Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto francuskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto francuskie. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 stycznia 2013

Jednomyślmość i podwójne szczęście. Czekoladowe croissants z Moniką.





Zbudziłeś się pierwszy.
Ubrałeś się bezszelestnie; niczym indiański tropiciel przekradłeś się przez pokoje. 
Drzwi wejściowe otwarłeś i zamknąłeś z precyzją zegarmistrza i oto jesteś na porannym chodniku, w błękicie świtu obrębionym różem - połączenie w złym guście, ale chłód potrafi uszlachetnić wszystko.


Wydmuchujesz obłoczki pary; czujesz się swobodnie i lekko - po prostu czujesz, że jesteś.
To nawet lepiej, że do piekarza jest kawałek drogi. Z rękami w kieszeniach wyprzedzasz cały świat - każdy twój krok jest świętem.

Łapiesz się na tym, że idziesz krawężnikiem jak wtedy, kiedy byłeś mały - czyżby najważniejsze były marginesy, krawędzie rzeczy? 

To czas w stanie czystym - skromny łup podkradziony dniu, gdy wszyscy jeszcze pogrążeni są we śnie. 


Prawie wszyscy.
Konieczne u celu jest ciepłe światło piekarni - tak naprawdę to są jarzeniówki, ale myśl o cieple nadaje im poblask bursztynu. 
Kiedy się zbliżasz, widzisz, że witryna zaparowana jest tak właśnie jak trzeba.




W "dzień dobry" pani piekarzowej słychać radosną życzliwość, zarezerwowaną wyłącznie dla porannych ptaszków - przymierze ludzi świtu. 
- Poproszę pięć rogalików i bagietkę, tylko nie za bardzo wypieczoną! 
A potem z głębi sklepu wyłania się piekarz w obsypanym mąką fartuchu i pozdrawia cię, jak w godzinie bitwy składa się hołd nieustraszonym. 


I znowu jesteś na ulicy. Czujesz, że to już nie będzie to - droga z powrotem. Chodnik jak gdyby stracił na wolności i trochę się zmieszczanił przez tą bagietkę pod łokciem, przez ten pakiecik z rogalikami. 


I wtedy sięgasz po rogalik.
Jest ciągle jeszcze ciepły, miękki. 
Takie małe łakomstwo, gdy maszerujesz w chłodzie - i wtedy jakby cały zimowy poranek zamienił się nagle w rogalik, ty sam zaś stałbyś się piecem, domem, przytulnym schronieniem. 


Przenika cię jasność; zwalniasz troszeczkę, by przejść przez błękit, szarość i róż, który już przygasa. Zaczyna się dzień - za tobą już wszystko, co najlepsze.  *


Czy rzeczywiście?
W tej historii pewnie tak, ale w życiu nie do końca.
Jeśli bowiem nie piekliście jeszcze swoich, domowych croissants, to uwierzcie, wszystko co najlepsze dopiero przed Wami! 


Miały być pączki, arabskie, rok temu albo jeszcze dawniej. Ale jakoś nam jednak nie było do nich po drodze. Dałyśmy sobie czas, bez pośpiechu, presji, tak jest najlepiej.
Poczekałyśmy, aż nasze myśli pójdą w jedną stronę.


Aż w końcu naszła nas ochota na duuuuużo wałkowania, na francuskie i na drożdże. 
Jednym słowem na podwójne szczęście, jak to nazwała Monika
Jednomyślność. Tak dosłowna, że aż nas zaskoczyła.
A więc croissants - koniecznie razem, bo to takie wyzwanie, że samemu się nie chce


Ileż to lat przymierzałam się do upieczenia croissants! I dlaczego nie upiekłam ich wcześniej?!
... wałkowanie, składanie - te wszystkie niepotrzebne uprzedzenia, że trudno, że dużo czasu ...
Tak, wałkowania jest sporo, składania też, czasu również należy pilnować, ale przecież nie są to jakieś absurdalne, niemożliwe do spełnienia warunki!   Te same rzeczy robimy piekąc drożdżówkę czy chleb, z tą różnicą, że przy croissants pewne czynności musimy powtórzyć kilka razy. Sami widzicie - nie ma powodu, by się wykręcać i odmawiać sobie jednej z najwspanialszych przyjemności - domu pachnącego ciepłymi, maślanymi croissants



Oczywiście, wiem, że znacznie łatwiej pójść do piekarni i kupić gotowe rogaliki, ale przecież nie wszyscy mają w pobliżu dobrą piekarnię. Niemal wszyscy mają za to na wyciągnięcie dłoni wałek, mąkę, masło, cukier i drożdże! 
Kto nie piekł, nie wie co traci! 
Wpiszcie upieczenie croissants na listę tegorocznych postanowień:)


Upiekłam czekoladowe croissants, które przygotowuje się łącząc masło z gorzkim kakao. Efekt przerósł moje oczekiwania. Rogaliki są cudownie maślane i mają niebywale uzależniający czekoladowy aromat. 
Z podanych w przepisie proporcji powstało 12 croissants. Z reszty ciasta upiekłam 6 pain  au chocolat (ciastka nadziewane czekoladą - użyłam gorzkiej z kawałkami kandyzowanej pomarańczy - były boskie!) oraz 4 pain au raisin - czyli ślimaki z rodzynkami - a u mnie z kandyzowaną pigwą (zastąpiłam nią tradycyjnie używane rodzynki, których szczerze nie znoszę). 

Zapytacie o smak. Brak mi słów - cudowny, maślany, czekoladowy. Ciasto chrupie z wierzchu, ciągnie się w środku. Pachnie, kusi, uzależnia. Już po pierwszym urwanym kawałku zawędrowałam myślami na ukochane francuskie uliczki i nie prędko stamtąd wróciłam.

Monika! Dziękuję - mogłabym z Tobą przewałkować jeszcze nie jeden dzień i nie jeden kilogram mąki;) 


Croissant, czyli rogalik, to najbardziej popularne francuskie pieczywo śniadaniowe. Tak naprawdę pochodzi jednak z Węgier. Croissant w dosłownym tłumaczeniu oznacza "sierp księżyca", a z nadaniem tej nazwy wiąże się cała historia. W XVII wieku Turcy oblegający Budapeszt zaczęli drążyć po murami miasta podkop. Zauważyli to piekarze, którzy o świcie podążali do pracy. Wszczęli natychmiast alarm i Turcy musieli się wycofać. Jako znak swego zwycięstwa piekarze uformowali z ciasta francuskiego pieczywo w formie półksiężyca - symbolu potęgi tureckiej. 
Rogaliki zrobiły furorę w Wiedniu, skąd dopiero w XVIII wieku trafiły do Francji za sprawą królowej Marii Antoniny, z pochodzenia Austriaczki.**



CROISSANTS CZEKOLADOWE

ETAP 1
Ciasto podstawowe:
28 gr świeżych drożdży
3 i 3/4 szklanki mąki
1/2 szklanki cukru
2 łyżeczki soli
1 szklanka letniego mleka 

Do miksera wsypać mąkę, cukier, sól i pokruszone drożdże. Wlać letnie mleko i zagnieść. Jeśli ciasta wydaje się za suche, można dodać odrobinę więcej mleka. Zagniatać do momentu aż ciasta stanie się elastyczne i nie będzie się kleić. Miskę z ciastem przykryć folią kuchenną i odstawić na 30 minut, by odpoczęło i aby zawiązał się  gluten. Następnie przełożyć do lodówki na minimum 8 godzin lub najlepiej na całą noc. Oczywiście, można ciasto zagniatać ręcznie - decyzja zależy od "piekarza".


Masa maślana:

500 gr masła miękkiego masła
1/2 filiżanki gorzkiego kakao

Masło utrzeć w mikserze na gładką masę. Dodać kakao i nadal ucierać, aż kakao idealnie połączy się z masłem. Przełożyć na folię kuchenną i uformować z masy maślanej kwadrat o bokach ok.15-17 cm. Zawinąć szczelnie w folię i wstawić do lodówki na 8 godzin lub najlepiej na całą noc. 


ETAP II

Schłodzone wcześniej ciasto wyjąć z lodówki i przełożyć na podsypany mąką blat. Rozwałkować na prostokąt o bokach ok. 20 x 40 cm. Pędzelkiem usunąć nadmiar mąki. Na środku ułożyć masę maślano-kakaową i zlepić w taki sposób, aby boki ciasta zalepiły masło (przypomina to składanie koperty). Powstanie jakby pakunek z masłem w środku. Tak złożone ciasto rozwałkować na na prostokąt o wymiarach ok. 40 x 20 cm. Ponownie owijamy w folię kuchenną i wkładamy do lodówki na 1-2 godziny. 


ETAP III 

Pierwsze składanie:
Wyjąć ciasto z lodówki i ułożyć na podsypanym mąką blacie. Rozwałkować na prostokąt o wymiarach ok. 90 x 20 cm, pędzelkiem usunąć nadmiar mąki i złożyć na 3 części, jak przy składaniu listu - 1/3 ciasta do środka i nakryć pozostałą 1/3 ciasta. Owinąć w folię kuchenną i włożyć do lodówki na min. 2 godziny. Czynność powtórzyć jeszcze 2 razy, wykonując dokładnie te same czynności.

Drugie i trzecie składanie:
Schłodzone ciasto wykładamy na blat, przekręcając o 90 stopni tak, aby przed nami leżał prostokąt o krótszym boku podstawy. Rozwałkować na prostokąt o wymiarach ok. 90 x 20 cm, pędzelkiem usunąć nadmiar mąki i ponownie złożyć na 3 części, jak przy składaniu listu - 1/3 ciasta do środka i nakryć pozostałą 1/3 ciasta. Owinąć w folię kuchenną i włożyć do lodówki na min. 2 godziny. Po tym czasie powtórzyć całą procedurę jeszcze raz. 
Na tym etapie ciasto jest gotowe do formowania rogalików, ale można je też lekko złożyć i przełożyć do lodówki na noc (tak zrobiłam). Następnego dnia już nie wałkować, jedynie rozwinąć i przystąpić do formowania rogalików. 
Oryginalny przepis podaje, że tak przygotowane ciasto można także zamrozić, a następnie rozmrażać przez całą noc w lodówce. 


ETAP IV
Po trzech składaniach ciasto jest gotowe do formowania rogalików. Powinno być rozwałkowane na grubość ok. 5 mm. Do wycięcia rogalików może posłużyć papierowy szablon trójkąta o wymiarach 9 x 21 cm. Przycięte kawałki ciasta zwijamy w rogaliki i układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Nakrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na ok. 1,5 - 2 godzin. Po tym czasie smarujemy jajkiem roztrzepanym z mlekiem i wsadzamy do piekarnika z termoobiegiem nagrzanego do temperatury 240 stopni. Zaraz po włożeniu rogalików do piekarnika zmniejszamy temperaturę do 190 stopni i pieczemy przez ok. 15 minut.
Upieczone rogaliki przekładamy na kratkę do studzenia i wstrzymujemy się z bólami do momentu aż dobrze ostygną.***


* cytuję opowiadanie "Rogalik na chodniku" z książki "Pierwszy łyk piwa i inne drobne przyjemności" autorstwa P. Delerm
** informacje o croissants pochodzą z książki CULINARIA Kuchnie Europy, wyd. Konemann
*** cenne wskazówki dotyczące przygotowania croissants zaczerpnęłam od Moniki - klik, której słuszne słowa cytuję w przepisie 
**** przepis na czekoladowe croissants pochodzi z tej strony - klik 

wtorek, 29 marca 2011

TU I TAM nr 9. Śniadanie dla Ciebie. Po mojej stronie nieba.



TU i TAM. Dwie kuchnie, dwa wirtualne światy, duża odległość i wiele wspólnego. Kulinarna pasja, radość gotowania, smakowania i tworzenia. Tak w skrócie można określić powody, które są impulsem naszych kulinarnych spotkań jednocześnie w dwóch kuchniach. Na jeden temat, choć po swojemu-  u Amber - w Kuchennymi drzwiami i u mnie, w Kucharni.
Dziewiąty raz  stanęłyśmy w gotowości, aby wspólnie bawić się w sercach naszych domów i  tym razem przygotować śniadanie. Temat wybrałam ja, a Amber z radością go podjęła. Z  radością tym większą, że to śniadanie szczególne, bo Amber przygotowała je dla mnie, a ja dla Niej.
Zapraszamy!


"Po tej stronie nieba na śniadanie jem bułkę z konfiturą ze szczęścia, a kawę mi słodzą uśmiechem anioły. Na kuchennym stole mam kwiaty w wazonie - pachnące radością tulipany. Wychodzę na taras i kocem wspomnień się otulam. Wdycham w nozdrza miłość zmieszaną z powietrzem. A raz na jakiś czas wiatr - podróżnik, wplata mi we włosy marzenia, szepcąc przy tym do ucha: wszystko zależy od Ciebie. Po mojej stronie nieba…"
  

... po mojej stronie nieba obudził się słoneczny, wiosenny dzień. Wszystko zależy ode mnie. Bywa, że to dość uciążliwa świadomość. Jednak tym razem pełna radości i podekscytowania. Szykuję śniadanie. Wyjątkowe. Dla wyjątkowego Gościa. Tyle już czasu się znamy, tyle słów, żartów i trosk podzieliłyśmy, a jeszcze ani razu nie zjadłam z Amber śniadania. Pora najwyższa to nadrobić. Śniadanie to początek, to otwarcie dnia, to dla mojego Gościa ważna rzecz, bo jak sama mówi "śniadanie nastraja mnie na cały dzień."


Przyznam, że ja ze śniadaniami jestem nieco, a może nawet bardzo, na bakier. A to wszystko dlatego, że jestem niepoprawnym typem nocnego podjadacza. Nic nie poradzę (i nie mam zresztą zamiaru) na to, że naprawdę głodna robię się dopiero późno wieczór. Poranne myśli krążą zatem niemal wyłącznie wokół filiżanki dobrej kawy, potem drugiej, a często i trzeciej. Apetyt na śniadanie budzi się zwykle znacznie później, ale nie raz przesypia i cały dzień. Zupełnie inaczej jest w weekendy. Wtedy śniadanie jest wspólne, obfite i wyjątkowe, a kawa stanowi jedynie istotny dodatek, a nie danie główne. 


Dla Amber jednak śniadanie to "zastrzyk dobrej energii na cały dzień". Wiem, że jest dla niej ważne i zawsze je celebruje. Co w takim razie ucieszy mojego Gościa? Pierwszą myślą były francuskie rogaliki, które z kolei są moim śniadaniowym faworytem. Postanowiłam jednak Kuchennymi Drzwiami zajrzeć do Amber i poszukać wskazówek. Znalazłam jej majowe śniadanie - jajka z łososiem na grzance (klik), które nazwała optymistycznym, bo " żółty kolor działa na mnie energetyzująco, a jajka są pyszne w każdej postaci". BINGO! 



Będzie zatem klasycznie, choć w nieco innej formie. Zamiast rogalików i grzanek, chrupiąca tarta na francuskim cieście. A na niej wiosenna łąka, bo wiem jak bardzo Amber czeka na wiosnę, na zieleń, na kwiaty i na słońce, które tak bardzo kocha. Będą zatem jajka przepiórcze - żółte jak oczka stokrotek, pomidorki czerwone jak pierwsze tulipany, a to wszystko na trawce ze szczypiorku i listków bazylii, pod którymi, jak ostatni śnieg, rozpływa się pyszny twarożek. Do tego oczywiście kawa. Lekko, świeżo, chrupiąco i bardzo słonecznie, nie tylko po mojej stronie nieba. Mam nadzieję, że to wiosenne śniadanie "na trawie" nastroi Amber i Was wszystkich pełną optymizmu energią na cały dzień. 

Zanim jednak sięgniecie po pierwszy kawałek, mam dla Was trochę śniadaniowej teorii. Czy wiecie, że jest sześć typów śniadań? Jest śniadanie proste kontynentalne, wiedeńskie, wiedeńskie wzmocnione (serem i wędlinami), angielskie (tzw. breakfast) i typu angielskiego (czyli lunch) oraz myśliwskie. Mnie najbardziej zaintrygowało to ostatnie, bo nigdy wcześniej o nim nie słyszałam i pewnie nieprędko, jeśli w ogóle, takie zjem. Jest rzeczywiście  dla prawdziwych "myśliwych" - zresztą poczytajcie sami z czego się składa! Bigos po myśliwsku, pieczeń z sarny, jelenia lub dzika, kiełbaski pieczone, pasztet z zająca, dodatki: pieczywo, pomidory, ogórki, masło, ketchup, do tego napoje: kawa, herbata, soki, wody mineralne oraz napoje alkoholowe: wódki, krupnik... Mam nadzieję, że Amber nie liczy dziś na taki zestaw! 


Jeśli już wybierzecie swój typ śniadania, nie zapomnijcie o nakryciu do stołu. Ja robię to zwykle spontanicznie, w zależności od pory roku, nastroju, a nawet pogody - zmieniam nakrycia, podstawki, kwiaty. A jednak prawidłowe nakrycie stołu do śniadania nie ma nic wspólnego ze spontanicznością. Dlaczego? Kierują nim sztywne i precyzyjne zasady, którymi koniecznie chcę się z Wami podzielić. Znalazłam je, podobnie jak informacje o rodzajach śniadań, na jednym z hotelarskich portali. Ciekawa jestem czy ktoś z Was w domowych warunkach aż tak precyzyjnie przestrzega śniadaniowej etykiety? Ja od razu przyznaję, że nie, choć oczywiście wiem, po której stronie kłaść sztućce. Jednak, podobnie jak przy gotowaniu, działam "na oko" i nie używam linijki do odmierzania odległości :)  


"Czynności wykonywane do nakrywania stołów do śniadań prostych: 
a) talerzyk śniadaniowy 1.5 cm od krawędzi stołowej, emblematem w stronę konsumenta
b) sztućce: z prawej strony nóż ostrzem w stronę talerza
c) z prawej strony talerza w odległości 1cm ustawia się spodek od filiżanki
d) łyżeczki do kawy lub herbaty układa się na spodeczkach, ukośnie, trzonkiem w prawo
e) ogrzane filiżanki podajemy jednocześnie z przyniesieniem napoju do śniadania
f) nad talerzykiem ustawiamy przyprawy, wazonik z kwiatami, popielniczkę
Jeżeli przewiduje się podanie jaj, wówczas nakrycie uzupełniamy:
*podstawkami pod kieliszki do jaj, które ustawia się po lewej stronie talerzyków śniadaniowych, w odległości 2 cm od nich
*łyżeczkami do jaj ułożonymi na spodeczkach, również trzonkami w prawo
Jeżeli w skład śniadania wchodzą wędliny i sery, to wówczas:
*z lewej strony talerzyków śniadaniowych układa się widelec częścią wypukłą do stołu i nóż z prawej strony talerza
*talerzyki, noże i widelce powinny być ułożone w jednakowej odległości od brzegu stołu (tj.1-2 cm)" *


WIOSENNA TARTA NA ŚNIADANIE

1 opakowanie ciasta francuskiego
1 opakowanie kremowego twarożku ( u mnie Philadelphia)
garść siekanego szczypiorku
garść listków bazylii
6 (lub więcej) jajek przepiórczych
5-6 pomidorków koktajlowych 
1 łyżka śmietany
sól morska, pieprz do smaku


Ciasto francuskie ułożyć na papierze do pieczenie i zagiąć wszystkie krawędzie, tak by powstały wyższe boki o szerokości ok. 1 cm. Środek nakłuć widelcem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni, żeby ciasto podpiekło się na złoty kolor. Na podpieczonym cieście rozsmarować  twarożek rozrobiony ze śmietaną. 


Posypać szczypiorkiem i listkami bazylii, ułożyć połówki pomidorków i nałożyć jajka przepiórcze. Pomidorki i jajka posypać z wierzchu solą morską i pieprzem. Wstawić do piekarnika i piec dalej w temperaturze ok. 200 stopni przez ok. 5 minut, tak by jajka lekko się ścięły. Podawać od razu pokrojone na dowolne porcje. Smacznego i słonecznego dnia!

* informacje o śniadaniach cytuję z tej strony (klik)

** inspiracją do tego śniadania był przepis na Lazy Monday Morning Breakfast Galette znaleziony na tej stronie (klik) 

Drukuj przepis

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails