środa, 6 kwietnia 2011

C'est la vie! C'est la baguette!



O przyjemności pisałam już wiele razy.
Dziś też o niej napiszę.
O jej zapachu.
O jej chrupkiej skórce.
O jej delikatnym i puszystym środku.
O rozkosznym dźwięku, jaki wydaje, gdy urywa się ją kawałek po kawałku.


Bagietka.
Jeszcze ciepła. Upieczona w domu, który nagle pachnie jak najlepsza francuska piekarnia.
Prawdziwa rozkosz pod chrupiącą skórką. Czysta przyjemność. Czy można chcieć więcej? Domowa piekarnia, z której świeże bagietki znikają jak ciepłe bułeczki. 


Jeśli czytaliście "Moje życie we Francji" Julii Child, pamiętacie zapewne rozdział, w którym opisuje swoją bagietkową przygodę, czyli "Wielki Eksperyment Bagietkowy, jedno z najtrudniejszych, najbardziej skomplikowanych, frustrujących, a zarazem satysfakcjonujących wyzwań, jakich kiedykolwiek się " podjęła. 


O co właściwie chodzi z tymi bagietkami? Dlaczego ich pieczenie w domowych warunkach uchodzi za takie trudne i frustrujące skoro lista składników sprowadza się zaledwie do kilku rzeczy - drożdży, wody, mąki i soli?! A jednak "problem w tym, że można je połączyć na dziesięć tysięcy sposobów, (...) liczy się każdy szczegół: świeżość drożdży, typ mąki, czas rośnięcia, sposób ugniatania, temperatura, wilgotność, a nawet pogoda!"


Gdy pierwszy raz piekłam bagietki byłam przekonana, że wystarczy wszystko dobrze zagnieść, poczekać aż urośnie, a potem upiec. Nic dziwnego, że ze smakiem prawdziwego francuskiego pieczywa nie miały nic wspólnego, no może z wyjątkiem kształtu... 
"Wypróbowanie wszystkich domowych przepisów na bagietkę, jakie udało nam się znaleźć, zabrało nam ostatecznie jakieś dwa lata i 130 kilogramów mąki. Korzystaliśmy z francuskich podręczników dla piekarzy i badaliśmy tajemnice drożdży i mąki, ale rezultaty wciąż były niezadowalające." 


Imponujące i typowe dla Julii dążenie do ideału. To niezwykła i cudowna cecha, która u Julii najbardziej mnie zachwyciła. Nigdy nie akceptowała półśrodków i bylejakości, nawet jeśli osiągnięcie zamierzonego celu zajmowało jej naprawdę dużo czasu i wysiłku. To cecha, którą staram się pielęgnować także u siebie, choć oczywiście zasięg jest znacznie mniejszy, a w przypadku bagietek wręcz znikomy, bo sprowadza się zaledwie do kilku kilogramów mąki.


Po kilku próbach, smacznych, ale wciąż dalekich od francuskiego pierwowzoru, zrobiłam sobie ponad roczną przerwę. Warto czasami odpocząć od czegoś co nas nurtuje. Nabrać dystansu, poszerzyć wiedzę, znaleźć kolejny przepis i w końcu  z nowym zapasem sił przystąpić do dzieła.
Tym razem impulsem był cudowny widok z paryskiego balkonu wprost na przepięknej urody bagietki (klik). Koło takich baguettes nie przechodzi się obojętnie. Takie baguettes piecze się przy pierwszej możliwej okazji. A taki przepis zachowuje się na przyszłość, bo to co idealne nie może zostać zapomniane.


" Wszystko wskazywało na to, że bagietki się udały, a ja byłam w euforii. (...) Et voila! Opracowaliśmy pierwszy w historii sposób pieczenia udanej bagietki - długiego, chrupiącego, drożdżowego, złocistego bochenka o niepowtarzalnej fakturze i smaku - z amerykańskiej mąki i w domowym piekarniku. Co za triumf!" 


Wielka radość! Naprawdę! Po raz pierwszy bagietki wyszły idealne! Z polskiej mąki, w domowym piekarniku. Z cudownie chrupiącą skórką i niezwykle puszystym i miękkim środkiem. Domowe-francuskie bagietki. Zjadane na ciepło. Łapczywie urywany kawałek po kawałku.  Wydłubywany środek, a potem chrupanie skórki. 


Zupełnie tak jak wtedy, gdy jako dziecko jadłam bagietkę po raz pierwszy - wychodząc z piekarni kończyłam dojadać urwaną jeszcze przy płaceniu piętkę, a gdy dochodziłam do domu, trzymałam w ręce już tylko papierową torebkę pełną chrupiących okruszków... 
Polecam Wam bardzo ten przepis. Warto poświęcić mu czas, zapał i energię. Rezultat będzie nagrodą za cierpliwość i wytrwałość w poszukiwaniu idealnej przyjemności.


FRANCUSKIE BAGIETKI  - HOMEMADE FRENCH BAGUETTES

5 1/2 filiżanek mąki (użyłam mąki typu 450)
2 łyżeczki soli
2 1/4 łyżeczki drożdży instant
2 filiżanki ciepłej wody (temp. ok. 35 stopni)

ETAP 1 - przygotowanie ciasta 
Wszystkie składniki przełożyć do miski i miksować na najniższych obrotach przez ok. 1 minutę. Składniki powinny się połączyć, ale nadal tworzyć niezbyt gładką masę. Odstawić na 5 minut (nie nakrywać), by odpoczęło. Miksować ponownie na średnich obrotach przez 2 minuty. Ciasto powinno stać się gładkie i luźne, ale nie powinno się mocno kleić. Przełożyć na posypany mąką blat i zagniatać ręcznie przez minutę. Następnie przełożyć do dużej, lekko natłuszczonej misy. Nakryć dokładnie folią kuchenną i przełożyć do lodówki. Może tam zostać do 4 dni, minimum jedną noc.


ETAP 2 - przygotowanie do pieczenia i formowanie bagietek
Ciasto należy wyjąć z lodówki na 2 godziny przed planowanym pieczeniem. Przełożyć delikatnie na lekko obsypany mąką blat, uważając, aby zbyt mocno nie odgazować ciasta. Podzielić na 4 równe części. Każdą z nich składać dwukrotnie. Po pierwszym składaniu odstawić na 5-10 minut. Nie umiem zbyt dobrze ubrać w słowa metody składania - obawiam się, że w moim wykonaniu byłaby zbyt niejasna lub zagmatwana, więc zapraszam Was do obejrzenia filmiku - tu wszystko ładnie widać :) -  klik .


Złożone dwukrotnie ciasto formować na kształt bagietek do momentu aż osiągną pożądaną długość. Tak przygotowane ciasto spryskać delikatnie olejem, nakryć folią kuchenną  i odstawić do wyrastania w  temperaturze pokojowej na ok. 1,5 godziny lub do momentu aż podwoją objętość. Jeśli nie macie formy do wypieku bagietek, można użyć lnianej ściereczki obsypanej lekko mąką. Po ułożeniu na niej pierwszej bagietki materiał należy lekko unieść do góry, tak by powstał grzbiet - ścianka oddzielająca od siebie układane kolejno bagietki. Jeśli używacie formy, należy ją lekko natłuścić i obsypać mąką, a następnie ułożyć we wgłębieniach uformowane wcześniej bagietki. 


ETAP 3 - pieczenie
Na 45 minut przed rozpoczęciem pieczenia, piekarnik rozgrzać do temperatury 230 stopni. Na dnie piekarnika ułożyć płaskie naczynie - najlepiej żaroodporne, nad którym będą się piekły bagietki.
Na 15 minut przed włożeniem do piekarnika ściągnąć folię, którą nakryte były wyrastające bagietki. Jeśli nie będą pieczone w formie, bardzo delikatnie przełożyć je na wyłożoną papierem do pieczenia folię - zsuwając ciasto ostrożnie ze ściereczek.


Przy pomocy ostrej żyletki lub nożyka wykonać nacięcia na bagietkach. Przełożyć do piekarnika, a do przygotowanego wcześniej naczynia wlać 1 filiżankę gorącej wody - UWAGA! Piekarnik jest już w tym czasie bardzo rozgrzany, więc wlewana woda może bardzo pryskać - aby się nie oparzyć najlepiej założyć wcześniej rękawice kuchenne i jak zawsze w takich sytuacjach wykazać dużą ostrożność!


Piec przez 12 minut, następnie odwrócić formę lub blachę i piec kolejne 15-25 minut, do momentu aż skórka ładnie się zrumieni, a po lekkim stuknięciu w ciasto wydano ono głuchy odgłos. Po wyjęciu z piekarnika chłodzić, a później już zajadać - oczywiście jeszcze ciepłą:)  Jak w przypadku większości tego typu wypieków, bagietki najlepiej smakują w dniu pieczenia. Smacznego!


** wszystkie cytaty pochodzą z książki "Moje życie we Francji", autorstwa Julii Child, wydanej przez wydawnictwo literackie, 2010

93 komentarze :

  1. Zobaczyłam ten wpis i od razu pomyślałam o uroczym "Bon appetit!" Julii Child. Fragment o pieczeniu bagietek był świetny. Podziwiam Twoje - wyglądają pięknie, złociście i chrupiąco :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bagietki przecudnej urody! Składam zamówienie na takie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. piękne! odrywam kawałek i zmykam do pracy :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Aniu, zachwycające! Zdjęcia!:):):)A dążenie Juli do ideału, jak dla mnie, nieodgadnione..., bo ja często zarzucam coś jeśli nie wyjdzie i niekoniecznie szukam "winnego". Choć czasem się zdarza i efekt jest zaskakująco pozytywny:)Kiedy jednak coś wyjdzie mi pierwszy raz to lubię szukac podobnych przepisów:)
    Dobrego dia! Chociaż z takimi bagietami u boku to na pewno będzie dobry bez życzeń;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Turlaczku! Ja uwielbiam całą książkę, a rozdział bagietkowy szzcególnie! Pozdrawiam:)

    Kamila! OK, a na kiedy, bo ciasto musi "przezimować"? Dobrego dnia!

    EVE! Ależ proszę bardzo - miłej pracy:)

    Ewelajno! Ja raczej z tych co drążą temat i lubią wiedzieć dlaczego tak, a nie inaczej...
    Dobre słowo na wagę złota, więc czy z bagietką czy nie, i tak mocno Ci dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję udanych bagietek! Bardzo one kapryśne, może kiedyś się z nimi zmierzę. Przyjemności! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No właśnie chyba nigdy nie zgłębię tajemnicy pieczywa, to się tyczy nie tylko bagietek ale każdego chleba i każdej bułki, składniki w przepisach niewiele się różnią, ale sposób wykonania jest najważniejszy. Dlatego cieszy mnie Twój opis krok po kroku, dzięki temu pieczenie domowych bagietek nie wydaje się już takie trudne i straszne:) A wyglądają bosko! Idealnie wręcz:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Aniu obudziłaś we mnie pragnienie upieczenia i zjedzenia bagietek...a na weekend spodziewamy się gości:) Podejrzewam, ze bagietkę zjedzą bardzo chętnie:)
    Napisz mi tylko proszę o jakie filiżanki chodzi? Czy po prostu mam odmierzać szklanką? wielki buziak:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Magda! Zachęcam Cię - warto próbować, efekt wszystko wynagradza:) Przyjemności Tobie też:)

    Mar! Mam nadzieję, że kiedyś się zdecydujesz i skorzystasz z przepisu! Pozdrowienia:)

    Jolu! Pisząc "filiżanka" mam na myśli cup, czyli miarkę o pojemności 250 ml, a więc naszą szklankę:) Jestem pewna, że bagietki ich zachwycą! Powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie napisane, piękne zdjęcia sprawiają że słyszę łamaną, chrupką skórkę Twojej bagietki, i ten zapach... Super!!!
    Pozrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję Kochana za odpowiedź:) pozdrawiam ciepło ...biegnę zaczyniać ciasto:) w końcu musi odstać swoje:)

    OdpowiedzUsuń
  12. jak z Paryskiej takiej z tradycjami piekarni ,a jakie zdjęcia , ach

    OdpowiedzUsuń
  13. Aniu a czy temperatura wody ma być na pewno 95 stopni? Ta temperatura zabija drożdże, więc wole zapytać:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. o nie, dlaczego ja tu wchodzę jak jestem głodna?
    No dobra, jak jestem najedzona to też mam ślinotok przez Twoje zdjęcia!
    I mam ogromną ochotę zmierzyć sięz bagietkami. Może za 2 tyg.??? :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Żeniu! Bardzo Ci dziękuję - dźwięk łamanej bagietki to jeden z piękniejszych dźwięków:) Uściski!

    Jolu! Koniecznie! A jeśli chodzi o temperaturę, to gapa jestem i oczywiście podałam wg Fahrenheita - już poprawiłam. Temperatura woda powinna wynosić ok. 35 stopni!

    Margot! Jak dobrze Cię widzieć:D Dziękuję za miłe słowa i oświadczam, że tęsknię za Panią i Pani smakołykami:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Patrycjo! Jeśli o mnie chodzi, wchodź głodna i najedzona, każda wizyta mnie cieszy:) A bagietki za 2 tygodnie brzmią kusząco - czekam:D

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo lubię bagietki. Szczególnie przydatne są do zapiekanek :)

    OdpowiedzUsuń
  18. perfekcyjne!

    a ja... od dwóch lat mam taką foremkę i nic w niej nie upiekłam :))

    OdpowiedzUsuń
  19. bagietkowa przyjemnosc tez przede mna, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Grażyno! Bagietki solo, bagietki w duecie, bagietki w zapiekance - wszystkie wersje bardzo lubię:) Pozdrawiam!

    Jswm! No to Kochana pora najwyższa, by trafiły do piekarnika;)

    Basiu! Świetnie:) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  21. Ojej....te bagietki wyglądają na tak przecudnie chrupiace, że najchętniej bym cofnęła czas do śniadania :) Taka bagietka z masłem, mm... :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Aniu zagniecione wstawione do lodówki, poczekają tam do niedzieli:) Ciasto jest bardzo aksamitne w dotyku, aż nie chciało się odrywać od wyrabiania:) a mikser świetnie zastąpiła mi drewniana łyżka:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. wyglądają pięknie:) schrupałabym taką w tym momencie:) świetnie opisałaś ten proces twórczy - czytałam to z ekscytacją! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Iwona! Z cofnięciem czasu może być kłopot, ale zawsze można go zaplanować do przodu - np. nastawiając ciasto dziś i piekąc bagietki na sobotnie śniadanie;) Serdeczności!

    Jolu! Już?! Ależ szybka jesteś:) Super, bardzo się cieszę - trzymam mocno kciuki, by wyszły idealne! Jeśli ciasto zachowywało się tak jak mówisz, to idealnie, tak ma być:) Czekam na relacje!

    goh.! Chętnie bym Cię poczęstowała, ale tylko kilka okruszków zostało ... Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  25. Anuś jak zobaczę coś co mnie zaczaruje to od razu do kuchni wbiegam:) tak ostatnio z jedna babką miałam i się nie pomyliłam...a jeśli o pieczywo chodzi to nos nie jeszcze nie zawiódł:). A bagietkami będziemy się raczyć w niedzielę:) ...oj to będzie smaczny weekend:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Swietne bagietki Aniu. I do tego piekne zdjecia. Sprawilas, ze od razu mam wielka ochote biec do kuchni i piec (moje poprzednie podejscia do bagietek okazaly sie niewypalem). Koniecznie musze wyprobowac Twoj przepis. Mam nadzieje, ze tym razem sie uda :)

    Usciski.

    OdpowiedzUsuń
  27. Przez chwilę poczułam smak bagietki w ustach...

    OdpowiedzUsuń
  28. no i jak tu się takiej nie oprzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Aniu,takie pieczywo to rzadkość u Ciebie. Huraaaaaaaaaaaa!
    Dzisiaj jechałam autem i postanowiłam ,że namówię Cię na wspólne pieczenie bułek,chleba.A tu proszę!
    No i pomysł spalony.Ale bagietki cudnej urody.I czuję ich zapach.
    Całusy wielkie!

    OdpowiedzUsuń
  30. I jeszcze jedno,podziękuję chyba Julii Child!
    Książka fascynująca ,prawda?

    OdpowiedzUsuń
  31. Jolu! Bardzo się cieszę:) Będę niecierpliwie czekać na kolejne relacje!

    Majko! Mam nadzieję, że będziesz zadowolona z tego przepisu! Pozdrawiam Cię!

    Zakątku! O, jak miło! Pozdrowienia!

    Kulinarne-smaki! Nie ma szans, trzeba się poddać:D

    Amber! Pieczywo drożdżowe już było parę razy. U mnie domowe pieczywo jest częstym gościem, ale gdybym miała pokazywać na blogu wszystko co wychodzi z mojej kuchni, to musiałabym kilka postów dzień szykować :DD Ale Twoja radość bardzo mnie cieszy! No i lepiej, że pomysł spalony, a nie pieczywo;P
    Książka cudowna!!!!
    Całusy:*

    Aniu! Merci:D

    OdpowiedzUsuń
  32. Oj, zamarzył mi sie weekend w Paryżu ;) Wiosenne pozdrowienia Aniu :)

    OdpowiedzUsuń
  33. piekne bagietki! Aniu, jestes Mistrzynia:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Aniu, ale ja chciałam Cię na zakwas namówić.Drożdże nie są tak fascynujące.Mimo wszystko...

    OdpowiedzUsuń
  35. Patko! Patko, mi też się marzy... Pozdrawiam!

    Aga! Dziękuję rumieniąc się:)

    Amber! Tu się nie zgodzę. Dla mnie drożdżowe i zakwasowe są równie fascynujące, bo właśnie odmienne. Nie czynie w tej kwestii porównań, bo każdy z wypieków jest inny i podchodzę do nich z równie dużym zaangażowaniem:)

    OdpowiedzUsuń
  36. jakże można tak bardzo kusić?! zdjęciami, słowami, wszystkim...
    to powinno być karalne! ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie mogę tego czytać, o nie. Powiem więcej, nie mogę nawet patrzeć. Są idealne

    OdpowiedzUsuń
  38. Oryginalnie francuskich bagietek nie próbowałam jeszcze nigdy, ale jestem pewna, że ich zjadanie wiąże się z niewypowiedzianą przyjemnością. Te Twoje... choć nie mam porównania - wyglądają idealnie. Wspaniale, że udało Ci się osiągnąć ideał.

    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  39. Książkę Julii Child przeczytałam z zapartym tchem i podobnie jak ona i Ty Aniu, nie poddaję się jak coś nie wyjdzie i staram się dążyć do perfekcji w miarę możliwości:) Mimo że, chleb czy bułki nie sprawiają mi już większych kłopotów to piekąc bagietki nigdy nie wiem czy wyjdą czy nie :) Twoje prezentują się wyśmienicie i z chęcia skorzystam z tego przepisu. Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  40. A do tego masełko czosnkowe.. mhmh!


    www.przysmakiewy.pl

    OdpowiedzUsuń
  41. Kini! W takim razie proszę o łagodny wymiar kary;P

    kabamaigo! Dziękuję mimo wszystko, że jednak zajrzałaś;DDD

    Oliwko! O, tak to wielka przyjemność, zwłaszcza jeśli można je zjadać w kraju ich pochodzenia - obyś jak najszybciej mogła ich tam posmakować:) Pozdrawiam Cię!

    Agnieszko! Pieczenie bagietek u mnie dotychczas też było trochę loterią, ale ten przepis naprawdę się sprawdził. Wszystkiego dobrego Agnieszko:)

    OdpowiedzUsuń
  42. Biedr_ona! Ja dziś smaruję masełkiem z czosnku niedźwiedziego - to dopiero rozkosz....

    OdpowiedzUsuń
  43. Pamiętam ten fragment książki o bagietkach. Zachwyciło mnie to poszukiwaniu ideału przez Julię. Sama piekłam już niejedne, ale to ciągle było nie to. Tym bardziej szybko wypróbuję Twój przepis.

    OdpowiedzUsuń
  44. Mmm mniam! Fantastyczne zdjęcia zdecydowanie wyszły Ci bardzo fotogeniczne bagietki! :)
    Pozdrawiam
    Inka

    OdpowiedzUsuń
  45. Julii (jeszcze) nie czytałam, mimo że książka zalega na półce i tylko kurz zbiera ;)
    Aniu, jeśli kiedyś się zabiorę za pieczenie bagietek to na pewno z tego przepisu. Jak dotąd kupuję je od lat w tej samej piekarni i wciąż mam problem z doniesieniem (a od kilku lat z dowiezieniem) ich do domu w całości ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Post strzał w 10!
    Muszę zrobić! Zdjęcia bardzo paryskie, smaczne i pachnące.
    Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  47. Ajj te bagietki są idealne! Już nie umiem się doczekać, aż je zrobię, bo zrobię na pewno i to niedługo! Pozdrawiam cieplutko! :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Lo! Książka jest cudowna, prawda? Udanego pieczenia:)

    to spice! Bardzo dziękuję i serdecznie pozdrawiam:)

    Natalia! Nie może kurz osiadać na Julii, tzn. na książce!!! Moja Droga pozwól, że Ci nakazuję ją przeczytać;P Przekonasz się, że warto! Uściski!

    Mimi! Musisz, musisz, a ja muszę znów odwiedzić kraj bagietek:) Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  49. DominikaD! Z tego co wiem, jedna osoba - Jola (patrz wyżej) już dziś nastawiła ciasto, może będziesz więc drugą?! Pozdrawiam Cię!

    OdpowiedzUsuń
  50. Twoje bagietki są prześliczne. Mnie nigdy takie ładne nie wychodzą:-/ I te zdjęcia... Przywołują wspomnienia z francuskich wakacji :-) ech rozmarzyłam się :-)

    OdpowiedzUsuń
  51. Strasznie mi się chcę takich codziennie na śniadanie jak wrócę do Polski..tak świeżutkie..:)

    OdpowiedzUsuń
  52. Joanno! Bardzo mi miło:) Dziękuję i pozdrawiam!

    Słodziutkie Okazje! Świeże bagietki na śniadanie to jest to! Pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
  53. Gdy zobaczyłam pierwsze zdjęcie też sobie przypomniałam sobie perypetie Julii Child z pieczeniem bagietek :) To jedna z opowieści, które najbardziej zapadają w pamięć (a i całą książkę czytało się tak szybko i przyjemnie:))
    Jeszcze nie udało mi się upiec TAKICH apetycznych bagietek, ale to tylko kwestia czasu :)
    pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  54. Przecudne! <3 Boska charakteryzacja :)) I muzyka pasuje :) Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  55. Pyszne bagietki i opis pyszny:)
    Tak jak poprzednicy: mam ochotę biec do kuchni w celach wiadomych:)))
    Pozdrawiam wiosennie!

    OdpowiedzUsuń
  56. Kasiu! Na pewno się uda! To tylko kwestia czasu, jak piszesz:) Pozdrawiam!

    Kasiu! Ciesze się, że Ci się podoba! Pozdrowienia!

    Kass! Niech zatem ochota zamieni się w podłużne chrupiące bagietki:) Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  57. Poczułam sie jak w Paryzu, aj jak zateskniłam :( jestem fanem bagietek,
    sciskam,
    Szana :)

    OdpowiedzUsuń
  58. Z coraz większą nieśmiałością;) wchodzę na blogi i notki, w których jest mowa o pieczywie.
    Rubikon nie przekroczony, a pomiędzy nim i mną coraz większa przepaść.
    Boję się nawet w nią spojrzeć.
    Piękne bagietki!
    Może też będę piekła takie w następnym wcieleniu?
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  59. Cudowne te bagietki, szkoda, że nie można się poczęstować. "Moje życie we Francji" czytałam i jest to na wiele sposobów zachwycająca książka (ciągle mam zamiar o niej napisać...) a upór Julii powoduje moje przygnębienie, bo wiem, że nigdy by mnie nie było na to stać. Ale bagietki według jej przepisu wypróbowałam, dwa razy nawet, ale mimo ogromnej satysfakcji trudno piec je zbyt często, bo to absorbuje (przynajmniej mnie) na cały dzień.

    OdpowiedzUsuń
  60. Szana! Ja też jestem fanką - witaj w fanklubie:) Pozdrawiam!

    Lekka! Nie wierzę! Ty, po tym ca napisałaś w jednym z ostatnich swoich postów - sile woli, motywacji....No Kochana, nie kokietuj, nie kokietuj! Będziesz piekła w tym wcieleniu!!!


    karoLino! Może będzie kiedyś okazja do wspólnego skubania bagietki?! Ten przepis wymaga trochę czzasu, ale myślę, że przy dobrej organizacji i zaplanowaniu innych rzeczy w tzw. "międzyczasie" cała sprawa wydaje się niezbyt obciążająca. Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  61. Piękne bagietki i jak widać na zdjęciach, musiały być cudownie chrupiące.

    OdpowiedzUsuń
  62. Uwielbiam bagietki w każdej formie i postaci i chętnie upiekłabym je w domu:) Nie miałam pojęcia, że to takie problematyczne, ale skoro mam już wiarygodny przepis - chyba czas go wypróbować! :)

    OdpowiedzUsuń
  63. uwielbiam bagietke! twoj przepis jest wspanialy i pieknie przedstawiony! piekne tez te bagietkowe gadzety :)
    udanego weekendu,
    justyna

    OdpowiedzUsuń
  64. Pyszne, pyszne, pyszne:)
    Upiekłam dziś o poranku:)
    Masełko, pomidor, cebulka i świeżo mielony pieprz zagościły na tym wspaniałym wypieku:)
    Warto się trochę potrudzić:)

    p.s. dodałam mąki pszennej typ500 oraz 24g świeżych drożdży- też się udały:)

    OdpowiedzUsuń
  65. Haniu! Tak, chrupanie było cudowne:) Pozdrawiam Cię!

    delikatessen! Mam nadzieję, że będziesz zadowolona z wypieku! Powodzenia:)

    love lives in the kitchen! Dziękuję za odwiedziny i miłe słowa! Wszystkiego dobrego:)

    Szczęście! Upiekłaś?! Już?! Świetnie, bardzo się cieszę! Dobrze wiedzieć, że z inną mąką i świeżymi drożdżami też wychodzą jak trzeba:) Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  66. cudowne! najbardziej lubię jeść bez dodatków, wyjmując stopniowo z papierka, najlepiej gdzieś w parku... rozmarzyłam się :)

    OdpowiedzUsuń
  67. Kaś! Ja też tak lubię najbardziej:) Miłego weekendu!

    małgo.! A jednak prawdziwa;) Pozdrawiam Cię!

    OdpowiedzUsuń
  68. Great baguettes! The homemade ones are much better than the bought ones...

    Cheers,

    Rosa

    OdpowiedzUsuń
  69. Aniu, czy Ty wiesz, jaka ja głodna się zrobiłam teraz?!? z wielką ochotę na taką bagietkę... z deską serów obok...

    I bardzo mnie ten zestaw na zdjęciu zaintrygował - ten na trzecim zdjęciu... ten woreczek i foremka(?)... śliczne to wszystko!

    OdpowiedzUsuń
  70. Rosa! You're right! Thanks for dropping by! Cheers:)

    Amarantko! Jak dobrze znów Cię widzieć Aniu:) Deska serów bardzo wskazana!
    A jeśli chodzi o trzecie zdjęcie, to najlepszy dowód na moje gadżeciarstwo, o którym pisałam w poprzednim poście o lemon bars;DDD Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  71. Aniu, ale masz fajna foremke do wypiekania bagietek! :)

    OdpowiedzUsuń
  72. Aniu odczekałam 3 dni, czwartego już nie wytrzymałam....15 minut temu wyjęłam z pieca, ledwo zdązyłam zdjecie zrobić, a mój smyk porwał jedną połówkę i wcina...nawet nie daje mi spróbować kawałka...a wiec ja zajadam drugi kawałek i rozpływam się z rozkoszy:). Aniu one są po prostu boskie....robiłam już w swoim życiu kilka rodzajów bagietek, ale te są wśród nich niekwestionowanym mistrzem. Dziś nastawiam kolejne:). Do swoich użyłam mąki typ 650, bo z pszennych o nizszym typie używam tylko tej i naprawdę bagietki to marzenie... a zaraz posmaruję je masełkiem, do tego camembert i jestem w niebie:).
    Gdybym była mężczyzną oświadczyłabym się kobiecie, która te bagietki upiekła:)
    Aniu dziękuję, dziękuję, dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  73. Kuchareczko! Ta forma jest do kupienia w sklepach internetowych:) Pozdrawiam Cię!

    Jolu! Nawet nie wiesz jak się cieszę! Wspaniale jest dzielić się przepisami, ale jeszcze większą radością jest dowiedzieć się, że przepis sprawdził się u innych! Cudownie, że się udały! Rozbrajająca jest Twoja deklaracja z oświadczynami:D Jolu - to ja dziękuję! Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  74. Zginął mi komentarz :(
    buuuu
    Aniu kiedy się spotkamy?
    :)
    Piękne bagietki!!

    OdpowiedzUsuń
  75. Elles sont très bonnes! I to by było na tyle mojego francuskiego :D

    Boskie są Ania, idealny kształt po prostu - z odrobiną oliwy (to co że nie po francusku ;)) schrupałabym nawet o tej porze - czyli mówisz że przepis Julii idealny? Nie pozostaje mi zatem nic innego jak spróbować :)

    Uściski Aniu, lecę zaraz pisać mejla w sprawie kulek :)))

    OdpowiedzUsuń
  76. Polko! Teraz, kiedy jesteś już niemal w zasięgu ręki;P, szansa rośnie i rośnie - może maj? Przywiozę konwalie z ogrodu:) Do zobaczenia!

    Monika! Jak tam urlop?
    Mój francuski zostawiam bez komentarza;P
    A przepis nie jest Julii, tylko z "paryskiego balkonu" - musisz kliknąć, żeby zobaczyć:)
    Na mail czekam i pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  77. Teraz muszę poruszyć niebo i ziemię w poszukiwaniu takiej formy! i będę piekła, i piekła takie pyszności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kochana nie forma nadaje smak tej bagietce :P

      Usuń
  78. Emmo! Nie powinno być problemów z kupieniem formy - jest dostępna w większości sklepów internetowych, takich "kuchennych":) Pozdrawiam Cię mocno!

    OdpowiedzUsuń
  79. Planuję upiec bagietki, więc Twoje wskazówki spadły mi z nieba, na pewno będą pomocne!

    OdpowiedzUsuń
  80. burczymiwbrzuchu! Mam nadzieję, że wskazówki okażą się pomocne:)

    OdpowiedzUsuń
  81. Aniu pozwolisz, że nasycę oczy Twoimi bagietkami i trochę sobie powzdycham... Smakują na pewno świetnie! Cudo piekarnicze!

    OdpowiedzUsuń
  82. Ewo! Ależ bardzo proszę! Smakują świetnie, to prawda. Pozdrowienia serdeczne:)

    OdpowiedzUsuń
  83. Aniu Ty wiesz, ze za 5 minut wyciagam twoje bagietki z pieca po raz kolejny ....nastawiam je zawsze w sobotę i w środę rano piekę je na śniadanie ....to naprawdę mercedes wśró bagietek ...a jak chrupią:) ....zaraz zjem je z serem pleśniowym:) rozkosz:)

    OdpowiedzUsuń
  84. Jolu! Nawet nie wiesz jak się cieszę! Ja dawno ich już nie piekłam;P Mmmmmm z serem pleśniowym to jedno z moich ulubionych zestawień! Uściski! I pokaż je kiedyś u siebie!

    OdpowiedzUsuń
  85. Aniu pokażę ....czekają juz kolejce:) ale zdjecia udało mi sie zrobić dopiero przy ich czwartym wypieku ...bo idą jeszcze gorące:) ...najlepsze bagietki świata:)

    OdpowiedzUsuń
  86. Jolu! Tak, wiem, że znikają w oka mgnieniu:D Czekam zatem cierpliwie;P

    OdpowiedzUsuń
  87. wspaniałe zdjęcia i tak dokładny opis przygotowania tych pyszności :) zjadłabym taką cieplutką bagietkę :)

    OdpowiedzUsuń
  88. a ja się własnie zastanawiałam, jak się piecze chrupiące bagietki... :-)

    OdpowiedzUsuń
  89. Zapraszam na Francuskie Bagietki !!!
    Słupsk ul.Jaracza 12
    świeżutkie prosto z ceramicznego pieca
    tradycyjne metody wyrobu ciasta
    Piekarnia "Z Jaracza" pn-pt 5-16 sob 5-14
    ( bagietki wypiekam dopiero około godziny 7-8 rano , sorki taki mam zapier..nicz:P
    nie da się wszystkiego na raz zrobić )

    OdpowiedzUsuń
  90. jakie filizanki? To przepis dla Polek, no błagam. Takie do espresso ;) ?
    Prosze o przelicznik na gramy. Merci

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wizytę na moim blogu :)

Drukuj przepis

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails