkie i przytłaczające. 


Ktoś mi kiedyś powiedział, że jednym z piękniejszych snów, jakie może nam się przyśnić, jest sen, w którym latamy jak ptaki. Raz tylko jeden, dawno temu,  przyśnił mi się taki sen. Lekko, swobodnie, z trudną do opisania euforią frunęłam nad górami - dziś jeszcze słyszę ten świst powietrza. Nigdy wcześniej nie czułam się tak wolna...


To prawda, że czasem nie umiemy wylądować, ale myślę, że nawet bolesne upadki warte są choć jednej chwili uniesienia, wzbicia ponad marzenia, okrzyku radości, jaki rozdziera powietrze, gdy stajemy na szczycie. 


O suflecie można powiedzieć to samo - historia wzlotów i upadków. 
Większość z nas chciałaby, ale boi się. Nie lubimy robić rzeczy od początku skazanych na niepowodzenie. A tu z góry wiadomo, że suflet opadnie! Ale to naturalne i nic w tym nadzwyczajnego. Jeśli tylko to zaakceptujemy, będziemy wypiekać suflety równie często, jak smażymy jajecznicę czy naleśniki. 


Z tą niezwykle istotną różnicą, że suflet wyzwala nieporównywalnie większe pokłady radości. Zaczyna się subtelnym i cichutkim szeptem piany, potem owocowa masa wiruje z bielą zmieniając kolory, jak w najpiękniejszym kalejdoskopie. To początek magicznego spektaklu, który chwilę później oglądamy przez ekran piekarnika. 


Budzi się suflet. Najpierw powoli, leniwie, unosi się równo i leciutko, by po chwili zacząć wzbijać coraz wyżej. Lekko dygoce, jakby miał tremę, że dotarł aż tak wysoko. I rumieni się z wierzchu, który nadal jeszcze unosi puszyste powietrze. 
Uwielbiam ten moment. Czuję, jakbym sama się unosiła z radości. Lekkość sufletu doprawdy pozwala oderwać się od ziemi.
I choć wiadomo, że prędzej czy później opadnie (bo zawsze opada), to przecież nie to się liczy...


Potrzebowałam takiego deseru - lekkiego, puszystego, delikatnie kwaskowatego. o smaku ulubionego w maju rabarbaru, który cudownie współgra z imbirem. Łyżeczka po łyżeczce napełniał mnie euforią. Czułam, że staję się coraz lżejsza i powoli zaczynam się odrywać od tego, co mnie ostatnio dręczyło...


Nie bójcie się sufletów, radość z ich unoszenia naprawdę się udziela, a jeśli zaczniecie zjadać je zaraz po upieczeniu nawet nie zdążycie zauważyć, jak opadają! Co najwyżej to Wy opadniecie z rozkoszą na wygodną kanapę. I tylko takich upadków Wam życzę. 


Dokładne wskazówki co zrobić, by pieczenie sufletów zakończyć z sukcesem zamieściłam w tym wpisie o suflecie morelowym - klik. Suflet rabarbarowy był najłaskawszym, jaki dotychczas upiekłam - nic, a nic nie chciał od razu opadać - co niezwykle mnie ucieszyło. Być może to kwestia skrobii, która jest w przepisie, a może to jakaś inna, tajemnicza siła ...


SUFLET RABARBAROWY Z IMBIREM
/na 8 porcji przygotowanych w naczynkach o pojemności  150 ml)

250 g rabarbaru pokrojonego na ok. 2 cm kawałki
70 g cukru
70 g jeżyn (mogą być mrożone - ja zastąpiłam mrożonymi jagodami)
kawałek kandyzowanego imbiru
2 łyżeczki skrobi ziemniaczanej
2 białka
40 g cukru


Obrany rabarbar pokroić na ok. 2 cm kawałki, przełożyć do rondla razem z 70 g cukru oraz 1 łyżką wody. Trzymać na średnim ogniu do momentu aż się zagotuje i zmięknie. W tym momencie dodać jeżyny lub jagody (mogą być mrożone), wymieszać i trzymać dalej na ogniu aż całość się rozgotuje. W małej miseczce w niewielkiej ilości zimnej wody (ok. 1,5 łyżki) rozpuścić 2 łyżeczki skrobi ziemniaczanej i dodać do masy owocowej. Zamieszać i trzymać na ogniu jeszcze ok. 1 minuty aż się zagotuje. Zdjąć z ognia i przestudzić. Masę można też zmiksować, żeby była bardziej gładka - ja tego nie robiłam - lubię wyczuwać w deserach kwaskowate niteczki rabarbaru.


W tym czasie ubić pianę z 2 białek dodając stopniowo 40 g cukru. Do ubitej piany dodawać stopniowo przestudzone owoce i starty na drobniutkiej tarce kandyzowany imbir. Delikatnie wymieszać, by nie opadła i przełożyć do naczynek na suflety. Można piec w klasycznych ramekinach, ja jednak wybrałam tym razem mniejsze miseczki o pojemości 150 ml.
Naczynia na suflety należy wysmarować masłem, a następnie obsypać cukrem. Masa białkowa powinna wypełnić całe naczynie - wierzch masy można wyrównać nożem, uważając by brzegi naczynia pozostały czyste - dzięki temu w czasie pieczenia suflet będzie się równomiernie unosił. Włożyć do piekarnika z termoobiegiem nagrzanego do temperatury 200 stopni i piec ok. 8-10 minut. Suflety rosną jak szalone, wierzch lekko się przyrumienia i co najważniejsze - po wyjęciu z piekarnika nie spieszy im się z opadaniem!

* przepis na suflet z moimi zmianami cytuję z tej strony - klik 



77 komentarzy :

  1. Twoj suflet, jak widze, na marzeniach o wznoszeniu sie nie poprzestal :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maggie! On nawet przerósł moje marzenia;)
      Dobrego dnia!

      Usuń
  2. Aniu, piękne zdjęcia. Świetna dekoracja rabarbarowa :)

    Pozdrawiam serdecznie!
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu! Jak miło Cię widzieć:) Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  3. Jaki delikatny!

    Cieszę się,że wybrałaś suflet a nie galaretkę, choć mam nadzieję, żę kiedyś i ją zrobisz, bo to na pewno nie będzie zwyczajna galaretka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bee! Tak suflet wygrał, choć galaretka nie zostało mocno w tyle;)
      Może uda mi się ją pokazać jeszcze w sezonie...
      Pozdrowienia!

      Usuń
  4. Jest cudowny! Przepiękne zdjęcia, lekkie i słodkie, jak baletnica ;-))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Inkwizycjo! Dziękuję:) Suflet był naprawdę wyjątkowo lekki i przepyszny.
    Słonecznego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  6. A z krainy mirabelek22 maja 2012 10:40

    marzenie o lataniu spelnilam..wiem ja to jest z glowa w chmurach;)ciesze sie ze to na zawsze we mnie pozostanie..
    ten sufle jest ...jak spelnienie marzen;)o suflecie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A.! Moja Ty szalona kobieto - spadochron czy licencja pilota?
      Przy Twoich wyczynach opadam jak... suflet ;D
      Uściski:*

      Usuń
  7. To chyba się odważę :)
    a sny o lataniu też miałam jako dziecko, ale takie na pół gwizdka tzn. owszem, latałam, ale tylko 1,5 m nad ziemią i wykonując ruchy jak przy pływaniu żabką :)

    OdpowiedzUsuń
  8. hehe, jak kiedyś opowiadałam koleżance jadąc z nią pociągiem o moich dość częstych snach o lataniu, to jakiś facet obok wtrącił się do naszej rozmowy, informując nas, że wg Freuda latanie oznacza duży potencjał seksualny u śniącego...:D hmmm...

    generalnie to chciałabym umieć latać, bo teraz podleciałabym do ciebie, a ten pyszny suflet (mimo iż głosowałam na galaretkę:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu! No,no, no - interpretację freudowską zostawiam na kiedy indziej ;P
      A na suflet podlatuj - może w tym czasie uda mi się jeszcze przygotować tą galaretkę?

      Usuń
  9. Ja dziś rano upadłam .... dosłownie... na chwilkę gdy czytałam Twój wpis, gdy teraz tu jestem - uniosłam się, zaraz jednak znowu spadnę... życie...

    Suflet przepiękny, zdjęcia jak w bajce, popatrzę jeszcze chwilkę, to może się troszę znowu uniosę i nie będę myśleć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo! Tak to właśnie jest - nieustanne wzloty i upadki... Trzymam kciuki za jak najszybsze i wysokie wybicie:)

      Usuń
  10. Aniu Ty wiesz, ze jka właśnie z tych co to isę boją .... ale ja tak już mam, ze się boję ....później coraz bardziej do czegoś przekonują, aż w końcu robie i jestem przeszczęśliwa:)
    Cudowne zdjęcia, przewspaniały suflet ..... teraz czekam na galaretkę:) ....będzie?:) buzia Kochana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolu! A ja jestem pewna, że w kwestii sufletu będziesz wkrótce przeszczęśliwa;)
      A co do galaretki - nie obiecuję, ale kto wie, kto wie..
      Uściski:)

      Usuń
  11. Czemu człowiek boi się wznosić wysoko?? Czemu tak rzadko robi się suflety? Czemu marzenia się posiada a nie realizuje?

    Podziwiam Cię za odwagę!!! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Auroro! Sporo takich pytań wciąż pozostaje bez odpowiedzi... Ale myślę, że nie jest znowu aż tak źle;)
      Serdeczności przesyłam:*

      Usuń
  12. O mamuniu....!!! Przepiękny! Wzywa mnie... ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iw! Jak wzywa, to nie możesz zostawić go bez odpowiedzi;D

      Usuń
  13. często mam sny o lataniu i najgorsze jest dla mnie nie opadanie, a przebudzenie, bo wiem, że na tym moje wznoszenie się kończy. ale pocieszające jest to, że być może po obejrzeniu tych unoszących i pełnych ciepła zdjęć znów mi się to przyśni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu! Tak, przebudzenia bywają czasem rozczarowujące;)
      Pozdrawiam Cię życząc zawsze wysokich lotów!

      Usuń
  14. Sny o lataniu są baaardzo przyjemne:)
    A suflet nie opadł, bo wiedział,
    że mu takie piękne zdjęcia zrobisz;)
    Chętnie bym go spróbowała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konwalie w kuchni! Rozumiem, że takie sny często u Ciebie goszczą:)
      Na suflet zapraszam i serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  15. Anno czy to Ty kiedyś pisałaś o oswajaniu sufletów? Bo ja jeszcze nie potrafię (no dobra, nawet nie próbowałam).
    Wygląda bardzo, bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kabamaigo! Tak pisałam, jakieś 2 lata temu - w poście jest odnośnik do tego wpisu z sufletem morelowym. Potrafisz, potrafisz:)

      Usuń
    2. Już to odkryłam. Może i potrafię, ale się jeszcze boję. Może jak już się odważę, to będzie tak jak z zakwasem :)

      Usuń
    3. Karolina! Zakwas to świetny przykład, choć uwierz mi, że suflety są o wiele łatwiejsze od wypiekania chleba - myślę, że problem tkwi w tym wszechobecnym i w większości bezpodstawnym przekonaniu o ich trudności:)
      Pozdrawiam Cię ciepło!

      Usuń
  16. Snów o lataniu nie miewam.To pewnie przez mój wrodzony lęk wysokości.
    Lubię za to podziwiać ptaki w locie.I samoloty.
    Lot samolotem należy do przyjemności.Zatem marzenia o lataniu mam spełnione.
    Suflety natomiast nigdy mi nie opadały przed czasem.Potem każdy musi opaść.Taki już sufletowy los.
    Suflet z rabarbarem brzmi lekko i majowo.
    I pysznie!
    Serdecznie Cię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amber! Nie lubię samolotów, ani lotów samolotem ...
      Oczywiście, taki sufletów losów - każdy opada:) Ja też nie mam powodów do narzekań jeśli chodzi o ich zachowanie:)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  17. ja chcę robic takie zdjęcia i pyszności jak Ty! apeluję o szybkie szkolenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. aga-aa! Nie żartuj sobie ze mnie:) Ale zapraszam do siebie - nie musimy się szkolić, ale pogadać, podjeść na pewno;)

    OdpowiedzUsuń
  19. wygląda przepysznie!!! taki różowy, uroczy!
    ja często śnię, że latam, a jak się budzę to mi smutno, że sen się skończył ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. S.B. Często?! To zazdroszczę - mnie zdarzyło się tylko raz, o wiele częściej piekę suflety;)
      Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny!

      Usuń
  20. Jutro zabieram się za to cudo, tylko dziś muszę podejść po jeżyny :) Pysznie wygląda, jestem zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daria Anna! O, to cudownie! Trzymam za słowo;) Wiesz, jeżyny można zastąpić jagodami.
      Serdecznie Cię pozdrawiam i czekam na wieści, czy smakował;)

      Usuń
  21. Widząc miniaturkę pierwszego zdjęcia, byłam niemal przekonana, że to jakaś orchidea :). Cudownie puszysty ten Twój suflet, Aniu. I jaki ma piękny kolor :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Evitaa! Był rzeczywiście wyjątkowo puszysty:)
      Dziękuję za odwiedziny i przesyłam pozdrowienia!

      Usuń
  22. Żeby wszystko tak bajecznie rosło! Na czele w przekonaniem, że się uda. Aż miło popatrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. onionchoco! O tak, masz rację - to wpłynęłoby pozytywnie na wiele rzeczy;)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  23. Jak pięknie napisane! Twoje słowa sprawiają,że czuję jakbym leciała, po przestworzach złożonych z lekkich, miękkich i pięknych słów.
    A potem kiedy wyląduję zjem suflet. Twój.
    Bo sama się nie odważę zrobić.
    Uściski Aniu:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Majanko! Jak Cię przekonać, że to nic, nic trudnego - Ty która pieczesz takie cuda pokonasz suflet za pierwszym podejściem! Jestem przekonana - daj tylko znać, a od razu do Ciebie polecę;)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  24. Aniu, te suflety sa przepiekne! Z wielka przyjemnoscia zjadlabym porcyjke. Snow o lataniu jeszcze nie mialam wiec wszystko przede mna :)

    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Majko! Jak miło Cię widzieć:)
      Jak tylko będziesz w okolicy, zapraszam na suflet!
      Pozdrawiam Cię!

      Usuń
  25. on taaki piękny, aż szkoda 'dzióbnąć' łyżeczką:)
    ps: dziękuję za udział w akcji;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olciaky! To ja dziękuję, że pamiętasz o rabarbarze:)
      Zapomniałam wkleić banerek - nadrobię....
      Pozdrawiam Cię!

      Usuń
  26. ale cudnie wyrósł!!!! piękne zdjęcia, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reniu! Taki prymus z niego;)
      Pozdrawiam Cię!

      Usuń
  27. Hmmmm ja też, jak większość boję się sufletu jak ognia. Do tego stopnia, że nigdy w życiu go nie próbowałam. Ale przekonujesz mnie Anno-Mario, przekonujesz słowami i pięknymi zdjęciami do dania mu szansy. A połączenie rabarbaru i imbiru podpatrzyłam u Bei z Bea w kuchni i od razu mi się to spodobało:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanno! Ależ zapewniam - nie ma się czego bać! Zachodzę w głowę skąd ten strach sufletowy - mam ochotę zawiązać jakiś ruch pro-sufletowy:D
      Rabarbar i imbir to jedno z tych połączeń, które w 100% do siebie pasują!
      Pozdrowienia:)

      Usuń
  28. Suflet jest doskonały, ale alegorie jakie w nim zawarłaś są piękne, to tak jakbym czytała "boską komedię" D.. Bardzo mnie się podoba Twój piękny czarowny swiat, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samantho! Dziękuję - wiele radości sprawił mi Twój komentarz:)
      Serdeczności!

      Usuń
  29. Przepiękne zdjęcia, aż się rozmarzyłam. :)
    Nie pamiętam snów o lataniu, raczej częściej spadam i nagle się wtedy budzę. Ale najgorszy był sen, w którym mnie zastrzelono i w momencie, w którym w nim umierałam, obudziłam się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pluskotko! Ojej, powiało grozą ....Mam nadzieję, że jednak takie sny przytrafiają Ci się niezbyt często....
      U mnie podobną grozę wywołuje powracają sen, w którym mam zdawać maturę...Brrrr
      Dobrego dnia!

      Usuń
  30. imponujacy ten twoj suflet:) moze sie kiedys zbiore i poczynie taki wypiek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga! Zachęcam:) I nie odkładaj tego "kiedyś" na później;)

      Usuń
  31. Witaj Aniu, czytałam Twój opis i oglądałam Twoje piękne zdjęcia z szerokim uśmiechem na twarzy, dziękuję za pozytywną energię, poezję i wrażliwość(i żałuję, że tak późno Cię odkryłam,ale, nadrabiam...)
    ciepło, z serca, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anito! Witaj:) Bardzo dziękuję za taką miłą wizytę:) I oczywiście zapraszam - zostań na dłużej!
      Dobrego dnia!

      Usuń
  32. Oglądając zdjęcie w miniaturze, myślałam, że to kwiat, tak pięknie się komponuje ten pasek rabarbaru. A suflet - zachwycający!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ivko! Dziękuję i przesyłam serdeczne pozdrowienia:)

      Usuń
  33. Piekne zdjecia Aniu, choć zwolenniczką sufletow nie jestem ;) Ale .. to dłuższa historia. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patko! I to się nazywa rozpalanie ciekawości! Zlituj się - opowiedz:)

      Usuń
  34. Odpowiedzi
    1. Marto! Dziękuję w imieniu swoim i sufletu;)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  35. Wygląda pięknie. I ten kolor! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słodko-słona! Cieszę się bardzo, że Ci się podoba:)

      Usuń
  36. Po prostu mistrzostwo swiata ;))

    OdpowiedzUsuń
  37. Sadystka, siedzę w pracy, jeść mi się chcę a ty takie cuda wstawiasz! Polatałabym z takim sufletem :)

    OdpowiedzUsuń
  38. ojej, urzekły mnie Twoje suflety Aniu, chyba się skuszę, bo jakoś tak mnie przerażały do tej pory :) pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Aniu trochę zmodyfikowałam ale i tak wyszły pyszne :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Uwielbiam suflety. Za tą lekkość i delikatność.
    Też mi się kiedyś śniło, że latam. Dwa, trzy razy może. I to są chyba jedyne dobre sny, które tak mocno zapadły mi w pamięć :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Upiekłam, jest mega lekki i taki pyszny, dzięki Aniu.
    Jak masz życzenie to zapraszam do mnie, zobacz jak mi wyszedł
    http://doowa.blogspot.com/2015/05/rabarbarowy-suflet-z-imbirem-i-kwiatami.html#more

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wizytę na moim blogu :)

Drukuj przepis

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails