wtorek, 31 lipca 2012

TU I TAM nr 25. Porzeczki. Perfect summer pudding i Nigel Slater.


Jeden sezon.
Trzy kolory.
Trzy smaki.
Nieograniczone możliwości.
Krzaki porzeczek całe w koralach.
Obwieszone  biżuterią, którą sygnuje najdoskonalszy jubiler - Słońce.
Białe perły blanki czy rubinowe korale czerwonej?
A może klasyczna czerń?
Jak co roku ulegamy z  Amber porzeczkowym trendom.
Pasują nam do wszystkiego - nalewek, soków, konfitur, ciast, lodów, deserów, chutneya.
Na słodko i na wytrawnie. Zimno i ciepło.
Zobaczcie jakie porzeczkowe kreacje wybrałyśmy tym razem.
Zapraszamy!


Codziennie czy od święta?
A może tylko w weekendy?
Nie wierzę, że wcale!
Nawet nie dopuszczam tej myśli, że nie jadacie deserów!
Kto to widział?!


To jak wyjazd nad morze bez figli bosych stóp ze spienionymi falami.
Jak spacer po deszczu bez chlapnięcia w kałużę.
Obiad bez deseru?!
To nie przystoi!
Choćby jabłko zerwane wprost z drzewa, miseczka malin, kilka łyżek konfitury, kogel-mogel...
Kropka nad "i".


Deser ma tyle obliczy.
Ulegam im z rozkoszą.
Codziennie.
Nie czekam na specjalne okazje.
Wyjątek robię jedynie jeśli zjadam obiad w restauracji.
Niemal zawsze rezygnuję z deseru, który od lat sprowadza się najczęściej do kiepskiej jakości tiramisu, suchego kawałka tortu czy podgrzanych w mikrofalówce naleśników z nutellą...


Deser czeka w domu.
Taki jak lubię - uszyty na miarę naszych zachcianek.
Latem najczęściej królują w nim maliny i porzeczki.
Czerwone z kokosem w tartaletkach, czarne w serniku na zimno, białe w nalewce.
Jest też deser, który łączy je wszystkie razem otulając delikatnym biszkoptem.
Klasyczny, letni deser - ponoć jeden z ulubionych deserów angielskiej Królowej.


Summer pudding.
Deser, którego historia sięga przełomu XIX i XX wieku, serwowano początkowo najczęściej w angielskich spa i pubach. Summer pudding składa się oryginalnie z kromek czerstwego białego chleba, którym wykłada się głębokie naczynie, a następnie wypełnia lekko podgotowanymi porzeczkami i malinami oraz powstałym podczas ich gotowana sokiem. Owocowe nadzienie nakrywa się warstwą białego pieczywa, obciąża z góry i odstawia na noc do chłodnego miejsca, aby owoce puściły jeszcze więcej soku, którym nasiąka chleb.


To punkt wyjścia do mojego deseru. Przygotowując summer pudding nie używam białego pieczywa, tylko piekę biszkopt. Dla smaku i koloru dorzucam tylko garstkę malin pozostawiając pole do popisu porzeczkom. Jak w wielu innych przypadkach przepis, podpatrzony podczas wyjazdów do Anglii, jest wyłącznie inspiracją.


Proporcje, rozmiar miseczek, ilość nadzienia, grubość biszkoptu, słodycz owocowego soku i ilość jaką nasączam nim biszkopt, a więc to wszystko co składa się na esencję idealnego summer pudding jest wynikiem moich poszukiwań i oczekiwań. To właśnie dążenie do perfekcji jest tym, co sprawia mi w kuchni największą radość.
 "There is much, much pleasure to be had in honing a dish to perfection" - Nigel Slater


Dziś zatem jeden deser, ale jest w nim wszystko to, czego szukałam, co lubię najbardziej. Mój perfect summer pudding. Esencja lata, smaku porzeczek, miękkości biszkoptu, koloru, słodyczy, a do tego tekst Nigela Slatera, właśnie o tym, jaki powinien być idealny deser, ale nie tylko. 
Nigel soczyście i prawdziwie pisze o tym, co jest esencją potrawy i jak ją uzyskać. Chłonę te słowa z równie wielką przyjemnością, co kolejne porcje puddingu. I choć nie wykorzystałam wszystkich wskazówek Nigela, mam w końcu swoją, idealną wersję.


Zostawiam Wam deser i słowa Nigela. O tym, dlaczego warto dążyć do perfekcji, dlaczego warto zrobić jeden idealny deser, a nie kilka przeciętnych. Słowa oryginalne, bez tłumaczenia. Mnie tak smakują najbardziej. W takim brzmieniu i formie odnajduję esencję tego, co miał na myśli. Esencja - to ważne słowa w tym tekście. Nawet najlepsze tłumaczenie będzie już tylko  echem prawdziwego przesłania. Polecam przeczytać, choć decyzja należy już do Was, podobnie jak chęć szukania esencji i deseru idealnego...


One of the things that exasperates me about the insatiable demand for 'new' recipes is that it doesn't give anyone time to get something well and truly right. I see nothing wrong with tinkering with an idea until it is as good as it can be; in fact, I see everything right about it. 


I just don't understand the desire (or is it desperation?) for snatching up a new recipe, rushing through it, then dashing off for the next cookery magazine, book or television programme for the next new thing. What is it exactly that these cooks are frantically searching for? Wouldn't it be better to find a dish that they know and like and then to work at it until it is absolutely to their taste?


There is much, much pleasure to be had in honing a dish to perfection. To get to know the little nuances and pitfalls, the tricks and the intimacies of a recipe, and add your own signature if you wish. If this is a search for perfection - and I suppose it is - then we have to work out the crux of it all: the real reason why an idea appeals to us. We need to identify the heart and soul of a dish and get that part of it right. 


In some ways you can get this from a well-written recipe. But the truth is that there is more to it than that. Some of it is intuition, a gut feeling that you have understood what I like to call the 'essence' of the thing. The part of something that really rings your bell. If you like, the whole point. Identify, and then pursue. 


By identifying that point, you will know what you are aiming for and why you are cooking something. I would argue that in a risotto, say, it is not just the grains of stock-saturated rice that are the essence of the dish, but the way in which the limpid stock holds those wet grains together on your fork. In a piece of roast pork it is the contrast between the sweet, rich meat, succulent fat and crisp, salty crackling. And in a chocolate brownie it is (for me, at least) the contrast between the crisp crust and the moist, but not wet, cake beneath. 


And so it is with summer pudding, that rough'n'tumble of raspberries, currants and bread.
What is important - no, essential - is the juice and how the bread soaks it up. 
This is your 'essence'. The crux of the matter. 
We must work out our own preference for the ratio of the three different berries.
I like a proportion of blackcurrants, a tart counter to the ever-sweeter varieties of raspberries and redcurrants. Purists will not accept a blackcurrant in a summer pudding. I add them for their glorious colour and for the extra snap of tartness that they bring. The sweet of tooth can leave them out. Then again, too many blackcurrants will overpower the raspberries. My perfect berry count is 150g blackcurrants to 250g of redcurrants to 500g raspberries. 



The fruit
Historically, this pudding was made with a raspberry to redcurrant ratio of 4:1. (The idea goes back to the 18th century and was a favourite of health spas, the bread being
a substitute for butter-rich pastry.) Purists will stick to this. But our tastes move on, and this balance is now considered a little insipid; a few blackcurrants turn up in most versions now.


The bread
The bread is more than just a case to hold the fruit. Its texture is crucial to the whole pudding.
Without it you would have nothing more than a compôte - stewed fruit. 
The juice
The centre of attention, the difference between a good pud and one that is utterly sublime is the juice that soaks into the bread. It is this - its flavour and sheer abundance - that will make or break this dessert.* 


PERFECT SUMMER PUDDING - moja wersja
na 4 porcje
Na biszkopt 
 2 jajka - żółtka i białka oddzielnie
50 gr cukru drobnego do wypieków
50 gr mąki
szczypta soli

Żółtka ubić z cukrem na jasną, puszystą masę. W oddzielnej misce ubić na sztywno pianę z białek. Przesianą mąkę dodawać stopniowo do masy żółtkowej. Na końcu delikatnie wmieszać ubitą pianę. Przełożyć do formy o wymiarach 24 x 24 cm i wstawić do piekarnika nagrzanego do temperatury 170 stopni. Piec ok. 15 minut lub do momentu, gdy patyczek włożony do ciasta po wyjęciu będzie suchy.


Na nadzienie owocowe

ok. 500 gr owoców - u mnie 1/4 stanowiły maliny, reszta to równe proporcje białej, czerwonej i czarnej porzeczki
ok. 1/2 szklanki cukru (kierujcie się smakiem oraz stopniem dojrzałości owoców)

Oczyszczone owoce przełożyć do rondelka, zasypać cukrem i podlać niewielką ilością wody - kilka łyżek. Trzymać na średnim ogniu, aż cukier się rozpuści, a owoce puszczą sok - maliny dość szybko się rozgotują, ale porzeczki powinny zachować kształt. Zdjąć z ognia, jeśli trzeba dosłodzić do smaku i przestudzić. 


Przygotować naczynia na deser. U mnie to ramekiny o średnicy 8 cm. Okrągłą foremką o średnicy zbliżonej do szerokości ramekinów wyciąć 8 biszkoptowych kółek. Na dnie każdego naczynia ułożyć biszkoptowy spód i nasączyć go lekko sokiem powstałym z gotowania owoców. Z pozostałego ciasta wyciąć wąskie paski o szerokości zbliżonej do głębokości ramekinów i owinąć je wokół wewnętrznych ścianek naczynia. Nasączyć je równie sokiem. Do środka przełożyć odcedzone owoce (resztę soku zostawić) i przykryć je z góry biszkoptowym kółkiem. Każdą z tak przygotowanych porcji nakryć folią, obciążyć z góry i przełożyć na kilka godzin - najlepiej na noc - do lodówki. 
Przy pomocy ostrego noża przejechać wokół wewnętrznych ścianek naczynia - ułatwi to wyjęcie deseru z foremki. Przełożyć na talerz, polać pozostałym sokiem - im więcej, tym lepiej.
Deser jest idealny - cudownie chłodny, wilgotny, orzeźwiający, mocno porzeczkowy.



* Cytowane fragmenty są autorstwa Nigela Slatera i pochodzą z artykułu Perfect Summer Pudding opublikowanego przez The Observer 5 sierpnia 2001 roku. W całości do poczytania np. tu - klik

84 komentarze :

  1. ooo tak dobry deser to nie luksus to chleb powszedni , ja tez tak uważam i jeszcze ,że deser ma być taki dobry,że urywa wiadomo co , choć może ,ale nie musi być wymyślny , może być taki prosty jak ten , taki piękny jak ten , taki radosny jak ten

    p.s zdjecia doniczek z owocami zachwycające

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alu Droga! Jak mi się podoba, że nazywasz deser chlebem powszednim - prawda, że jest nieodzowny?! I właśnie nie musi być nie-wiadomo-jak-wymyślny; ja od tygodnia za deser mam papierówki wprost z drzewa - tyle ile zmieści się w falbanie letniej spódnicy - to taka moja wakacyjna miarka:D
      Uściski przesyłam:*

      Usuń
    2. dokładnie ,albo domowy kisiel, ja bardzo lubię i z wszystkich owoców, ba nawet kompot dobrze zrobiony.... i oczywiście papierówki z ,,miarki" jak najbardziej

      Usuń
    3. Alu! A ja mam ochotę wprosić się do Ciebie na ten domowy kisiel! Mogę?

      Usuń
  2. Aniu,
    bardzo się cieszę,że znalazłaś idealny porzeczkowy deser.
    Wszak każdy o tym marzy.
    Poszukiwania uwieńczone!
    Dziękuję za radosne chwile w kuchni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amber! Poszukiwania uwieńczone dla wszystkich trzech kolorów porzeczek; dla wersji solo będę nadal poszukiwać:)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  3. Dla mnie jego idealność tkwi w połączeniu trzech kolorów... nie muszę już decydować, które porzeczki zjeść. I kto mówi, że nie można mieć wszystkiego? U Ciebie Anno, można :)
    Pozdrawiam Cię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zosi!Dokładnie - idealność w tym wypadku to wypadkowa tych trzech rodzajów porzeczek:)
      Dziękuję za miłe słowa!

      Usuń
  4. Aniu, przepysznie wyglądają Twoje porzeczkowe desery :)
    Pozdrawiam bardzo serdecznie!
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, cieszę się, że pudding przypadł Ci do gustu - dziś będzie powtórka:)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  5. Pracochłonne, ale warte grzechu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. An-no! Wręcz przeciwnie,może tylko takie sprawia wrażenie,ale to deser z kategorii łatwych - moim zdaniem;) A, że wart grzechu - to racja na 100%!
      Pozdrowienia:)

      Usuń
  6. To ja poproszę deser bez obiadu :) Przepysznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Och kochana, jakie cudownie apetyczne zdjęcia. Ślinka mi cieknie, bo ja bardzo lubię porzeczki. Uwielbiam:). Najbardziej czerwone. Dawno zaś nie jadłam białych. Deser, który łączy je wszystkie razem to musi być coś wspaniałego.
    Cudownie go opisałaś.
    Deser powinien być po obiedzie to jasne jak słońce :P.
    Mój Ukochany musi mieć deser do kawki, tak lubi :)
    Ściskam ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownie, że mamy to samo zdanie na temat deserów! Porzeczek nigdy nie mam dość!
      Przesyłam serdeczności:*

      Usuń
  8. I Tu porzeczki i Tam porzeczki:-)) Dziewczyny odgrzebałyście moje wspomnienia:-) Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzeno! Jednym słowem porzeczki królują wszędzie:D I tak powinno być!
      Pozdrowienia!

      Usuń
  9. Wiele osób porzeczek nie lubi, nie wiem czemu, może przez ich cierpkość? Ja natomiast w wypiekach je wręcz wielbię, te prosto z krzaka rosnącego u Dziadka. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maniu, a ja nie pojmuję, jak nie można lubić porzeczek! Właśnie ta ich cierpkość jest największym atutem!
      Buziaki:*

      Usuń
  10. Ja też nei rozumiem, jak można nie jadac deserów... Zgroza! Twój Summer Pudding jest przepiękny, a chociaż porzeczek, żadnych nie jadłam już od lat, to ciągle jeszcze pamiętam smak wszystkich tzrech kolorów :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bee! To powinno być wręcz karalne, prawda?!:D
      Gdyby to tylko było możliwe, wysłałabym Ci wielki kosz porzeczek - zamiast tego, zjem je w Twoim imieniu;)

      Usuń
  11. Myślę, że Twój deser to kwintesencja lata. Porzeczki wywołują miłe wspomnienia. Kojarzą mi się z wakacjami, ogródkiem dziadka i beztroską tamtych lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ivko! Jestem tego samego zdania;P
      A porzeczkowe wspomnienia pielęgnuję z wielkim sentymentem.
      Serdeczności:*

      Usuń
  12. "Identify the heart and soul of a dish" - niesamowite, pisać o jedzeniu w ten sposób :). Pięknie wyglądają Twoje porzeczki w doniczkach, biszkopt jest idealnie różowy i nasączony sokiem - też takie lubię.
    No i wreszcie ktoś powiedział głośno, że desery należy jeść codziennie! Uff ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda?! Uwielbiam ludzi, którzy tak pięknie potrafią pisać o jedzeniu...
      I powtórzę głośno - desery są obowiązkowe!!!
      Cmok:*

      Usuń
  13. Post, tekst, zdjęcia robią niesamowite wrażenie, zajrzałam z niekłamana przyjemnością, serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Czy wiesz, że jesteś genialna? Te zdjęcia wywołały u mnie gęsią skórkę. Są cudne!!! I deser, jak zwykle u Ciebie zaskakująco i inaczej.... Uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda! Nic mi o tym nie wiadomo, ale całkiem ładnie to brzmi ;D
      Pozdrawiam Cię rumieniąc się od ucha do ucha:)

      Usuń
  15. Nie robiłam chyba nigdy puddingu z porzeczkami, nie wiem czemu bo twoja propozycja wygląda apetycznie. Muszę spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniale, mam nadzieję, że się zdecydujesz!
      Pozdrawiam!

      Usuń
  16. Twój blog jest rewelacyjny! Nie wiem, jak to możliwe, ze trafiłam do Ciebie dopiero teraz, no ale przynajmniej mam lekturę na kilka wieczorów :) A porzeczki- mmm... muszę kiedyś wypróbować ten przepis :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mad! Jak mi miło! Dziękuję:) Rozgość się proszę!
      Pozdrowienia!

      Usuń
  17. Wspanialy seder :) uwielbiam takie owocowe smaki! :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wow! Wygląda obłednie, nigdy takiego nie jadłam. Muszę wypróbować! *-*

    OdpowiedzUsuń
  19. blissful! Koniecznie wypróbuj! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  20. lato na talerzu w czystej postaci!
    właśnie sobie uświadomiłam, że jeszcze nigdy nie jadłam białych porzeczek...muszę to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu! Nigdy?! Oj, koniecznie nadrabiaj! U mnie już po sezonie, ale widuje je jeszcze na straganach, może uda się jeszcze tego lata?!
      Pozdrawiam Cię:)

      Usuń
  21. uwielbiam porzeczki, u babci na podwórku rosły wszystkie kolory:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulina! U mojej kiedyś też, a teraz ja od kilku lat cieszę się własnymi:)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  22. Niesamowity! Nigdy takiego nie jadłam, a porzeczki uwielbiam! Co roku proszę mamę żeby posadziła u siebie porzeczki, ale zawsze dziwnym trafem coś się dzieje i porzeczek nie ma..na szczęście jest dobrze zaopatrzony warzywniak pod moim blokiem..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elexis! A więc cała rozkosz smakowania tego puddingu jeszcze przed Tobą! Czyż to nie wspaniałe?!
      Pozdrawiam Cię:)

      Usuń
  23. CZy Ty możesz Anno-Mario raz wreszcie pokazać na blogu coś co jest brzydkie i niesmaczne? Jak zwykle kusisz nas wszystkich cudnym przepisem, pięknymi zdjęciami więc mnie ślinka kapie jak patrzę na ten cudny letni pudding. Pozdrowionka cieplutkie ślę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanno! Ha,ha, ha! Czy mam rozumieć, że składasz oficjalne zamówienie na fast-food? :DDD
      Pozdrowienia!

      Usuń
  24. fantastyczne zdjęcia, dania i cała Ty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgorzato, dziękuję! Ogromnie mi miło:)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  25. akurat mam takie szczęście ,że na działce mnóstwo porzeczek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę szczęście! Korzystaj z niego:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  26. Uwielbiam porzeczkę, a w szczególności czarną:)
    Takiego deseru nie znałam. Kusisz Anno, kusisz...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gula! Namawiam w takim razie na spróbowanie! Jak kusić, to skutecznie i do końca;)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  27. Uwielbiam porzeczki a czarne najbardziej.
    Zabieram donicę z czarna i zmykam na wakacje...pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Wyglada naprawde przecudownie! Obrazisz sie, jesli kiedys wykorzystam Twoj przepis? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ashtray! Ależ skąd! Będę zachwycona, jeśli skorzystasz!
      Serdeczności:)

      Usuń
  29. Aniu taki deser ciągle przede mną ...bo przyznam szczerze, ze pierwszy raz o nim słyszę:) .... co do deserów to je uwielbiam, nawet jeśli jest to tylko jabłko z drzewa:). Zasyłam buziaka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolu! Deser smakuje wspaniale - daj się namówić:)
      Uściski:*

      Usuń
  30. Jak tu u Ciebie pysznie! ;) fantastyczny deser!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Miło mi! Częstuj się proszę:)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  31. Jej, jakie piękne zdjęcia. Bym mogła na tą porzeczkę patrzyć i patrzyć..
    musi być pyszne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję:) Możesz patrzeć bez ograniczeń:)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  32. Absolutnie wspaniały, być może uda mi się jeszcze znaleźć kilka porzeczek żeby wypróbować przepis :) Co do deserów w restauracjach to zgadzam się, wolę zjeść w domu. Raz nawet zdarzyło się mi i mojej przyjaciółce zatruć tiramisu w, wydawałoby się dobrej, włoskiej restauracji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu! Witaj:)
      Zachęcam do zrobienia deseru - jest naprawdę idealny:) No i domowy!
      Pozdrawiam Cię:)

      Usuń
  33. Piękne zdjęcia i zdecydowanie ich porządna porcja - ale JEST CZYM się chwalić!

    OdpowiedzUsuń
  34. Przepięknie napisany post, a zdjęcia zachwycają! Pudding zapisuję w kolejce do wykonania ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beciu witaj! Ależ mi miło to czytać:)
      Serdeczności!

      Usuń
  35. Bardzo ciekawy deser, nie jadłam jeszcze nic podobnego, chyba wypróbuję. A zdjęcia przepiękne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie wspaniale, jeśli "chyba" zamienisz na "na pewno";)
      Pozdrawiam Cię:)

      Usuń
  36. Jejku, jak to smakowicie wygląda ;) A porzeczki uwielbiam, więc na pewno wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kruszynko! Świetnie! Jeśli uwielbiasz porzeczki, ten deser jest dla Ciebie:)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  37. fajny! bardzo mi się podoba! ale najpierw musiałaby mi wyrosnąć porzeczki w doniczkach jak Tobie! ;-)) buźka z Wyspy, Aniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wianuszku! Nie zwlekaj, zacznij sadzić;DDD
      Buziaki:*

      Usuń
  38. Widzę, że i u Ciebie porzeczki:) I to w aż trzech odsłonach! A co deserów w restauracji- podzielam Twoje zdanie. Rzadko się zdarza, by smakował tak jak powinien. Najlepiej jest przygotować coś pysznego w domu, ponieważ oprócz radości z jedzenia będziemy miały także radość z pieczenia :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. justko! Dokładnie tak - restauracyjne desery już dawno nie robią na mnie żadnego wrażenia, w przeciwieństwie do domowych:)
      Pozdrawiam Cię!

      Usuń
  39. Aniu, porzeczki wyrosły Cie w doniczkach...! Kocham je, a one dzielą się ze mną swoim letnim smakiem:). Twoja propozycja ciekawa..., a desery tez wolę w domu:)
    p.s dopiero dotarłam, bo wtedy internet się zawiesił...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewelajno, och ten internet, u mnie też taki kapryśny ostatnio...
      Porzeczkowe pozdrowienia przesyłam:)

      Usuń
  40. Muszę przyznać, że deserów nie jadam zbyt często.
    Jest kilka, których nigdy nie odmawiam,
    ale najlepszym dla mnie deserem,
    są owoce w ich najczystszej postaci.
    Twój pudding wygląda bardzo apetycznie
    i z pewnością dałabym się na niego namówić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda! Rzadko jadasz desery?! Nie mogę pojąć! :)
      Cieszy mnie jednak, że na mój dałabyś się namówić!
      Uściski!

      Usuń
  41. Odpowiedzi
    1. Monika! Ja powtarzam to samo patrząc na Twoje zdjęcia z Kuby - genialne!
      Pozdrawiam Cię:)

      Usuń

Dziękuję bardzo za wizytę na moim blogu :)

Drukuj przepis

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails