sobota, 2 kwietnia 2011

O miotle, gadżetach i kwadratach. Lemon bars.



"Ceny cytryn nie są jednakowe przez cały rok, można więc sobie zrobić zapas, układając w piasku, w suchem, przewiewnym miejscu lub też powrzucać w przewróconą do góry miotłę, owinąwszy każdą w bibułę".
/Kucharz Warszawski, 1914; więcej o Kucharzu pisałam tu i tu i tu (klik)/


Cóż by to była za kolekcja mioteł, gdybym tak teraz stosowała ten sposób! 
Czuję dyskomfort, gdy nie mam w domu cytryny. Zawsze kupują więcej i robię zapas. Cytryna musi być - do herbaty, ciasta drożdżowego, sosu, zupy, ryb, sałatki, czarnej kawy  przeciw migrenie, no i oczywiście przeciw gorączce. Nie wiem czy znacie ten sposób.  Moja Babcia zawsze kroiła cytrynę w plastry i okładała nimi stopy. To niezawodna metoda, którą i ja stosuję. Działa i naprawdę przynosi ulgę, zwłaszcza jeśli wysoka gorączka trapi dziecko. 


Nie da się ukryć, żyjemy w czasach gadżetów. Ja sama mam sporą kolekcję, ale wyłącznie tych kuchennych, którym nie mogę się oprzeć i często bez namysły kujpuę. Przyznaję - w tej kwestii jestem niepoprawną gadżeciarą.  
Gadżety spotykamy niemal  wszędzie. Służą do wszystkiego. Obieraczka z pojemnikiem na obierki, prowadnica do krojenia równych plasterków, nożyczki z 5 ostrzami, zwijak do tubki z pastą, rozciągacz do obuwia czy solarny odstraszacz kretów (cokolwiek to jest, brzmi groźnie i jeśli nie kreta, to mnie na pewno odstraszył!). 


Niemal co krok atakują nas reklamy i gazetki niezłomnie przekonujące jak nasze życie może ulec cudownej poprawie i wznieść się na wyżyny wygody i luksusu, jeśli tylko skusimy się na zakup, np. klamerek do skarpetek, dzięki którym odwieczny problem "nie do pary" pozostanie jedynie mglistym wspomnieniem. 


Wiele bym dała za to, by zobaczyć minę pewnego domokrążcy, czy mówiąc współczesnym językiem - przedstawiciela handlowego, który swego czasu z pełną przekonania premedytacją dokonywał, nieskutecznych niestety dla niego, prób sprzedania nam w "okazyjnej" cenie niezrównanego, rewolucyjnego i niezastąpionego zestawu pojemników próżniowych do przechowywania żywności, tylko dla nas GRATIS! w komplecie z odpowiednim odkurzaczo-zasysaczem! Gdybym tak wtedy wyskoczyła do niego (choć nie ukrywam, że chętnie także na niego) z miotłą pełną cytryn! Cóż by to była za konfrontacja! 


Już widzę zdumione miny mojej Babci czy Prabaci, gdyby przyszło im uczestniczyć w takiej prezentacji. W ich czasach gadżety były zjawiskiem kosmicznym, niewystępującym na ziemi i nie mającym uzasadnienia. Wystarczyła wiedza. Podstawowa znajomość zjawisk, działań i zachować składników, materii i przedmiotów, której nam chyba coraz bardziej brakuje. Przyzwyczajeni do ulepszeń i wygody, oślepieni nowoczesnością stajemy się coraz mniej samodzielni i coraz bardziej uzależnieni od gotowców i gadżetów. 


Dla mnie naprawdę niepokojącym sygnałem był widok krajalnicy do bananów. Przyłożona do obranego banana kroi owoc w równe plastry. Pod jednym warunkiem - banan musi być wygięty w dokładnie taki sam łuk jak krajalnica. A jeśli nie? Tu pewnie miejsce na kolejny gadżet, chyba że sięgniemy po nóż, który w świetle "cudownej krajalnicy" zdaje się nagle być narzędziem typu retro, vintage czy też old-school.

Wiem, wiem, pewne gadżety są nieuchronne, pomocne czy po prostu naprawdę fajne. Wiem też, że nie przechowujemy już jajek w glinianych naczyniach wypełnionych wapienną wodą , bo mamy do tego lodówki, i nie trzeba już dwóch osób do trzymania nad ogniem cienkiego papieru, który się smaruje woskiem i suszy w powietrzu, by kłaść go później pod ciastka, bo rulony papieru do pieczenia kupujemy w każdym niemal sklepie. Jak wszędzie najważniejsza jest równowaga i zdrowy rozsądek, choć coraz częściej myślę, iż wolę tamtą retro-wiedzę od gadżetów new-age.  


A wracając do cytryn, od zawsze miałam ochotę na lemon bars, czyli kwadraty cytrynowe. Uwielbiam smak i aromat cytryn, a cytrynowe wypieki należą do moich ulubionych. Musiał zatem nastąpić moment, kiedy rześkie lemon bars zagościły w końcu na naszym stole. Przepisów i wariacji na temat kwadratów jest całe mnóstwo. Ja wybrałam wersję z kokosowym spodem i muszę Wam powiedzieć, że to była doskonała decyzja. Uprażone wcześniej wiórki kokosowe dodają wspaniałego aromatu, świetnie komponują się z rześkością cytrynowej masy i powodują, że spód jest rozkosznie kruchy. Lemon bars nas oczarowały. Ich kolor i rześki smak wspaniale pasuje do wiosennej radości i energii, jakiej dostarcza nam każdy słoneczny dzień.  Bardzo Wam polecam. 


Do przygotowania lemon bars wybrałam mój ulubiony kuchenny fartuszek, w którym najchętniej krzątała się kiedyś w kuchni ukochana Prababcia Karolka. Drobne kwiatuszki wydały mi się też odpowiednim tłem do zdjęć kwadratów:) Nie potrafię się przekonać do nowoczesnych motywów z muskularnym kulturystą czy kształtną tu i ówdzie modelką, które nie wiem czemu widuję coraz częściej nadrukowane na kuchennych fartuchach... Czyżby na ich widok ciasto miało lepiej wyrastać, a danie stać się bardziej pikantnym?! Wiecie coś na ten temat?


 LEMON-COCONUT BARS, Kwadraty cytrynowo-kokosowe
 /składniki na 16 porcji/ 

Spód:
1 filiżanka mąki
1/4 filiżanki cukru
1/4 łyżeczki soli
3/4 filiżanki wiórek kokosowych
6 łyżek masła

Nadzienie:
2 lekko rozbite jajka
1/2 szklanki cukru i dodatkowo 2,5 łyżki
1,5 łyżki mąki
1 łyżeczka otartej skórki cytrynowej
1/3 filiżanki soku z cytryny (z ok. 2 cytryn)
2,5 łyżki mleka kondensowanego (niesłodzonego)
szczypta soli


Kokos wsypać na suchą patelnię i trzymając na małym ogniu delikatnie zrumienić. Trwa to kilka minut, trzeba jednak pilnować, aby kokos się nie przypalił. Gdy uzyska ładny karmelowy kolor, zdjąć z ognia i przestudzić. Do dużej miski wsypać mąkę i uprażony kokos. Dodać cukier, sól i masło i zagnieść razem do momentu aż zaczną się tworzyć duże grudki, podobnie jak przy kruszonce. Przełożyć do formy (użyłam kwadratowej o wymiarze 22 x 22 cm) wyłożonej papierem do pieczenia i dociskając kruszonkę palcami równomiernie rozprowadzić na dnie. Wstawić do piekarnika nagrzanego do temperatury 18o stopni i trzymać ok. 10 minut aż spód lekko się zrumieni. 


W tym czasie przygotować cytrynowe nadzienie. W misce ubić lekko jajka, cukier i mąkę. Dodać otartą skórkę i sok z cytryny, mleko i sól. Wymieszać razem, by składniki się połączyły. Wylać na podpieczony spód i ponownie wstawić do piekarnika na ok. 15-20 minut, tak by masa się ścięła, ale nie zrumieniła! Przestudzone ciasto posypać cukrem pudrem i kroić na kwadraty. Smacznego!  



* przepis pochodzi z tej strony (klik)

71 komentarzy :

  1. Uśmiałam się czytając tę opowieść o cytrynach ;) Mam w domu różne kuchenne gadżety - bardzo lubię takie sklepy, wypełnione tylko formami i innymi kuchennymi drobiazgami - ale jednak zawsze dwa, albo może i trzy, razy zastanowię się zanim coś kupię. Nie lubię wydawać pieniędzy niepotrzebnie, a krajalnica do bananów zalicza się właśnie do kategorii zbędnych rzeczy ;) Kwadraty wyglądają przepięknie, na pewno w najbliższym czasie spróbuję je zrobić ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Już uwielbiam Twoje lemon bars. Cudowne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu, ależ mnie rozbawiła ta krajalnica do bananów.. A lemon bars cudne:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko co cytrynowe to ja z wielką chęcią:) Też już od dawna się przymierzam do lemon bars...ale pewnie jeszcze trochę poczekają w kolejce. Zauważyłam też pewną zależność, że im dłużej coś czeka w kolejce tym większą przyjemność mam później z planowaniem,przygotowaniem danego dania i późniejszym jedzeniem. Takie małe święto w zwykły dzień:)
    Ale odbiegam od tematu...:) Co do gadżetów, to też mam małego kuchennego bzika ale banany nadal kroję nożem i dobrze mi z tym:)
    A ostatnio na niemarnuje.pl przeczytałam, że cytryny zachowują dłużej świeżość jak włożymy je do słoika (garnaka glinianego) z wodą i do lodówki:) Nie próbowałam ale spróbuję:)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  5. P.S No i prawie zapomniałam...zdjęcia cudne i fartuszek piekny!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ania, uwielbiam Twoje notki, u-wiel-biam! :) Krajalnica do babanów i odstraszacz kretów - niemożliwe :D Ja niestety też z tych co gromadzą ponad miarę (choć brak miejsca ostatnio mnie trochę hamuje :D), z tym że zbieram nie tyle gadżety-ułatwiacze co ładne gadżety - a już najgorzej jak coś ładne i drewniane - skąd tylko mogę zwożę drewniane sztućce i deski do krojenia :)

    A cytryny - ech, jeśli czyta to jakiś inżynier genetyczny to ja postuluję wyhodowanie skórki cytrynowej rosnącej bez cytryny!

    Buziaki Aniu :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Dominiko! Wiesz, te kwadraty mogłabym jeść na okrągło:D Pozdrawiam1

    Kubełku! Już?! To szybka jesteś;) Cieszę się i pozdrawiam!

    Basiu! Mnie też;) W dodatku kusiła ceną - w promocji za jedyną złotówkę;D

    Agnieszko! Myślę, że masz racje. Pewne przepisy, jak dobre wino, muszę poczekać na swoją kolej! Oby lemon bars szybko dojrzały do Twojej kuchni, bo są naprawdę pyszne! Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja używam noża do bananów:D Pozdrawiam Cię serdecznie!

    Monika! W takim razie to odwzajemnione uwielbienie:D Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo apetyczne. Cale szczęście, ze zjadłam przed chwilą deser, bo w przeciwnym wypadku nie mogłabym oglądać spokojnie zdjęć. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja ostatnio staram się ograniczać i kupować rozsądnie. Stawiam na jakość i przydatność. Niestety często jest zbyt wiele rzeczy, które spełniają te kryteria. Ostatnio mój mąż ostrzegł mnie, że kuchenne szafki grożą oberwaniem, a więc wygospodarowałam dodatkowe półki w spiżarni. Lubię takie cytrynowe ciasta. Mają skoncentrowany smak kwaśności i słodyczy. Nie dam rady dużo ich zjeść, ale dają mi tyle radości.

    OdpowiedzUsuń
  10. pięknie napisałaś, jak zwykle :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Haniu! Dziękuję i pozdrawiam:)

    Lo! Ja też co chwilę szukam nowego miejsca na kuchenne sprzęty;) A jeśli chodzi o kwadraty, to dałam radę zjeść dużo, tzn. bardzo dużo ;D

    Jswm! Dziękuję i jak zawsze przesyłam serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
  12. za kawałek takiego ciasta dam się pokroić:D

    OdpowiedzUsuń
  13. O obkładaniu stóp cytryną to jeszcze nie słyszałam, ale fajnie jest się czegoś nowego dowiedzieć. A lemon bars pierwsza klasa :) mniam

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam jak zwykle z największą przyjemnością. Zdjęcia cudne! A jak oglądam katalog z gadżetami, które wymieniałaś, to zawsze dam się na coś złapać, no może krajalnica do bananów to mi chyba nie potrzebna, ale jak by tak mieć firmę, która kroi takie równiutkie banany :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  15. Lemon bars upiekły mi się nie raz, ale nigdy z kokosowym spodem! Podwójnie cudowny smak :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Izka! To lepiej pokroić to ciasto, kto nam będzie takie pyszności jak Ty pokazywać? Pozdrawiam:)

    HANNAH! Ale dobrze znów Cię widzieć:) Buziole także!

    kulinarne-smaki! To naprawdę skuteczna metoda. Pozdrawiam Cię i słonecznej niedzieli:)

    Kamila! Bardzo mi miło, dziękuję i serdecznie Cię pozdrawiam:)

    Magdo! Mnie właśnie te kokos zaintrygował, i dobrze, do świetnie pasuje, bardzo Ci polecam. Pozdrawiam wiosennie:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja też mnóstwo koromyseł i przydasie w domu.Klamerki do skarpetek to by było coś( składałam właśnie pranie, co jest z tymi skarpetami?!?!)

    OdpowiedzUsuń
  18. Aniu, kuchennych gadżetów mam tyle,że zostały na wsi,a teraz staram się kupować nowe z rozsądkiem...
    Odstraszacz kretów mam,a jakże!
    Cytryny u mnie zawsze w dużej ilości.Od dawna można kupić niepryskane,więc skórka idzie do wszystkiego.
    Cytrynowe kwadraty robiłam,bez kokosa.Z wiórkami jestem na bakier...
    A Twoje kwadraty piękne.Słoneczne.
    Słonecznej niedzieli!

    OdpowiedzUsuń
  19. oj rozbawiła mnie Twoja opowieść o gadżeciarstwie:) ...a rozbawiał choćby dlatego, że wracając wczoraj do domu z Wrocławia rozmawialiśmy sobie o swoich zakupach i tym co zobaczyliśmy i co byśmy sobie chcieli kupić i nagle powiedziałam "wiesz co Kochanie, my to gadżeciarze jesteśmy" ...a mój Mąż na to "no, jesteśmy i dobrze mi z tym":) ...mi też:) a ja podobnie jak ty gadżeciarz kuchenny jestem:)
    a wracajac do kostek to piękne są, takie idealnie równiutkie i takie bosko cytrynowe na wierzchu:) sięgam poo jedną:) pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  20. Cytryna razem z czosnkiem to podstawowe dla nas produkty w kuchni :-) A gadżetów u nas mało, jednak stawiamy na funkcjonalność... choć przyznajemy, że często kuszą ;-)
    W niedzielny poranek z chęcią skosztowałybyśmy twój lemon bars
    pozdrawiamy
    ps. i jak zwykle piękne zdjęcia i niesamowity wpis!

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo lubię kwadraty cytrynowe, bo też kocham cytryny i wszystko co kwaśne. W swej kuchni lubię mieć tylko przedmioty uniwersalne i przydatne. Jestem leniwcem pospolitym i w gadżetach bym się zabłąkała. Moim przeciwieństwem jest mama męża. Przykład pierwszy z brzegu - dostałam od niej szklane naczynie do przechowywania połówki cytryny. ;-)) Marnie w takim szczelnym szkle cytryna by się przechowała. Kolejne naczynie niemające innych zastosowań zajmujące niepotrzebnie miejsce. Już wolałabym taką miotłę. :-))) Gadżetom o wąskiej specjalizacji mówię stanowczo - nie. ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  22. Piękne i słoneczne batoniki! idealne na dzisiejszy dzień, na piknik na przykład lub jako przekąska podczas prac w ogorodzie, które dziś mnie czekają;)
    Pozdrawiam słonecznie!

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo zachęcająco wyglądają kwadraciki cytrynowe. Moja kuchnia jest zbyt mała w stosunku do mojej pazerności na kuchenne gadżety...

    OdpowiedzUsuń
  24. Narzeczona! A tam, przestałam się przejmować skarpetkami - nie do pary też fajnie wyglądają ;P

    Amber! Ja z wiekiem też nabieram rozsądku:D Ale do odstraszacza kretów jeszcze nie doszłam - działa chociaż?
    Ja też z wiórkami tak dość na bakier, ale te prażone mnie zaciekawiły i wiesz naprawdę tutaj pasują. Uściski:)

    Jolu! Bardzo proszę - częstuj się:) A kupiłaś jakiś fajny gadżet kuchenny wczoraj?

    Aga i Kaja! Bardzo Wam dziękuję i pozdrawiam:)

    Krokodylu! Witaj:)Właściwie gadżety to chyba właśnie dla leniwców są, żeby im ułatwić życie:D Ale często jest zupełnie odwrotnie!
    Miałam kiedyś ten kosz na pól cytryny i był do niczego - bo wszystkie cytryny się w nim psuły!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    Korniku!Na pikniki i do pracy nadają się idealnie! Dobrej niedzieli Ci życzę:)

    Mikimamo! Może to i dobrze, że mała?! Kto wie co mogłaby pomieścić?:D
    Dziękuję za odwiedziny i serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  25. Krajalnica do bananów idealnych mnie rozśmieszyła ;). A prezentowanie rewelacyjnych i niezastąpionych produktów 'tylko u nas w takiej cenie' irytuje. Ale zawsze kwaśną minę można załagodzić takimi kwadratami ;). Uwielbiam je i chętnie spróbuję wykorzystać podprażone (uwielbiam ten zapach) wiórki kokosowe. Poza tym cytrynowy smak jest moim ulubionym (no dobra, zaraz po czekoladzie;).
    Miłej, słonecznej jak te barsy, niedzieli ;).

    OdpowiedzUsuń
  26. Cudowne są, idealne połączenie smaków!:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Holgo! Skoro smak cytrynowy to Twój smak, kwadraty polecam z całego serca! I Tobie dużo słońca:)

    judik1119! Witaj, dziękuję za odwiedziny i miłe słowa:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  28. Aniu, poruszyłaś bardzo fajny temat! Ja też jestem niepoprawną, kuchenną gadżeciarą! Ale nawet ja czasem "daję odpór" tym najbardziej skrajnym "kuchennym zabawkom"! Weźmy na przykład takie "ustrojstwo" do odcinania części skorupki jajka ugotowanego na miękko, tak aby od razu można było dostać się do płynnego żółtka... Zresztą przykładów można by wymieniać setki! Pzdr gorąco w ten miły wiosenny wieczór Aniado

    OdpowiedzUsuń
  29. Aniu! O właśnie zapomniałam o tym "jajkowym ustrojstwie" napisać! Ja stukam łyżką i też działa:D Pozdrawiam z nareszcie wiosennego tarasu!

    OdpowiedzUsuń
  30. Oj ale mi narobiłaś smaka na cytrynowe ciacho... Twoje wygląda fantastycznie!

    OdpowiedzUsuń
  31. Gadżety kuchenne lubię, ale niektóre uważam za zbyteczne i wiele rzeczy robię "tradycyjnie":)

    OdpowiedzUsuń
  32. Everyday Emotion! Dziękuję i pozdrawiam:)

    Aniu! Ja też, choć wielu kuchennym gadżetom nie mogę się oprzeć:) Ale krajalnicy do bananów mówię NIE!
    Pozdrawiam Cię!

    OdpowiedzUsuń
  33. A wiesz, Aniu, że i ja ostatnio oddałam się podobnym "gadżetowym" rozważaniom? Zaczęłam się zastanawiań, gdzie pośród wszechobecnych "ułatwień" podziała się owa podstawowa wiedza i umiejętności. I czy niektórzy poradziliby sobie, gdyby te gadżety nagle zniknęły?...

    Przepyszne kwadraty! :)

    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  34. Thanks to visit my blog !I want to tell you , yours is one of my favorites!
    Ciao Anna

    OdpowiedzUsuń
  35. Oliwko! Myślę,a właściwie jestem przekonana, że wielu z nas miałoby kłopoty, gdyby tak zlikwidować wszystkie gadżety...Dobrego dnia Oliwko:)

    ANNA! Good to see you:) Thank you so much! Have a lovely day:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Na lemon curdy juz się napalam chyba od miesiąca i nie mogę się zebrać. Musze sobie przylepić kolorowa karteczke na lodówce, zeby pamietam. Kusza mnie ogromnie, poza tym ja lubię wszystko, co cytrynowe i lekko kwaskowate.

    OdpowiedzUsuń
  37. Uwielbiam cytrynowe tarty, lemon bars i lemon curd, właściwie wszystko co cytrynowe! Podoba mi się też dodatek kokosu:)

    OdpowiedzUsuń
  38. Kuchareczko! Kartka na lodówce musi w takim razie koniecznie się pojawić;) Pozdrawiam Cię!

    Burczymiwbrzuchu! To tak jak ja:) I mnie kokos też się spodobał tej kombinacji. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  39. Powrzucać w miotłę? Brzmi ciekawie, wygląda pewnie jeszcze lepiej. Tylko w miotłę musiałabym się zaopatrzyć ;).
    Wspaniały wypiek, też lubię to, co cytrynowe.

    OdpowiedzUsuń
  40. jestem pewna, że takie kwadraty smakują obłędnie podczas rozważań na temat gadżeciarstwa :)

    OdpowiedzUsuń
  41. aż ślinka cieknie na samą myśl:) muszę nauczyć się piec, to już postanowione:)

    OdpowiedzUsuń
  42. Czy ja kupuję gadżety? Tak...ale raczej rozsądnie....najpierw 100 razy przemyślę czy na pewno mi się przyda :) Twoje lemon bars są cudowne! Myślę, ze w lato z cytrusową lemoniadą będą smakować obłędnie :)

    OdpowiedzUsuń
  43. bardzo lubie wszelkie cytrusowe smaki, nie dawno byly u mnie mocno cytrynowe muffinki, a moze teraz skusze sie na Twoje kwadraty:)

    OdpowiedzUsuń
  44. Turlaczku! Wiem, że sposób z miotła zabawny, ale szczerze mówiąc kusi mnie by kiedyś spróbować:) Muszę tylko ładną miotłę znaleźć! Pozdrawiam!

    Paula! O tak, ale i bez rozważań są świetne:) Pozdrowienia!

    goh! Jak postanowione, to trzymam za słowo!!!

    Iwona! Ja miała fazę kupowania bez namysłu, teraz już z namysłem kupuję, ale to i tak moje ulubione zakupy! Pozdrawiam Cię!

    aga! Witaj w cytrusowym fanklubie:D

    OdpowiedzUsuń
  45. Świetny przegląd gadżetów :) A lemon bars? Brzmią jak marzenie

    OdpowiedzUsuń
  46. POlubiłam ;-))

    www.przysmakiewy.pl

    OdpowiedzUsuń
  47. Och i ja jestem gadżeciarą - i w ogóle i w szczególe.
    W szczególe to własnie kuchenną - w dobrym sklepie z artykułami kuchennymi mogłabym spędzić wiele godzin robiąc dziesiątki rundek po tych samych miejscach i nigdy mnie to nie nudzi.:)

    A Twoje kwadraty...
    Wcale nie dziwię się, że Cię oczarowały, bo mnie też, i jeszcze wiele innych osób sądząc po komentarzach.:) Do tego - do czarowania - chyba głównie się nadają. No i do smakowania.
    Którego Ci w tej chwili zazdroszczę.:)

    OdpowiedzUsuń
  48. Anno-Mario, tylko poradź od czego zacząć? może masz coś dla początkujących w swych zasobach? :)

    OdpowiedzUsuń
  49. kabamaiga! Pozdrawiam Cię:)

    Biedr_ona! Ja też, nawet więcej ni polubiłam! Pozdrowienia!

    Lekka! Ja mam taki jeden sklep, w którym mogę cały dzień spędzić i wrócić kolejnego dnia i wciąż nie być znudzoną:)
    Serdeczności!

    goh.! A wiesz, że jeśli chcesz zacząć to te lemon bars idealnie pasują na początek. Nie ma obaw o wyrastanie, jak w drożdżowych wypiekach, ani o zakalec, jak przy ciastach ucieranych. Pracy niewiele, a efekt nie tylko bardzo smaczny, ale przede wszystkim gwarantowany! Na początek na pewno kruche wypieki są najbardziej wskazane, później poczujesz się pewniej i dojdą bardziej skomplikowane słodycze! Trzymam mocno kciuki - na pewno się uda:)

    OdpowiedzUsuń
  50. super dzięki:) tak fajnie opisujesz przygotowanie ciasta, że jest szansa że nic nie pomylę:)

    OdpowiedzUsuń
  51. muszę przyznać, że kręcą mnie gadżety:)

    OdpowiedzUsuń
  52. goh.! Będzie dobrze! Czekam na wieści:)

    małgo.! Rozmawiamy o kuchennych? ;DDD

    OdpowiedzUsuń
  53. Aniu, kiedy patrzę na fotki i czytam przepis, stwierdzam, że już bardzo dawno nie jadłam ciasta z masą cytrynową... chyba czas to nadrobić

    OdpowiedzUsuń
  54. Kabko! Czas, czas, i to najwyższy;)
    Pozdrawiam Cię!

    OdpowiedzUsuń
  55. Anno, a wiesz (pewnie tak:) że w nowym numerze Palce Lizać, jest artykuł o blogach kulinarnych, i twój blog jest wymieniony z imienia, nazwiska i linka?:) Fajnie być obserwatorem takiego bloga o którym piszą w gazetach (analogowych) :DDD
    Jest też o blogu Pauli i Asieji, i wielu innych:)

    OdpowiedzUsuń
  56. Och Anno-Mario, i jak ja mam teraz zasnąć? No jak? UWIELBIAM wszelkie cytrynowe słodyczne i tym bardziej UWIELBIAM lemon curd... :)

    OdpowiedzUsuń
  57. goh.! Tak wiem, widziałam - miło mi bardzo:) Dziękuję i pozdrawiam!

    Delikatessen! Oj nie wiem jak pomóc z zasypaniem, ale mam nadzieję, że obudzisz się pełna sił i energii do upieczenia czegoś cytrynowego:D Dobrego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  58. A mnie do łez bawią stojaki na kiść bananów i pudełka śniadaniowe na banana, oczywiście stosownie wygięte :D A brak cytryn w domu niepokoi mnie dokładnie tak samo jak Ciebie :)) Cytrynowa krajanka bardzo apetyczna!

    OdpowiedzUsuń
  59. Komarko! Stojak na banany i pudełko, o którym piszesz też mnie swego czasu ubawiły w niejednym sklepie:D Tych przykładów pewnie jeszcze wiele ... Pozdrawiam Cię serdecznie z kuchni pełnej cytryn;)

    OdpowiedzUsuń
  60. Aniu ja gadżeciarą jestem umiarkowaną, chociaż od kiedy mam swojego bloga coraz bardziej się rozkręcam :)Ale widzę, że większość blogerek ma ten samą przypadłość :):):
    Ciasto wygląda pysznie ! Lubię cytrynowe smaki. Bardzo mi przypomina mój przepis na szarlotkę cytrynową. Muszę ją upiec w najbliższym czasie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  61. Ani może nie gadżet, ale w końcu kosz do wyrastania chleba kupiłam, ale tylko jeden podłużny ...ale już zamówiłam u pana okrągły zbijany ....a z gadżetów to ostatnio mi się kilka udało wygrać:) ponoć nawet jutro ma jeden przyjść i nawet do cytrusów to cóś:) pozdrawiam Kochana i porywam kolejną kostkę:)

    OdpowiedzUsuń
  62. jak zwykle zdjęcia powalające :) ciasto cudowne, z ochotą bym zjadła z pół blaszki :)

    OdpowiedzUsuń
  63. Ewo! Witaj:) U mnie też założenie bloga była równoznaczne z "rozwojem" gadżetowych ciągot, ale powoli zaczynam nabierać coraz więcej rozsądku;P A szarlotka cytrynowa brzmi bardzo kusząco - masz przepis gdzieś u siebie? Pozdrawiam:)

    Jolu! W takim razie czekam na wypieki z koszyka/koszyków i pozdrawiam:)

    Magdo! Dziękuję:) To drugą połowę zjem ja - podzielimy się!

    OdpowiedzUsuń
  64. zwijak do pasty jest bezcenny ;) ciasto wspaniałe, a przy okazji poznałam nową metodę na gorączkę. Dziękuję...pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  65. vanilla! Masz zwijak?! Naprawdę godny zakupu? No to może się skuszę:D Metoda na gorączkę naprawdę skuteczna.
    Pozdrawiam Cię!

    OdpowiedzUsuń
  66. I będę się powtarzać: cudowne zdjęcia!! A ciacho prezentuję się niezwykle smacznie i jeszcze ten dodatek kokosu.. pycha!!

    OdpowiedzUsuń
  67. cameela5! Dziękuję:) Pozdrawiam słonecznie!

    OdpowiedzUsuń
  68. I love lemon bars! Yours look wonderful.

    Cheers,

    Rosa

    OdpowiedzUsuń
  69. Rosa! I love everything that is lemon:)
    Thanks for dropping by!
    Cheers!

    OdpowiedzUsuń
  70. Dzień dobry, Anno-Mario. Piękny blog, wczoraj upiekłam chleb cytrynowo-rozmarynowy, pyszny był. Teraz czas na lemon barsy, tylko mam prośbę o przeliczenie tych 5 łyżek masła na gramy :-) Ciasto przełożyłabym sobie na szklanki z tych filiżanek, żeby więcej wyszło ;-)
    Dziękuję za Twoje wypieki :-)
    Marta

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wizytę na moim blogu :)

Drukuj przepis

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails