Delikatna, przezroczysta, żeby nas ostrzec lub pocieszyć.
Czujesz nienawiść, ale gdy spojrzysz przez zasłonę dostrzeżesz możliwość miłości.
Jesteś smutny, ale po drugiej stronie możesz zobaczyć radość.
Idealny porządek i kompletny bałagan - wszystko zmienia się tak szybko,
w mgnieniu oka ...
Cecelia Ahern
I właściwie to tyle.
Wszystko.
Mogłabym już nic nie pisać.
W tym cytacie kryje się wszystko, co mnie ostatnio spotkało.
Cały kalejdoskop emocji.
Zaskakujących.
Bezsilnych.
Uskrzydlających.
Skrajnych.
Piątkowy poranek.
W kuchni idealny porządek, którego spokój i monotonię przerywa kompletny bałagan.
Ekspres do kawy eksploduje z hukiem samolotu odrzutowego.
Czarny nałóg maluje kuchnię, jak wzburzony natchnieniem szalony artysta.
Ziarna kawy trafiają w miejsca, o których istnieniu nawet nie wiedziałam.
Ktoś bliski wysyła niepokojące oznaki źle ulokowanego zaufania.
Ktoś inny odczytuje to wszystko na opak i rzuca mocne słowa - za mocne.
Niesłuszne.
Nieprawdziwe.
Jesteś smutny, ale po drugiej stronie możesz zobaczyć radość.
Parę innych słów zamienia się w lawinę pozytywnych emocji.
Docierają z miejsc, których się nie spodziewasz.
Skrajnie innych, a jednak bliskich.
To magia chleba, który łączy, a nie dzieli.
Chlebowy weekend.
Spontaniczny pomysł urósł niespodziewanie, jak pieczołowicie zagnieciony chleb.
Oby pachniał i smakował równie wspaniale.
Wszystko zmienia się tak szybko.
Czekasz na wiosnę, a za oknem wita Cię kolejna śnieżyca.
Pieczesz ciasto, które ma "wiedzieć o wiośnie" (klik), a gdy wykładasz go na stół, zima rozsiada się wszędzie wokół.
Skrajności.
Nieprzewidziane. Niechciane.
Ale i te dobre, zaskakująco miłe.
Dużo tego, za dużo rozhuśtania w górę i w dół.
Marzy mi się coś skrajnie innego.
Spokój.
Łąka.
Zamknij oczy.
Wyobraź sobie jej zieleń.
Soczystą, świeżą.
Zrób krok i zanurz stopy w trawie.
Rosa łaskocze Ci stopy.
Masz pod sobą zielony dywan.
Faluje od wiosennego wiatru.
Pachnie wczesnym porankiem, rześkim i pełnym nadziei na dobry dzień.
Wszędzie wokół zerkają na Ciebie kwiaty.
Tęskniłeś za nimi.
Teraz masz je na wyciągnięcie ręki.
Śmiało! Wyciągnij ją.
Są Twoje. I ten kawałek łąki też.
Otwórz oczy.
Łąka nie znika.
Patrzysz na nią i - tak, możesz ją zjadać, kawałek po kawałku.
Jest puszysta, zielona, wilgotna i pięknie pachnie.
A kwiaty są nie tylko na ozdobę.
Ta łąka to moja wiosna na talerzu.
Taka sama może wyrosnąć u Was w niecałą godzinę.
Odwrócone ciasto z matcha i czerwonymi pomarańczami.
Cudownie wilgotne, puszyste i pełne cytrusowych smaków i kolorów.
Nazwałam je Wiosenna Łąka.
Skoro prawdziwa wiosna jest skrajnie daleko, takie ciasto musi być odpowiednio blisko.
A może jednak wiosna nas zaskoczy...?
Wszystko zmienia się tak szybko, oby tylko na dobre!
ODWRÓCONE CIASTO Z MATCHA I CZERWONYMI POMARAŃCZAMI
Orange & matcha upside-down cake
/piekłam z połowy porcji w formie o średnicy 20 cm/
135 g mąki
90 g skrobii ziemniaczanej
9 łyżeczek matcha
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
6 jajek (oddzielnie żółtka i białka)
270 g cukru
240 ml oleju roślinnego
6 łyżek soku z cytryny
skórka starta z 1 cytryny
szczypta soli
obrana ze skórki i pokrojona w plastry czerwona pomarańcza
3 łyżki brązowego cukru
masło i mąka wysmarowania i oprószenia formy
Żółtka ubijać z cukrem do momentu aż masa żółtkowa zwiększy objętość i stanie się bledsza. Powoli zacząć dolewać olej, najpierw delikatnym strumieniem, później można zwiększyć ilość. Dodać sok i skórkę z cytryny. Gdy składniki się połączą dosypać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i skrobią ziemniaczaną. Na końcu dosypać matcha. Miksować nadal - masa będzie bardzo gęsta.
W osobnym naczyniu ubić na sztywno białka ze szczyptą soli. Gdy piana będzie sztywna i lśniąca połączyć ją delikatnie z masą żółtkową. Nie będzie to łatwe, masa jest bardzo gęsta, ale pod koniec można pomóc sobie trzepaczką.
Dno i boki tortownicy wysmarować masłem i oprószyć mąką.
Brązowy cukier rozsypać równo na dnie formy i ułożyć na nim plastry czerwonych pomarańczy, a następnie wylać na nie ciasto. Piec w piekarniku nagrzanym do 160 stopni przez ok. 35 minut - pod koniec sprawdzać patyczkiem czy ciasto jest upieczone.
Po wyjęciu z piekarnika ciasto chwilę przestudzić, a następnie wyłożyć "do góry nogami" na talerz lub paterę.
Oryginalny przepis proponuje podanie ciasta z lekko waniliowym sosem budyniowym - nie przepadam za nim, więc polałam ciasto domowym likierem jajecznym - pycha!
/piekłam z połowy porcji w formie o średnicy 20 cm/
Zakochałam się w strukturze tego ciasta. Nie przepadam za ciastami ucieranymi ani typowymi biszkoptami, ale to jest wyjątkowe. Niezwykle puszyste, wilgotne, mięciutkie. Nawet jeśli nie macie matcha czy czerwonych pomarańczy, upieczcie je i jestem pewna, że je pokochacie! Takie ciasto jest jak poduszka - można się w nie wtulać i szukać pocieszenia.
135 g mąki
90 g skrobii ziemniaczanej
9 łyżeczek matcha
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
6 jajek (oddzielnie żółtka i białka)
270 g cukru
240 ml oleju roślinnego
6 łyżek soku z cytryny
skórka starta z 1 cytryny
szczypta soli
obrana ze skórki i pokrojona w plastry czerwona pomarańcza
3 łyżki brązowego cukru
masło i mąka wysmarowania i oprószenia formy
Żółtka ubijać z cukrem do momentu aż masa żółtkowa zwiększy objętość i stanie się bledsza. Powoli zacząć dolewać olej, najpierw delikatnym strumieniem, później można zwiększyć ilość. Dodać sok i skórkę z cytryny. Gdy składniki się połączą dosypać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i skrobią ziemniaczaną. Na końcu dosypać matcha. Miksować nadal - masa będzie bardzo gęsta.
W osobnym naczyniu ubić na sztywno białka ze szczyptą soli. Gdy piana będzie sztywna i lśniąca połączyć ją delikatnie z masą żółtkową. Nie będzie to łatwe, masa jest bardzo gęsta, ale pod koniec można pomóc sobie trzepaczką.
Dno i boki tortownicy wysmarować masłem i oprószyć mąką.
Brązowy cukier rozsypać równo na dnie formy i ułożyć na nim plastry czerwonych pomarańczy, a następnie wylać na nie ciasto. Piec w piekarniku nagrzanym do 160 stopni przez ok. 35 minut - pod koniec sprawdzać patyczkiem czy ciasto jest upieczone.
Po wyjęciu z piekarnika ciasto chwilę przestudzić, a następnie wyłożyć "do góry nogami" na talerz lub paterę.
Oryginalny przepis proponuje podanie ciasta z lekko waniliowym sosem budyniowym - nie przepadam za nim, więc polałam ciasto domowym likierem jajecznym - pycha!
* przepis znaleziony na tej stronie - klik
** cytat znaleziony na pięknym blogu Now and Again prowadzonym przez Mamsam - klik
Chlebowy weekend, czyli akcja pieczenia chleba "w ciemno" to spontaniczna akcja, którą ogłosiłam na mojej stronie na Facebook'u. Trwa od dziś do niedzieli, choć i poniedziałek może być dozwolony. Jeśli są jeszcze chętni proszę o kontakt pod postem lub na priva przez Facebook. Wyślę przepis i wskazówki. Całą resztę proszę - trzymajcie za nas kciuki, aby chleby nam pięknie rosły! Jeśli wszystko się uda, będą pachnieć od Europy po Azję!


































