piątek, 30 grudnia 2011

Rozmowy z Anną. A w tle Charlotte czekoladowo-żurawinowa. TU I TAM nr 18.



Rozmowa.
Zwalniamy.
Zatrzymujemy czas.
Wyjątkowe chwile, które poświęcamy tylko sobie.
Zastanawiamy się w skupieniu.
Wracamy do podstawowych pytań: czym jest szczerość,  radość,  bliskość.
Rozmowa daje nam poczucie wspólnoty, bez którego czujemy się niekompletni.
To ważne nasze chwile.
W czasie jednej rozmowy udało nam się połączyć przeszłość,dzieciństwo,teraźniejszość,i wybiec dalej w
przód.
Przez 24 adwentowe dni zadałyśmy sobie na przemian po 12. pytań i udzieliłyśmy po 12. odpowiedzi.
Intensywniej niż kiedykolwiek doświadczyłyśmy bliskości.
Wydawało nam się, że jesteśmy na wyciągniecie ręki.
Oto nasze rozmowy.
U
Amber w Kuchennymi drzwiami i u mnie w Kucharni.


Pozostawiam Wam do przeczytania zapis pytań, które zadała mi Amber i moich odpowiedzi. Moją rozmowę z Amber przeczytacie zaglądając do niej Kuchennymi Drzwiami. Odpowiadając Amber rozmawiałam też z samą sobą. Zaglądałam w strony, o jakich dawno nie myślałam. To był wyjątkowy czas - nie sądziłam, że aż tak wiele będzie dla mnie znaczył, że dotknie tak wielu różnych spraw i wniesie tak dużo emocji, refleksji i czystej radości.  Cały grudzień był jedną długą rozmową, która w wyjątkowy sposób zaprowadziła mnie do Świąt i przygotowała na spotkanie z Nowym Rokiem.

 

 Tego samego Wam życzę w Nowym Roku - rozmów szczerych, prawdziwych, nie spiesznych. Zadawajcie pytanie, wsłuchujcie się w odpowiedzi, znajdujcie czas na rozmowy z Bliskimi i z sobą. To zbliża i buduje, daje nadzieję, wspiera, odkrywa światy, które tylko z pozoru wydają się niedostępne.


UWAGA! Post wyłącznie dla osób o wielkich pokładach cierpliwości (ciekawości też) - nawet jak na moje standardy jest bowiem wyjątkowo dłuuugi. Mam jednak nadzieję, że znajdziecie trochę czasu na przeczytanie. Życzę Wam miłej lektury (dozwolone czytanie w odcinkach) i zostawiam w nagrodę przepyszny deser.


Pytanie1.
W kilku swoich postach wspominasz o podróży na południe Francji. Czy to ulubione miejsce, kraj, do którego najchętniej byś wróciła?

Rzeczywiście z południem Francji  wiąże się wiele wspaniałych i ważnych dla mnie wspomnień. To miejsce wyjątkowe, w którym mogłabym zamieszkać na dłużej. Cały czas czuję niedosyt, jak przy porcji pysznego dania, którego odrobinę się zakosztowało, a smaki tak bardzo pobudziły apetyt, że ma się ochotę na jeszcze, i jeszcze.  Czekam zatem na kolejny kęs.
Choć gdybym miała wybierać, chyba wybrałabym jednak Chorwację,  której nie widziałam od czasów, gdy była jeszcze częścią Jugosławii. Jak już kiedyś pisałam, uwielbiam brzmienie języka chorwackiego, muzykę i filmy Kustoricy. Fascynuje mnie energia, pasja, szaleństwo i taka zachłanność życia, jakich tam kiedyś doświadczyłam. Niestety,  za sprawą historii, los większości niezwykłych przyjaciół, jakich tam wówczas poznałam i miałam, nie ma już ciągu dalszego i żyje wyłącznie w moich wspomnieniach....


Pytanie 2.
Za nami szczególne dni. Czasami w pogoni za karpiem, choinką i prezentami tracimy to co ma wymiar o wiele głębszy. Czym jest dla Ciebie ten świąteczny czas?
 
Wydaje mi się, że z roku na rok moje przeżywanie świąt dojrzewa i nabiera coraz głębszego wymiaru. Nie daję się porwać komercyjnemu szaleństwu, za to uważniej niż zwykle zagłębiam się w historię i tradycje, jakie w tym czasie towarzyszą mojemu domowi od stu lat. To czas wyjątkowej równowagi, corocznego powrotu do strzeżonych pilnie przepisów mojej Prababci, rytmu i zasad wyznaczanych przez moich przodków, które teraz z wielką radością przekazuję mojemu Synkowi.  To duma z tego, że wciąż mamy dość sił i zapału, by wszystkie potrawy i dekoracje, a także ogromną ilość podarunków przygotować samemu w domu, nie uciekając się do wygodnictwa bezdusznych zakupów. Święta to rozmowy, wspomnienia, plany i marzenia, te spełnione i te czekające na swój czas.


Pytanie 3.
To nie jest quiz kulturalny, ale zwykła ciekawość. Co czytasz? Masz ulubioną książkę?

Książki traktuję w sposób szczególny. Zanim kupię, długo się zastanawiam, a potem odkładam i czekam, aż przyjdzie właściwa pora. Nie lubię na półkach widoku przypadkowych tytułów. Czasem to kwestia dni, a czasem miesięcy. To tak jakbym czekała, aż wybrana książka się zadomowi. A kiedy czuję, że nadszedł jej czas, bez wytchnienia daję się porwać historii. Jeśli po kilku stronach moje myśli uciekają ze stron książki w zupełnie innym kierunku, nie daję jej szans i odkładam na później, albo na zawsze. Uwielbiam realizm magiczny - książki Marqueza i Allende mogłabym czytać (i czytam) bez końca. Moim ukochanym pisarzem jest też Vladimir Nabokov - spirala czasu, o jakiej pisał głównie w Adzie stała się nawet tematem mojej pracy magisterskiej. Zachwycam się opowiadaniami Borgesa, bardzo cenię książki Tokarczuk, Kundery i Hrabala. Nie mam ulubionej książki, co najwyżej mogłabym się zmieścić w TOP 5, choć jeśli wyznacznikiem miałaby być ilość razy, jaką przeczytałam daną książkę, to zdecydowanie byłyby to Dzieci z Bullerbyn.


Pytanie 4.
Codziennie dokonujemy wyborów. Zmagamy się z czasem, z rzeczywistością, a nawet ze sobą. Upieramy się i walczymy. Umiesz sobie odpuszczać?

Nie łatwo mi odpowiedzieć, bo tak naprawdę odpowiadając powinnam opowiedzieć całe swoje życie. To głębokie i ważne pytanie i mam nadzieję, że właściwie je rozumiem. Kiedyś nie umiałam sobie odpuścić, z czasem zrozumiałam, że to wręcz konieczne i nauczyłam się wycofywać, zatrzymać, darować, rezygnować. I tak mi jest znacznie lepiej. Czuję większy komfort i bardziej akceptuję siebie i to co dzieje się wokół mnie.  Coraz większą radość i satysfakcję czerpię z rzeczy, które buduje się spokojem, wyciszeniem i oddaleniem od codziennego pola walki.  Ale w tym wszystkim nadal pozostaję buntowniczką, często walczącą, ale głównie z utartymi stereotypami, bezsensownymi nakazami, nieuzasadnionymi oczekiwaniami. W takich sytuacjach nigdy nie odpuszczam i zawsze bez wyjątku robię na przekór. Ten cały dualizm to być może zasługa mojego znaku zodiaku...


Pytanie 5. 
Gdybyś miała wybrać rolę teatralną - wcieliłabyś się w Lady Makbet, czy Julię, ukochaną Romea?

Przede wszystkim, nigdy nie zostałabym aktorką, ale oczywiście puszczam wodze fantazji i zdecydowanie wybieram rolę Lady Makbet. Na wcielenie się w rolę Julii jestem przede wszystkim za stara  (hahaha;), a poza tym sama postać jest zbyt przewidywalna. Za to Lady Makbet to aktorskie wyzwanie na najwyższym poziomie i  jedna z najciekawszych i najbardziej wyrazistych postaci szekspirowskich, i nie tylko. W jej postępowaniu  i charakterze nie znajduję właściwie żadnych cech wspólnych z moim widzeniem świata, więc będąc aktorką, zagranie kogoś tak bardzo odległego od własnego Ja byłoby niezwykłym i fascynującym przeżyciem.


Pytanie 6. 
Czy myślisz o tym, że są rzeczy, których już nigdy nie zrobisz?

Jeśli pytasz o rzeczy, które należą do przeszłości i odeszły wraz z nią, odpowiedź brzmi - bardzo rzadko. Akceptuję mijanie czasu i nauczyłam się rozumieć, że pewne rzeczy już nigdy nie powrócą. Nie oznacza to, że je wymazałam z pamięci. Wręcz przeciwnie, myślę o nich wiele, ale w kategorii wspomnień, do których wraca się jak po długiej podróży do domu. 
Wybiegając z kolei w przyszłość, jest wiele rzeczy, o których marzę i których realizacja jest wysoce niemożliwa, ale nie układam ich w szufladce "Niewykonalne". Tłumaczę sobie, że wszystko jest możliwe i staram się jak mogę pomóc losowi. Często, zupełnie z zaskoczenia, okazuje się, że mam rację.
Jest oczywiście kategoria rzeczy, których nigdy nie zrobię i nie zrobiłam, bo kompletnie mnie nie interesują lub przerażają, jak np. skok na bungee czy przejście na dietę odchudzającą, ale cała reszta to wyłącznie kwestia czasu, miejsca i losu.


Pytanie 7.
Co robisz w wolnym czasie? Jakie zajęcia sprawiają Ci największą przyjemność? (wyłączając gotowanie).

Utrudniłaś mi wielce to pytanie, bo jeśli mam pominąć gotowanie, to właściwie niewiele więcej mogę napisać;)
Z czasem wolnym bywa różnie - miewam go bardzo dużo, albo prawie wcale. Sposób w jaki lubię go spędzać zależy od pory roku, miejsca, w którym przebywam i nastroju.
Wiele zająć sprawia mi przyjemność, nie sposób wszystkie je tu wymienić, opowiem więc zaledwie o kilku. Przede wszystkim rozmowy i czas spędzany z moim Synkiem. Wiem, że czas wolny dla wielu osób oznacza zwolnienie z rodzicielskich obowiązków, ze mną jest jednak inaczej. Przepadam za chwilami, które mamy tylko dla siebie, za naszymi poważnymi i bardzo niepoważnymi rozmowami.
Odkąd odkryłam pewien sklep ze starociami, uciekam do niego w każdej wolnej chwili. Mogłabym w nim spędzić cały dzień i wciąż nie miałabym dość.
Uwielbiam też po prostu usiąść w fotelu, włączyć ulubioną muzykę i nie robić nic oprócz patrzenia w okno i wypuszczania myśli w dalekie podróże w przyszłość i w przeszłość.
Z bardziej przyziemnych i nie tak bezczynnych zajęć muszę się przyznać do słabości wobec grabienia liści i odśnieżania. Z utęsknieniem czekam więc na śnieg, bo sprawę liście zaliczyłam celująco.
I oczywiście czytanie, ostatnio najchętniej felietonów, koniecznie na miękkiej kanapie, w towarzystwie ulubionej herbaty, zestawu sześciu mięciutkich poduszek i patery z ciasteczkami.



Pytanie 8.
Robisz sobie czasami prezenty? Kupujesz jakąś rzecz w sklepie czy jest to coś niematerialnego?

O tak, i myślę, że nawet dość często. Wiele z nich to prezenty niematerialne i te sprawiają mi równie wiele, a może nawet i więcej, radości. Lubię sobie sprezentować niespodziankę w postaci np. sobotniego śniadania w pewnej niezwykle uroczej kawiarni, której nie miałam okazji dawno odwiedzić. Ostatnio mi się to udało i smakowałam ten prezent przez niemal dwie godziny. Piękna muzyka, cudowne światło, poranny spokój, magia klepsydry odmierzającej czas zaparzenia herbaty, świeżutka bagietka, wspaniały miód...  Ten prezent był  mi bardzo potrzebny. Podobnie jak chwile spędzone zaraz potem w równie dawno nieodwiedzanej księgarni.
Regularnie i notorycznie obdarowuję się talerzykami, sztućcami, dzbanuszkami, filiżankami, wszystkim co wpadnie mi w oko podczas prezentowanych sobie wyjazdów do wspomnianego już wcześniej sklepu ze starociami. Mogę śmiało powiedzieć, że obsypuję się prezentami.
Znacznie gorzej to wygląda w przypadku np. ubrań. Nie znoszę przymierzalni, zwłaszcza montowanych tam luster i takie zakupy są dla mnie prawdziwą torturą.


Pytanie 9.
Lubisz zapachy? Twoje to fiołki czy ambra, pieprz czy drzewo sandałowe, a może akordy cytrusów?

Jak to możliwe, że trafiłaś bezbłędnie typując te zapachy?! Każdy z nich uwielbiam i  z lubością daję się nimi otulać. Jest jednak taki zapach, którego szukam od lat i z wyjątkiem słabnącego niestety z wiekiem wspomnienia, nigdzie go nie odnalazłam. To zapach poziomkowej pomadki mojej Prababci. Maleńkie, pozłacane puzderko schowane było zawsze w szufladce szafki nocnej - otwierałam je kiedy tylko mogłam i wdychałam poziomkowe powietrze. To był zapach niezwykły, z nutą radości, słodyczy i, choć brzmi to pewnie patetycznie, po prostu miłości. Tak pachniała bowiem jedna z najważniejszych Osób w moim życiu. Myślę, że jeśli kiedykolwiek odnajdę ten zapach, to będzie to moment, gdy ponownie spotkają się nasze dusze.


Pytanie 10. 
Aniu, jeżeli galeria to handlowa,czy malarstwa? I przy okazji - czy masz swój ulubiony obraz?

Aż mam ochotę napisać, że to pytanie tendencyjne, bo oczywiście, że galeria malarstwa. Nie znoszę tandety, tłumów, hałasu, zagubienia wśród nadmiaru zbytecznych przedmiotów, kiepskiej muzyki, przypadkowości i owczego pędu, a to wszystko króluje w galeriach handlowych. Omijam je jak tylko mogę. To absolutne zaprzeczenie jakiejkolwiek sztuki.
W tych prawdziwych dla mnie galeriach szukam ciszy, spokoju, zatrzymania w czasie. Mam wielką ochotę nakarmić wyobraźnię wrażeniami i myślami odczytywanymi z obrazów. Patrzeć i unosić się ponad rzeczywistość, trochę tak jak postaci z obrazów Chagalla... Nie mam ulubionego obrazu, tych które mi się podobają jest naprawdę wiele. Jednym z nich jest Drzewo życia Gustawa Klimta, podobnie jak większość jego prac. Bardzo podobają mi się obrazy Paula Klee, Modiglianiego (zwłaszcza Żółty sweter), niezmiennie zachwyca mnie Chagall oraz kapitalna kreska i widzenia świata Magritta, którego wystawę miałam okazję podziwiać w Londynie - zrobiła na mnie wielkie wrażenie. 


Pytanie 11.
Aniu, czy wiesz co chciałabyś robić będąc uroczą starszą panią? Czy masz projekt na jesień życia?

Urocza starsza pani - ładnie brzmi, i właśnie tak chciałabym być nazywana kiedy przyjdzie pora. Prawdę mówiąc nigdy się nad tym nie zastanawiałam, nie wybiegam myślami aż tak daleko do przodu, a może jednak powinnam? Zamykam więc teraz oczy i widzę siebie siedzącą na tarasie domku w Prowansji (albo Toskanii - prawdę mówiąc nie ma to znaczenia). Nie robię jednak szalików na drutach (choć umiem i lubię), ale czytam kolejną z książek, na które teraz wciąż nie mam czasu.
A tak szczerze i bardziej realnie, mam nadzieję, że nie ubędzie mi poczucia humoru, radości jakiej czerpię z życia i to duże dziecko, jakim nadal jestem teraz, będzie wciąż częścią mnie. I będę miała w końcu czas na te wszystkie przepisy, które teraz upycham w zakładkach licząc naiwnie, że znajdę na wszystkie czas.


Pytanie 12.
Czy masz jakąś wymarzoną rzecz, prezent, który chciałabyś kiedyś znaleźć pod choinką?

Choć z pozoru pytanie wydaje się łatwe, tak naprawdę trudno mi na nie odpowiedzieć. Oczywiście jest nieskończona ilość rzeczy, na jakie miałabym ochotę, ale myślę sobie, że skoro ich nie mam i mimo to uważam się za szczęśliwą osobę, nie są mi potrzebne, a czasami wręcz byłyby zbytkiem. Zdecydowanie bardziej cieszy mnie możliwość obdarowywania innych i mam nadzieję, że będę miała do tego wciąż wiele okazji.
Jest jednak coś co mi się marzy ponad wszystko. Pewien zestaw z dożywotnią gwarancją - to komplet składający się ze zdrowia, spokoju i harmonii ozdobionej czerpaną z każdego dnia radością. Gdyby był jeszcze dostępny w wersji z różowymi okularami, byłabym przeszczęśliwa.
A schodząc  z marzeń na ziemię, tak materialnie, to zdecydowanie  nowy laptop. Mój Staruszek już doprawdy ciągnie resztką sił nadszarpniętych przez wiele niebliczalnych z mojej strony eskcesów i obawiam się, że jego chwile są policzone.  Jeśli więc na blogu nastanie niepokojąco dłuższa przerwa, to znaczy, że przeszedł na drugą stronę mocy.... Co wtedy?


Za tło do naszej rozmowy i jednocześnie kulinarny temat naszego grudniowego spotkania posłużyła Charlotte - deser, który pomimo podobnej nazwy nie ma nic wspólnego z naszą polską szarlotką. Pomysłodawczynią deseru była francuska kucharka  Marie Antoine Careme. Ponoć nazwała go na cześć królowej Charlotty, żony Jerzego III. Klasyczna wersja Charlotte to krem, zastudzony w formie wyło­żonej biszkoptami lub innym ciastem.
Chciałam, żeby moja Charlotte wpisała się smakiem w świąteczny klimat, połączyłam więc czekoladę i żurawiny. Zamiast klasycznych biszkoptów, upiekłam ich kakaową wersję i nasączyłam je domowym likierem pomarańczowo-kawowym. Środek deseru wypełniają mus czekoladowy i żurawinowy. Wierzch ozdobiłam żurawiną w cukrze - jest fantastyczna - dla mnie ten sposób podawania żurawiny jest zdecydowanie najsmaczniejszym odkryciem sezonu. Musicie koniecznie spróbować!
Całość przewiązałam czekoladową wstążką. Było pysznie. Smaki cudownie się uzupełniały - intensywność musu przełamana żurawiną, aromatem pomarańczy i likieru, chrupiące cukrowe kuleczki żurawinowe i pysznie chrupiąca czekoladowa wstążka - cudownie rozkoszny finał!



CHARLOTTE CZEKOLADOWO-ŻURAWINOWA

KAKAOWE BISZKOPTY I SPODY

3/4 filiżanki mąki
1/4 filiżanki kakao
5 jajek - oddzielnie żółtka i białka
3/4 szklanki drobnego cukru

Mąkę przesiać razem z kakao. W misce ubić na sztywno białka. W oddzielnym naczyniu ubić na jasną, puszystą masę żółtka z cukrem. Połączyć z ubitą pianą i delikatnie wymieszać. Wsypać mąkę z kakao i delikatnie wymieszać, by składniki się połączyły, ale piana zbyt nie opadła.
Przełożyć do rękawa cukierniczego z gładką końcówką o średnicy 1 cm. Przygotować dwie blachy do pieczenia i wyłożyć je papierem do pieczenia. Na jednym z nich narysować dwa koła o średnicy 15 cm, na drugim dwa długie paski o wysokości ok. 8 cm. Posypać delikatnie cukrem pudrem, aby ciasto nie przywarło podczas pieczenia. Wyciskać ciasto spiralnie, aby wypełniło powierzchnię zaznaczonych kół.  Z reszty wyciskać niezbyt grube wałki na biszkopty zachowując ok 1 cm odstępu.
Wstawiać do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec ok. 10 minut lub do momentu, gdy przejdą pozytywnie test suchego patyczka. 


MUS CZEKOLADOWY
1/2 łyżeczki żelatyny
1 łyżeczka zimnej wody
115 g gorzkiej czekolady (użyłam Lindt 70%)
3 łyżki mleka
1 jajko
180 ml śmietany kremówki
3 łyżki cukru

Czekoladę stopić w kąpieli wodnej razem z mlekiem. Żelatynę namoczyć w zimnej wodzie, a gdy napęcznieje przełożyć do jeszcze ciepłej masy czekoladowej i dokładnie wymieszać. Lekko przestudzić, wbić jajko i dokładnie połączyć. Śmietanę wraz z cukrem ubić na sztywno, a następnie delikatnie wymieszać z masą czekoladową. Odstawić na chwilę do przestudzenia.



MUS ŻURAWINOWY
115 g świeżej lub mrożonej żurawiny
1/4 szklanki cukru
1/4 szklanki soku pomarańczowego
1 łyżeczka startej skórki z pomarańczy
1/4 łyżeczka imbiru
1-2 łyżki likieru pomarańczowego (u mnie domowy kawowo-pomarańczowy)
1/2 łyżeczki żelatyny
1 łyżka soku pomarańczowego
180 ml śmietany kremówki

Żelatynę namoczyć w łyżce soku pomarańczowego. Do rondelka z grubym dnem przelać sok pomarańczowy, wsypać żurawinę i dodać skórkę pomarańczową, imbir i cukier. Gotować na małym ogniu - owoce zaczną pękać, od tego momentu gotować jeszcze ok. 10-15 minut. Znaczna część płynu odparuje i masa zacznie gęstnieć jak dżem. Pod koniec dolać likier i zamieszać. Zdjąć z ognia. Dodać napęczniałą żelatynę, mieszać aż się rozpuści i połączy z resztą masy.
Śmietanę ubić na sztywno i delikatnie połączyć z przestudzoną masą żurawinową. Wymieszać i odstawić.


ŻURAWINY W CUKRZE

1 szklanka świeżych lub mrożonych żurawin (użyłam świeżych)
1 szklanka wody
1 szklanka cukru
ok. 1/4 szklani drobnego cukru do wypieków lub cukru pudru. 

W małym rondelku zagotować wodę z cukrem. Gdy zacznie wrzeć zdjąć z ognia i natychmiast wrzucić do syropu żurawiny. Odstawić na całą noc do lodówki. Następnego dnia odcedzić na sicie. Do miski wsypać cukier do wypieków lub cukier puder i obtoczyć w nim żurawiny. Rozłożyć do wyschnięcia na folii lub pergaminie na minimum 1 godzinę.


WYKOŃCZENIE

Przygotować tortownicę o średnicy 21 cm, dno wyłożyć folią. Na spodzie ułożyć jeden z krążków ciasta biszkoptowego i nasączyć go likierem (u mnie pomarańczowo-kawowy). Pałeczki biszkoptów ułożyć wokół obręczy tortu. Nałożyć mus czekoladowy, a na nim położyć drugi blat biszkoptowy - również nasączony likierem. Kolejną warstwę stanowi mus żurawinowy. Całość pokryć polewą czekoladową (przepis tu - klik - zrobiłam 1/3 porcji), a gdy zastygnie ozdobić żurawinami w cukrze. Jeśli macie dostęp do ozdobnych folii do czekolady, możecie przygotować czekoladową wstążkę. Gotową Charlotte odstawić na minimum 6 godzin do lodówki, a najlepiej na całą noc.


* cytowane przepisy pochodzą z kilku miejsc -oto one:  klik, klik, klik,

111 komentarzy :

  1. Aniu,śliczna charlotte,śliczne zdjęcia.
    Podziwiam!
    Dziękuję za wspólne rozmawianie,pieczenie,gotowanie.Za cały szczęśliwy z Tobą rok!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciasto wygląda naprawdę wyjątkowo;) Gratuluje pomysłu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniałe zwierzenia!dają wiele do myślenia,zatrzymania,oglądnięcia za siebie i przeanalizowania dotychczasowego,niekiedy niezbyt poukładanego życia.Dziękuję Wam za to.Za ten piękny wpis,Wasze myśli i odczucia.a Tobie Anno-Mario z całego serca zazdroszczę podróży do Francji/moje wielkie marzenie;)
    Zapomniałabym,wyśmienity deser!
    Pozdrawiam ciepło!
    M.

    OdpowiedzUsuń
  4. Amber! Dziękuję - za wszystko! Czuję się bogatsza o jeden niezwykły rok i nieśmiało, choć z wielką radością i nadzieją czekam na kolejny!
    Całusy!

    DarkANGELika! Bardzo dziękuję i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Monisiu! Jak miło to czytać - a więc jednak da się ten post przeczytać za jednym razem :D
    Wszystkiego dobrego! Serdecznie Cię pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana, tyle wątków... Fascynująca lektura! smakowite kąski!
    Udanego Sylwestra i Nowego roku dobrego jak czekolada :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękna rozmowa - przeczytałam z przyjemnością. Szczególnie odpowiedzi na pytania 8 i 9 są urocze.

    Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego w nowym roku!

    OdpowiedzUsuń
  8. Auroro! Cieszę się, że smakowałaś lekturę - dziękuję:)
    A dla Ciebie - niech ten Nowy Rok będzie pełen magii;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Haniu! Jak mi miło - dziękuję Ci bardzo, że znalazłaś czas na "wsłuchanie się" w nasze rozmowy!
    Najlepszego dla Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Anno-Mario, Twoje zwierzenia przeczytałam z zainteresowaniem, popijając ulubioną kawę. :)
    Miło było dowiedzieć się o Tobie więcej.
    Dla mnie także czas wolny to czas spędzany z moim dzieckiem.Tych chwil wolnych mamy w dzisiejszych czasach tak mało.
    Ściskam Cię ciepło, zyczę wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku i nowego laptopa!

    A charlotte - to musi być obłędne w smaku - połączenie czekolady i żurawiny,czego chcieć więcej?:)

    OdpowiedzUsuń
  11. wow ,ale ciacho !!!! Jasny gwint Ania-Maria ty jesteś strasznie zdolna bestyjka
    A 12 pytań to uczta dla duszy jak sie czyta

    OdpowiedzUsuń
  12. Majano! Dziękuję - takie słowa cieszą niezwykle - wczytanie się w nasze rozmowy zabiera jednak czas - dziękuję, że go znalazłaś i poświęciłaś na lekturę:)
    Smak Charlotte przerósł moje oczekiwania - smakuje cudownie!
    I Tobie życzę, aby Nowy Rok był rokiem spełniania kolejnych marzeń:)

    OdpowiedzUsuń
  13. margot! Bestyjka - :DDD, wiesz dawno mnie nikt tak uroczo nie nazwał:D, ale zważywszy na Autorkę, poczytuję to sobie jako komplement!
    Uściski Kochana!

    OdpowiedzUsuń
  14. a pewnie ,że komplement i to taki z najwyższej półeczki:)))
    IO niech się spełni to co chcesz, żeby się spełniło , buziole

    OdpowiedzUsuń
  15. margot! Od Ciebie wszystko przyjmuję;) A przede wszystkim te życzenia - niech spełnią i Twoje i moje!

    Sue! Tak, masz rację, idealne! Wszystkiego dobrego:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziewczyny (Ania i Amber)! Świetny pomysł na materiał! Bardzo fajna forma i trafny czas, w którym go opublikowałyście. Akurat teraz ma się ochotę do zwierzeń, podsumowań... lub do przeczytania takiej ciekawej rozmowy.

    Dzięki wielki!
    Przyznam się szczerze, że będę czytała na raty, ale za każdym razem z równie dużą przyjemnością.

    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  17. Kasiu! Jak miło, jak miło czytać co napisałaś - dziękujemy!
    System ratalny jak najbardziej dopuszczalny;)
    Serdeczności przesyłam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Żurawinę w cukrze biorę w ciemno! I masz rację - Julia to żadna rola, a Magritte'a cenię i ja :)

    Twórczych działań w nowym roku i... szczęścia, Aniu!

    OdpowiedzUsuń
  19. An-no! Trafna decyzja - ta żurawina w cukrze to absolutny rarytas! Bierz wszystko:)
    Dziękuję za życzenia - i dla Ciebie wszystkiego dobrego! Serdeczności Aniu!

    OdpowiedzUsuń
  20. powtórzę się- odważne jesteście!!! mnóstwo rzeczy się o Tobie i o Amber dowiedziałam, miło jest poznać Was bliżej:)
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  21. Wspaniała rozmowa i bardzo miło mi poznać Cię w taki choc sposób. Życzę by wszelkie marzenia spełniły Ci się w Nowym Roku. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Piegusku! Odważne?! Wiesz, nie myślałam o tym w ten sposób, ale może masz rację - czasami szczerość wymaga odwagi!
    Pozdrawia Cię:)

    wilczyco-Ago! I ja dziękuję za spotkanie. Najlepsze życzenia noworoczne przesyłam!

    OdpowiedzUsuń
  23. @Aniu, miło mi Cię lepiej poznać :) Bardzo zaciekawiły mnie rozmowy z Twoim synkiem, może kiedyś uchylisz rąbek waszego wspólnego świata? Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wielu dalszych wspaniałych wpisów w nadchodzącym roku!

    OdpowiedzUsuń
  24. Bliskość, ciepło, wspólne świętowanie... to jest kwintesencja tych dni. Wasz dialog jest wzruszający... i inspirujący ;-) Życzę Wam samych takich chwil w nowym 2012 roku, niech Wam się szczęści, niech ciepło wypełnia Wasze serca! Dziewczyny, jesteście wspaniałe!!!

    OdpowiedzUsuń
  25. Basiu! A mnie miło niezmiernie czytać to, co napisałaś.
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku - niech będzie taki, na jaki czekasz!
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  26. Inkwizycjo! Dziękujemy - nie wiem jak Amber, ale ja się radośnie zarumieniłam;)
    Najlepszego!!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Oj, cudowności! Strasznie podobają mi się kolory tortu :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Kucharczko! Dziękuję za odwiedziny i przesyłam życzenia noworoczne - wszystkiego dobrego!!!

    OdpowiedzUsuń
  29. Aniu,
    wspaniała jest ta Wasza rozmowa. Szczerość, refleksje, chwila zadumy... tu jest wszystko, czego coraz mniej na codzień. Cieszę się, że mogłam trochę lepiej Cię poznać. A charlotte... uwielbiam tę formę ciasta. Bardzo podoba mi się ten mus żurawinowy. Takimi żurawinami w cukrze zajadamy się jak cukierkami przez cały grudzień. Takie żurawiny zawsze robiła moja amerykańska ciotka i jej przepis kiedyś zagościł w domu moich rodziców, a potem w naszym. Ściskam Cię mocno. Niech ten rok będzie dla Ciebie piękny.

    OdpowiedzUsuń
  30. Lo! Piękne słowa na koniec roku - bardzo Ci za nie dziękuję! Tylko dobrych i dających nadzieję chwil w Nowym Roku dla Ciebie i Twoich bliskich! I niech nam się nareszcie uda spotkać;)

    OdpowiedzUsuń
  31. cudowna
    Ps: Magicznego Roku 2012 Ci życzę;*

    OdpowiedzUsuń
  32. Olciaky! Dziękuję! I dla Ciebie niech to będzie piękny rok!

    OdpowiedzUsuń
  33. Przepiekne zdjecia :) i same pysznosci!

    Buziaki i wszystkiego naj w Nowym Roku ;*

    OdpowiedzUsuń
  34. Mysiu! Dziękuję:) I dla Ciebie - najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
  35. Charlotte zjawiskowa. Chcę Ci podziękować za wszystkie te niesamowite doznania na Twoim blogu. Dzięki Twojej wrażliwości moje życie jest bogatsze. Ściskam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  36. Beato! Zjawiskowo się zarumieniłam - bardzo Ci dziękuję!
    Całusy:*

    OdpowiedzUsuń
  37. Twoja Charlotte wygląda obłędnie...:))) chętnie bym zjadła kawałek, resztę bym zostawiła żeby oglądać..;) <3 dobrej zabawy dzisiaj!
    J

    OdpowiedzUsuń
  38. Aniu na razie nasyciłam się zdjęciami - cudownie. W wolnej chwili poczytam, bo bardzo jestem ciekawa tych Waszych rozmów.

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

    OdpowiedzUsuń
  39. Miło spędziłam czas na czytaniu. Aniu miłego roku Ci życzę pełnego spełnionych marzeń!

    OdpowiedzUsuń
  40. Un postre delicioso! feliz año nuevo! un beso

    OdpowiedzUsuń
  41. Just! A ja chętnie bym Ciebie poczęstowała! I dla Ciebie - najlepszego!

    Karolino! To miłe - dziękuję i serdecznie Cię pozdrawiam!

    Kamilo! Dziękuję - dobrze wiedzieć, że są Osoby czytające nawet takie długie wpisy! Serdeczości!

    Eva! Muchos gracias! Feliz ano! Un beso!

    OdpowiedzUsuń
  42. jak zawsze mnie zachwycasz swoimi zdjęciami!
    taka forma wywiadu to bardzo ciekawy sposób na trochę bliższe Was poznanie :)

    Najlepszego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
  43. Aniu,to jest wspanialy wpis:-) Bardzo piekna rozmowa, cudowne slowa, mysli,uczucia...

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku !!!
    Samych pieknych chwil, duzo szczescia, zdrowka i usmiechu:-)

    OdpowiedzUsuń
  44. Jeszcze chcialam dodac, ze ciasto jest imponujaco piekne:-)

    OdpowiedzUsuń
  45. Jeszcze chcialam dodac, ze ciasto jest imponujaco piekne:-)

    OdpowiedzUsuń
  46. Kaś! Dziękuję bardzo - niezmiernie mi miło:) Wszystkiego dobrego w Nowy Roku!

    Aga! Cieszę się bardzo, że podoba Ci się nasza rozmowa! I dla Ciebie - wszystkiego dobrego:)
    Potrójnie pozdrawiam:D

    OdpowiedzUsuń
  47. Pięknego roku, tego co zaraz przyjdzie. :-)
    Ciekawa jestem czym będziesz nas w w nim rozpieszczać. :-)
    Ciepło pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  48. Między nami Aniami.... Będę się powtarzała... To samo napisałam do drugiej Ani... Ja będę tą trzecią ;)
    Zazdroszczę Wam wielu rzeczy, ale najbardziej tego, że potraficie mieć ze sobą taki kontakt! Umiecie znaleźć czas na wspólne pogaduszki i gotowanie "tu i tam". Wiem ile dzieli Was kilometrów i to jeszcze bardziej zadziwia i wzbudza jeszcze większą zazdrość! Tylko się od Was uczyć :) Pzdr gorąco w ten ostatni wieczór Starego Roku, życząc Tobie i Twojej Rodzinie wiele szczęścia w Nowym, już 2012 Roku :) Aniado

    OdpowiedzUsuń
  49. Aniu, w Nowym Roku życzę ci samych udanych dni, dużo radości i uśmiechu na co dzień!

    Taki deser to szczyt pyszności! aż mi ślinka cieknie teraz:)))

    A wywiad zostawiam sobie do przeczytania na jutro:) buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  50. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku kochana, Tobie i Twoim najbliższym!

    OdpowiedzUsuń
  51. Krokodylu! Ba, żebym to ja sama wiedziała?! Planów wiele, a co z nich wyjdzie smacznego? Zobaczymy!
    Do zobaczenia w Nowym Roku:)

    Aniu Kochana! Między nami Aniami, powiem Ci, że to wyjątkowe uczucie, teraz to już część mnie, bez której nie wyobrażam sobie Nowego Roku, i kolejnych! Cieszę się, że TU I TAM wzbudza pozytywne emocje, że tylu z Was nam kibicuje, czyta, pisze. To wyjątkowy prezent i wyróżnienie! A odległość nie jest jak się okazuje żadną przeszkodą:) Dziś, gdy większość z nas pędzi do przodu z "z klapkami na oczach" takie zatrzymanie, rozmowy zyskują bezcenną wartość...
    Dziękuję Ci za tyle ciepłych, szczerych słów, za moje sopockie-nadmorskie marzenie i mam nadzieję, że w Nowym Roku będzie więcej okazji do pobycia razem, nawet na odległość:)
    Wszystkiego dobrego - oby dla nas wszystkich to był piękny rok!

    OdpowiedzUsuń
  52. Gosiu! Jaka to miła świadomość, że będę miała jutro tak miłego Gościa jak Ty;)
    Wszystkiego dobrego dla Ciebie i Pana Niedźwiedzia! Pozdrawiam Was:)

    Paulino! Jak miło, że wpadłaś - dziękuję! I dla Ciebie samych wspaniałych chwil!

    OdpowiedzUsuń
  53. Piekna rozmowa Aniu. Zycze Ci wielu takich pieknych i niezapomnianych rozmow w Nowym Roku z bliskimi.
    Usciski!

    PS deser oczywiscie zapierach dech...! I te zdjecia. Przepiekne!!!

    OdpowiedzUsuń
  54. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
  55. Agnieszko! Piękne rozmowy to jedna z wielu rzeczy, na jakie znów mam wielką nadzieję w Nowym Roku!
    Wszystkiego dobrego:)

    Olu! Bardzo dziękuję! I dla Ciebie najlepszego życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  56. Deserek wygląda przepysznie! A co do pytani, fajnie było poczytać i dowiedzieć się więcej o Tobie:)
    Duzo szczęścia i radości w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
  57. Atino! Dziękuję za noworoczną wizytę i miłe słowa! Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
  58. A z krainy mirabelek1 stycznia 2012 14:44

    najlepsze zyczenia moja ty najsmaczniejsza blogerko;)coby rok 2012 mial zapach wanilii;)

    OdpowiedzUsuń
  59. Cudowne ciasto, a jeszcze cudowniejsze rozmowy! Cudownego Nowego Roku :)

    OdpowiedzUsuń
  60. A z krainy mirabelek! Wow, ale mi się radośnie zrobiło:D Dziękuję! zapach wanilii uwielbiam, więc niech nam tak pachnie! Uściski Ci przesyłam serdeczne:)

    flusso! Bardzo mi miło! Dziękuję za noworoczną wizytę i życzenia! Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  61. Znowu patrzę na Twoje zdjęcia, czytam Twoje przemyślenia i wiem, że o nas dbasz, to niesamowite :) Dobra dusza z Ciebie musi być, więc życzę Ci dobra w najczystszej, najpiękniejszej i najpyszniejszej postaci :)

    OdpowiedzUsuń
  62. fuNi!ta! Dziękuję, dziękuję, dziękuję! Tak mi się miło zrobiło! I niech się spełnią nasze życzenia!

    OdpowiedzUsuń
  63. podoba mi się takie zatrzymywanie czasu. i te słodkości cudowne.

    OdpowiedzUsuń
  64. Asiejko! Lubię zatrzymanie w czasie:) Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  65. Kulinarny majstersztyk, podziwiam. Podobnych cudów w Nowym Roku życzę.

    OdpowiedzUsuń
  66. Moniko! Witaj:) Bardzo mi miło czytać takie pochlebne słowa - dziękuję! Najlepszego w Nowym Roku!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  67. Anno-Mario z okazji Nowego Roku samych ciepłych chwil, cudnych zapachów, inspirujących obrazów i jak najwięcej tak pięknych słów i przemyśleń jak w tym poście:)
    Szczęśliwego!

    OdpowiedzUsuń
  68. Dusia! Dziękuję i pozdrawiam:)

    Konwalie w kuchni! Jak miłe życzenia - oby się spełniły! Wszystkiego dobrego:)

    OdpowiedzUsuń
  69. Post rzeczywiście do poczytania w odcinkach, a do tego jeszcze druga część u Amber... ale to dobrze :-) A do tego dwa piękne ciasta. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku, jeszcze wielu takich rozmów i udanych wypieków!

    OdpowiedzUsuń
  70. Mam cierpliwość. Mam czas.
    Jutro rano zaparzę filiżankę kawy i tutaj wrócę.
    Serdeczności :*

    OdpowiedzUsuń
  71. Bee! Taki nasz mały spisek, żeby zatrzymać Was u siebie na dłużej;DDD
    Wszystkiego dobrego dla Ciebie!

    Polko! To Ty masz wszystko co trzeba! Szczęściara:)
    Najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
  72. Aniu, ciasto cudne, proste, bajeczne i wykwintne zarazem. Szczególnie zachwycił mnie mus żurawinowy, ma taki kolor, że wprost napatrzeć się nie można!
    A wywiad z Anną? Mądre pytania - mądre odpowiedzi, godne najwyższego szacunku szczerość i gotowość do tak osobistych wyznań...
    Wszystko co najlepsze niech Cie spotyka w tym Nowym Roku, no i koniecznie chcę Ci życzyć nowego laptopa i odnalezienia TEGO poziomkowego babcinego zapachu. :)

    OdpowiedzUsuń
  73. Kasiu! Witaj w Nowy Roku! Niech upływa w rytmie, jakiego potrzebujesz!
    Mus żurawinowy jest pyszny - polecam Ci go także w wersji solo, to wyjątkowy deser!
    A rozmowa, tak jak pisałam, ma dla nas szczególne znaczenie. Była jak podróż, z której wraca się bogatszym o wiele bezcennych doznań.
    Dziękuję za tak miłe słowa i serdecznie Cię pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  74. Tak jak pisałam już u Amber czytając wasze pytania i odpowiedzi odnosi się wrażenie, że jesteście tuż obok,przy sąsiednim stoliku, popijacie aromatyczną kawę, zajadacie obłędny deser a ja z wypiekami chłonę wasze słowa...piękne słowa :)
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! Niech będzie opływał w same dobre emocje i spełniał marzenia choćby były nie wiem jak nierealne :)

    OdpowiedzUsuń
  75. Szarlotku! A wiesz, że my tak właśnie to czujemy i na takim polega właśnie magia takich wspólnych chwil, nawet jeśli mimo wszystko dzielą nas setki kilometrów!
    Bardzo Ci dziękuję za taką serdeczną wizytę i piękne życzenia! Niech się spełniają, i Twoje i nasze!
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  76. Wspaniały i szalony pomysł! :) Wasze rozmowy są bardzo 'Wasze' - trudno czasem o większą naturalność i dopasowanie niż Wasze relacje i konfrontacje :) Cudownie umiliłyście mi ostatnie dni - dopiero teraz się przyznaję, że czytałam :)pozdrawiam noworocznie :)

    OdpowiedzUsuń
  77. Madziu! Dziękujemy! Bardzo sobie cenimy takie słowa jak Twoje, a mając Ciebie za Czytelniczkę czujemy się jeszcze bardziej szczęśliwe!
    Wszystkiego dobrego! Cmok:*

    OdpowiedzUsuń
  78. A ja tak późno się odnajduję bo adwent, święta i sylwester to zawsze moje wewnętrzne i bardzo wymagajace tygodnie:)
    Ale wróciłam i życzę ci Cudna Istoto tak samo cudnego roku...pięknie jest kiedy każdego roku możemy odkrywać nowy cud a każdego dnia taki mały swój powszedni promyk...i tego życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  79. A ja tak późno się odnajduję bo adwent, święta i sylwester to zawsze moje wewnętrzne i bardzo wymagajace tygodnie:)
    Ale wróciłam i życzę ci Cudna Istoto tak samo cudnego roku...pięknie jest kiedy każdego roku możemy odkrywać nowy cud a każdego dnia taki mały swój powszedni promyk...i tego życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  80. Trzcinowisko! I brak mi słów - takie piękne, szczere słowa - dziękuję! I Tobie niech każdy dzień zabłyśnie promykiem:)

    OdpowiedzUsuń
  81. What a gorgeous charlotte! It is beautiful and looks really tempting. A divine dessert.

    Happy New Year!

    Cheers,

    Rosa

    OdpowiedzUsuń
  82. Rosa! It tasted divine! I'm so glad you like it!
    All the best in the New Year!
    Cheers:)

    OdpowiedzUsuń
  83. Chciałabym krzyczeć tak głośno z zachwytu jak tylko potrafię! To jest prawdziwe dzieło sztuki, koniecznie do zrobienia i spróbowania. Pomyślności w Nowym Roku ;)

    OdpowiedzUsuń
  84. burczymiwbrzuchu! Ależ proszę bardzo;D
    Najlepsze życzenia noworoczne!

    OdpowiedzUsuń
  85. Fajny przepis ; )
    Zaczynam przygodę z blogowaniem wpadnij kiedyś

    http://cojapieke.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  86. wygląda bajecznie!!!
    musi być pyszny...
    pozdrawiam

    http://wszystkoogotowaniuks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  87. Justyno! Witaj:) Dziękuję za zaproszenie i życzę powodzenia!

    Kachna! O tak, charlotte smakowała cudownie! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  88. Pysznie, ślicznie i jeszcze krok po kroku.

    Nigdy nie zroobiłam charlotte i chyba muszę to nadrobić bo efekt jest wspaniały!!!

    ja też blogguję - www.natchniona.pl

    Pozdrowienia
    Weronika

    OdpowiedzUsuń
  89. Wero! Witaj:) Zachęcam bardzo do zrobienia charlotte i dziękuję za miłe słowa!
    Pozdrawiam Cię:)

    OdpowiedzUsuń
  90. Chryste Jedyny! Się pytam com Ci uczyniła Kucharnio, że tylko na zdjęcia zdana jestem, że skosztować, ani nawet zobaczyć na żywo nie mogę, hę? Czym, no czym?....:-)Pięknie, jak zwykle.

    OdpowiedzUsuń
  91. Ta charlotte jest nieziemska, wylądowała na mojej liście potencjalnych tortów urodzinowych (jest ich kilka, ale chyba lepiej zrobić więcej imprez, niż z któregoś rezygnować?). A Twoja rozmowa z Amber mnie zaskoczyła, na razie raczej przeleciałam wzrokiem, niż przeczytałam, ale odsłaniasz w niej zupełnie nieznane swoje strony (i myślę tu oczywiście także o Twojej blogowej osobowości, a nie tylko o wrażeniach z naszej krótkiej osobistej znajomości). No i chyba będę musiałam teraz jednak przeczytać Adę, a ona jest taka gruba...

    OdpowiedzUsuń
  92. Sabienne! Ależ ja to właśnie specjalnie zrobiłam, żeby każdy łasuch mógł sobie taką pyszną Charlotte upiec w domu;D Do dzieła zatem!
    Uściski noworoczne!

    KaroLina! O proszę moja Charlotte trafiła na listę - trzymam kciuki za jej korzystne notowania;D Choć podobnie jak Ty uważam, że lepiej zrobić więcej imprez, żeby wszystkie propozycje wypróbować!
    A ja myślałam, że Ty mnie przejrzałaś na wylot! Drżę zatem niepewności co odczytasz w moich odpowiedziach:)
    A Ada koniecznie do przeczytania - wciąga i przestaje się myśleć o jej okazałych gabarytach!
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  93. Ty się bój ;) ja już teraz będę wpadać nieustannie (kolejnego kursu nie planuję) :). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  94. Paulina! Oj boję się, bo Ty się zapowiadasz, a ja teraz czasu zupełnie nie mam, ale mam nadzieję, ze może jakieś zaległości masz w czytaniu u mnie ;D, a ja dam radę w tym czasie coś nowego napisać...
    I cieszę się, cieszę naprawdę!
    Uściski:*

    OdpowiedzUsuń
  95. Świetny pomysł z tym wywiadem:) I cudo to czekoladowe! Cudooo!!! Szczęścia życzę, po prostu:)

    OdpowiedzUsuń
  96. Nieśko! Witaj:) Miło czytać Twoje słowa:) Tobie też - szczęścia!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  97. ciekawa rozmowa i świetne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  98. Aniu, miałyście świetny pomysł z ta rozmową:)
    Cudownie, że tak dużo o sobie powiedziałaś. Tyle ciepła od Ciebie bije ...
    A charlotte - może odważę się zrobić?
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  99. Kasiu! Jakie miłe odwiedziny - dziękuję Ci!
    Ty jesteś mistrzynią precyzyjnej, koronkowej roboty, więc Charlotte nie wymaga od Ciebie odwagi, może jedynie czasu, żeby ją zrobić;)
    Uściski!!!

    OdpowiedzUsuń
  100. Kochana przeczytałam ten post niezliczona ilość razy .... to była czysta przyjemność ....fajnie, choc troszkę poznać Ciebie, Twoje tradycje i upodobania:) ...a charlotte, oj chyba się nie odważę ...bo tak piekna raczej mi nie wyjdzie:)

    OdpowiedzUsuń
  101. Jolu! Dziękuję Ci - sama nie wiem co napisać...
    Jedno jest pewne - taka charlotte to żaden wyczyn, a patrząc na Twoje torty, jestem przekonana, że nie trzeba Ci do niej odwagi, jedynie pełnej listy składników:)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  102. Aniu, przeczytałam już dawno temu wszystkie 12 punkty, ale komentarz piszę dopiero dzisiaj.
    Aniu niezmiennie jesteś dla mnie ciekawą, intrygującą, nieco tajemniczą,a czasami zaskakującą osobą. Niezmiernie mi miło, że miałam okazję poznać Cię nie tylko tutaj w Kucharni, ale też w realu :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  103. Ewo! A mnie ciekawi, czym Cię zaskakuję i bardzo mi miło, że tak o mnie myślisz - jest zatem szansa na kolejne spotkanie?! Hurrraaa!!!!

    OdpowiedzUsuń
  104. No nie, no tak nie może być. Ta szarlota to po prostu jedzeniowa pornografia w najczystszej postaci;-)

    OdpowiedzUsuń
  105. Joanno! Mam się wstydzić, tak?! Oj, i chciej tu człowieku zrobić komuś dobrze;DDD

    OdpowiedzUsuń
  106. Anno miła! ratunku! ile śmietany do musu żurawinowego? jestem w trakcie produkcji! :))

    OdpowiedzUsuń
  107. Jswm! O ratunku!!! Ale ze mnie ciapa - nie napisałam! Jak mi wstyd! I chyba za późno docieram z pomocą - ja dałam 180 ml. Można dać więcej, ale wtedy smak żurawiny nie będzie już taki dominujący.
    Udało się?
    Uściski:*

    OdpowiedzUsuń
  108. dałam znacznie mniej, ale na podwójną porcję żurawiny :))))
    zobaczymy co z tego wyjdzie, konsumpcja jutro

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wizytę na moim blogu :)

Drukuj przepis

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails