poniedziałek, 7 listopada 2011

Jesienna poczta w kolorze złota. Karmel, sól i czekolada. Mus.




Listy.
Wszędzie. Dla każdego.
Listopadowa poczta. 
Jesienna korespondencja. 
Wypisana promieniami słońca złotą czcionką. 
Zbieracie te listy?
Czytacie? 


Liście,
jak złote uśmiechy słońca.
Fruwają, unoszą się, opadają. 
Łapię te uśmiechy i wkładam między kartki  książek. 
Lubię odnaleźć zagubiony uśmiech schowany między słowami. 
Ze zmarszczek liścia odczytuję chwile jakie zachował w zasuszonym wspomnieniu. 


Zanurzam stopy w liściach. 
Krok za krokiem szelest wzrasta, roznosi się wokół. Liście unoszą się, tańczą w powietrzu. 
Ten szelest jest jak szept stygnącego karmelu. 
Trzeba się pospieszyć, karmel jest małomówny - słowo, dwa, trzy - krótka, szeptana tajemnica. 


Jeśli nie zdążycie, zastygnie i już się nie dowiecie, co chciał powiedzieć. 
Pozostanie tylko echo niesione dźwiękiem łamanego i kruszonego złota. 
I złote refleksy światła.
Migoczące uśmiechy słońca. 


Jesień się do nas uśmiecha. 
Szepce nieustannie.
Opowiada. 
I śle listy. 
Przesyła je listonoszem.
To jesień ubrana w karmel podróżuje z wiatrem. 
Roznosi słoneczne listy. 
Na każdym zapisana inna historia. 


Lubię historie. 
Te zasłyszane i znalezione przypadkiem. 
I te pisane złotą czcionką na papierze z liści. 
Wkładam je w książki. 
Powstaje coś nadzwyczajnego, magicznego.


Książka kryje drugą książkę. 
Chowa ją między stronami i strzeże. 
To jesienne tajemnice.
Skarby.
Ukryte złoto. 
Kruche i wyjątkowe
Każdy inny. Niepowtarzalne. 
Jak odciski palców. 
Odcisk czasu. Kolejnej wiosny, lata i ostatnich jesiennych uśmiechów słońca. 


Zastanawialiście się kiedyś nad tym, że zasuszone liście są jak zastygnięty karmel?  Nawet krusząc się wydają podobny dźwięk. Lubię wtedy zamknąć oczy i wsłuchać się w ten głos. I zawsze, niezmiennie marzę, by móc kiedyś odczytać tą tajemnicę. 


Ale to nie jest proste. Próbuję się dowiedzieć za każdym razem, gdy biorę do ręki znaleziony w książce liść i zawsze wtedy, gdy kruszę karmel przed słodką ucztą.


Myśli są jak huragan jesiennych liści. 
Chciałam napisać coś zupełnie innego, ale niespodziewanie wiatr przywiał zupełnie inne, złote i karmelowe myśli. Szłam i zbierałam liście i myśli. 
Biegłam za nimi, zatrzymywałam się, pochylałam, by je zebrać i zapisać. I nie zgubić. 
Cały bukiet. 


A później wiatr ustał. 
Zebrałam dość myśli, by starczyło na jedną jesienną opowieść o karmelu.
I tak sobie myślę, że pisanie bloga jest jak to zbieranie liści. Łapię myśli i chowam je tu, między dniami i kolejnymi historiami. Zostaną tu na zawsze. Z moimi słowami i z moją miłością do karmelu. 


SOLONY MUS KARMELOWO-CZEKOLADOWY
Salted caramel chocolate mousse  - potwierdzam zdanie: "The stuff is sexy" ! *
Ilość soli można odrobinę zwiększyć - ja tak zrobiłam. Mus jest kwintesencją "musowatości" - jest lekki, puszysty i nieziemsko pyszny. Najlepiej smakuje wyjadany z pucharków za pomocą dużych kawałków karmelu. Skuście się!


Składniki na 6 porcji:

1/2 filiżanki cukru 
3/4 filiżanki i 1,5 łyżki śmietany kremówki 36%
2,5 łyżki masła solonego o temperaturze pokojowej (można zastąpić zwykłym masłem i zmieszać z nim 1/4 łyżeczki soli)
200 g gorzkiej czekolady dobrej jakości (użyłam Lindt 70%)
3 jajka, oddzielnie żółtka i białka
opcjonalnie 1/2 filiżanki śmietany kremówki do przybrania deseru
krokant migdałowy (przepis znajdziecie tu - klik)


Do rondelka z grubym dnem wsypać cukier i dodać 2 łyżki zimnej wody. Nie mieszać. Wstawić na średni ogień i gotować do momentu aż powstanie ciemnozłoty karmel. W oddzielnym naczyniu podgrzać lekko kremówkę, nie doprowadzić do wrzenia, powinna być ciepła.


Karmel zdjąć z ognia i dodać masło. Należy uważać - gorący karmel może w tym czasie pryskać.  Dodać podgrzaną śmietanę i dokładnie wymieszać. Jeśli powstaną grudki, wstawić ponownie na średni ogień i mieszać do czasu aż się rozpuszczą. 


Do gorącej masy dodać połamaną na kawałki czekoladę i mieszać tak, by dokładnie połączyła się z resztą.  W tym momencie należy dodać żółtka  - jeśli boicie się, że mogą się zważyć, dodajcie odrobinę czekoladowej masy do żółtek i wymieszajcie, a następnie wlejcie z powrotem do masy czekoladowej i dokładnie wymieszajcie razem. Tak przygotowaną masę należy odstawić do przestudzenia.


W tym czasie w osobnym naczyniu ubić na sztywno pianę z białek, a następnie delikatnie połączyć ją z przestudzoną masą karmelowo-czekoladową. Przelać do przygotowanych naczynek i chłodzić przynajmniej przez 6 godzin, a najlepiej całą noc.  

 
Przed podaniem można przybrać kleksem bitej śmietany i koniecznie dużym kawałkiem migdałowego karmelu! 
* cytat i przepis pochodzi z tej strony - klik  

86 komentarzy :

  1. Jak zwykle magiczne zdjęcia!
    Pozdrawiam serdecznie,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu! Dziękuję! To niesamowite, bo ja właśnie po Twoim blogu wędruję i wielkie przemeblowania planują:)
    Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia, pięknie napisane:) A mus? chciałabym mieć teraz taki pucharek przed sobą na stole..:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Basiu! Dziękuję :) W myślach przesyłam Ci pucharek i namawiam na własną produkcję:) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Aniu, świetna propozycja na jesienny deser!:) bardzo lubię łączenie różnych tekstur, tak odmiennych od siebie.
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zabiłaś mnie tym deserem. Ale cóż to była za śmierć...

    OdpowiedzUsuń
  7. korniku! Tu to łączenie sięga ideału - przynajmniej dla mnie;)
    Uściski przesyłam!

    Beato! Nie to było moim zamiarem, choć rozumiem co masz na myśli, bo czułam się tak samo, gdy po raz pierwszy go spróbowałam ;P
    Pozdrowienia serdeczne!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. a u Ciebie jak zawsze jest taki fajny klimat... te cudne slowa i cudny czekoladowy musss... , pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. aga! Jak mi miło - bardzo Ci dziękuję! Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękny jesienno liściasty klimacik, zdjęcia apetyczne

    OdpowiedzUsuń
  11. magiczne i zdjęcia, ale i w słowach zaklęłaś magię.
    A ten karmel zastygły wygląda jak bursztyn, lub drogocenny kamień.

    Co do solonego karmelu - słyszałam że to frykas, ale nie jadłam jeszcze
    Z wytęsknieniem czekam na Twoje posty.
    Ja listów ostatnio nie dostaję żadnych :(

    Pozdrawiam
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  12. Duś! Tak się właśnie słonecznie, niespodziewanie, rozpoczął listopad;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. mnemonique! Dziękuję! Ciepło się robi na sercu czytając takie ciepłe i serdeczne słowa ...
    A listy... Ja też coraz mniej dostaję, takie czasy, niestety ...
    Solony karmel to absolutny rarytas - spróbuj koniecznie!!!
    Pozdrowień moc:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Co za połączenie! Dla mnie idealne. Pięknie napisałaś o tych szelestach. Lubię czytać Twoje słowa otulające zdjęcia. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Lo! Myślałam o Tobie szykując ten deser, bo wiem, że to także Twoje smaki:)
    Dziękuję za odwiedziny!

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj cos czuje Anna, ze to smaki bardzo wielu z nas - i w sumie moje tez, w duzej mierze dzieki solonemu karmelowi Eli, to jest cudo, nei wiem czy znasz, pomyslalm ze Ci wspomne, bo jesli nie znasz to mysle ze mu sie nie oprzesz: http://mybestfood.blogspot.com/2009/10/solony-krem-karmelowy.html
    :-)

    Poprosze krokant raz! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. O ja cię ,Aniu Ty robisz to specjalnie :D takie wpisy(cudo!), takie przepisy(mercedesy!!!) i takie zdjecia ,że ja bym chętnie rozbiła monitor bo naiwnie myślę, że da się wyciągnąć jedną porcję :)))

    OdpowiedzUsuń
  18. A dla mnie liście są dużo bardziej kruche niż karmel, chociaż rozumiem to Twoje skojarzenie. Zazdroszczę odwagi do takich deserów. Ja jakiś straszny tchórz jestem. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
  19. Buru! Oj, oj, słabą masz pamięć Kochana :D - o solonym karmelu od Eli i o tym, jak ta miłość nasza do niego zaczęła się od wpisu Eli, rozmawiałyśmy przy naszym Recipe Redux;) i chyba jeszcze pod makaronikowym postem;)
    A krokant nawet razy dwa Ci sprezentuję;)
    Uściski!

    margot! Jasne, że robię to specjalnie! Ja też ciągle naiwnie myślę, że jak się przebijesz przez ekran, to prosto do mnie na kawę wpadniesz:DDD

    OdpowiedzUsuń
  20. Hannah! :P

    Karolina! Te złote, jeszcze nie do końca zasuszone trzymają się znacznie lepiej od karmelu:D
    I nie ma się czego bać, naprawdę!
    Pozdrawiam Cię:)

    OdpowiedzUsuń
  21. nie mam wyjście jak po prostu wsiąść do auta i wprosić się na kawkę z takim deserem :)
    ps
    z rybką obiecaną w zanadrzu oczywiście

    OdpowiedzUsuń
  22. Jesteś kulinarną czarownicą, droga Anno-Mario ;):)

    OdpowiedzUsuń
  23. piegusku! Jak z rybką (choć wolałabym, żebyś powiedziała "z rybkami":D, to wsiadaj nawet teraz!

    asix! A ja się zawsze bałam czarownic;D Mogę się zamienić na czarodziejkę?

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja ciągle wkładam między kartki kwiaty,zioła,liście...
    Potem je odczytuję ,jak magiczne znaki.
    A z tym musem czekoladowo-karmelowym,to niezwykła historia,bo ja robiłam z takim właśnie swoją sobotnią ch.
    Pychota!

    OdpowiedzUsuń
  25. Amber! Żartujesz?! Właściwie się jednak nie dziwię:D Szkoda, że nie został ani jeden pucharek, wtedy namówiłabym Cię na zamianę:) Choć podejrzewam, że z Twojej ch. też już nic nie zostało!
    A kwiaty też zasuszam, najchętniej te zbierane dla mnie przez Synka!
    Cmok:*

    OdpowiedzUsuń
  26. Migdałowy karmel to coś warte wielokrotnej powtórki... ;) Mus na pewno też pyszny, ale ja tak czekam na coś nieczekoladowego... ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Kasiu! Coś nieczekoladowego będzie wkrótce, więc poczekaj jeszcze trochę:)
    A karmel jak najbardziej do wielokrotnej powtórki, nie tylko migdałowy!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie zbieram, ale... Lubie, kiedy wiatr dmucha we mnie kaskada zlotych i czerwonych lisci. I kazdej jesieni zachowuje sobie jeden, na pamiatke.

    Ze karmel wyglada bosko, pisac nawet nie trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  29. Maggie! Więc jednak zbierasz bo co roku zachowujesz jeden:)!
    Ja te złoto-czerwone kocham najbardziej, a w tym roku listopad wyjątkowo pięknie i obficie nas nimi zasypuje!
    Pozdrawiam Cię:)

    OdpowiedzUsuń
  30. obłędne zdjęcia... :) Mus musi być pyszny :) Ja jadłam kiedyś lody karmelowe słodko - słone :) Pychota :*

    OdpowiedzUsuń
  31. moje pasje! Jest przepyszny! A lody karmelowe z solą morską robiłam nie raz, są u mnie na blogu tu http://kucharnia.blogspot.com/2010/05/raz-dwa-trzy-proba-maszynki-wygrany-los.html i należą do moich naj, naj, najbardziej ulubionych:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  32. Te słodko - słone smaki, jak zaczęłabym jeść to pewnie nie potrafiłabym skończyć :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  33. Rzeczywiście krokant migdałowy jest jak liść, łamany wydobywa z siebie podobny dźwięk!
    Jeśli chodzi o mus to prawdziwa poezja smaku :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Kamila! Dokładnie tak samo było ze mną:D

    burczymiwbrzuchu! Słowo "poezja" bardzo smakuje do tego musu:)
    Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  35. Aniu Droga wyprzedzasz me myśli i jesteś szybsza niż moje pisanie na klawiaturze! :) Zajrzałam z myślą o skomentowaniu poprzedniego wpisu (wczoraj już nie zdążyłam i usnęłam) a tu taka niespodzianka! Nowy wpis słono-karmielowy.
    Właśnie powiedziałam Dawidowi, że mam ochotę na coś słodkiego. Nieprawda! Mam wielką ochotę na coś słodko-słonego.
    Serdeczne uściski!
    Lubię Cię czytać. Bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  36. Polko! A wiesz, że i ja usnęłam wczoraj nad klawiaturą... Takie to miejsca dla drzemek miewają blogerki:P
    Z ochotą na coś słodko-karmelowego z chęcią Ci potowarzyszę, bo wiesz, ona mnie chyba nigdy nie opuszcza:D
    Dziękuję:)
    I ściskam serdecznie także!

    OdpowiedzUsuń
  37. Liście jak karmel. bukiety myśli. Słony mus o słodkich korzeniach...
    Och.... czy można sobie wyobrazić krainę bardziej magiczną, niż Twój blog?

    OdpowiedzUsuń
  38. Cudowną konsystencję ma ten Twój mus, jestem nim zachwycona!

    OdpowiedzUsuń
  39. Auroro! I co ja mam napisać - bo, że rumienię się od stóp do głów to widać chyba po drugiej stronie monitora!!!
    DZIĘKUJĘ:)

    Ana! Wyszedł idealnie "musowaty" - jestem pewna, że bardzo by Ci smakował!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  40. O Boże!!! Ja będę śnić o tym deserze! Anno jak możesz mi to robić??? przecież ja obudzę się głodna tej słodyczy a nie mam w domu na nią składników - 5 rano jestem pod sklepem w oczekiwaniu na śmietanę 30% :-)
    Pozdrawiam Jagienka

    OdpowiedzUsuń
  41. Jagienko! Jeszcze mi podziękujesz za tą 5 rano:DDD
    A teraz kładź się spać i śnij sny karmelowe - jutro wczesna pobudka;)
    Ciepło Cię pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  42. Cudowny wpis i te zdjęcia!!! Rewelka!

    OdpowiedzUsuń
  43. Atino! Dziękuję i serdecznie Cię pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  44. Jak pięknie to napisałaś Anno Mario.
    Cudownie.
    Słowa okraszone pięknymi zdjęciami ze smakołykami.
    Rzeczywiście karmel jak liście,liście jak karmel. My też zbieramy liscie i wkładamy między kartki, a część do wazonika.
    Lubimy taką jesień z kolorowymi liśćmi:)

    Całuski Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  45. Złote refleksy słońca...:)
    Ładnie, Anno-Mario i smakowicie, bo karmel to moja mała miłość...:)

    OdpowiedzUsuń
  46. Majano! Tak mi miło - dziękuję Ci:) Dziś znów złoto-słonecznie za oknem i moje myśli ponownie wokół karmelu krążą:) Dobrego dnia!

    Ewelajno! Miłość do karmelu - cudownie! On na to w pełni zasługuje! Dużo słońca Ci życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  47. Piękne zdjęcia, bardzo apetyczne, od razu chciałabym zjeść Twój krem, muszę wypróbować przepis.

    OdpowiedzUsuń
  48. malino! Dziękuję za wizytę i miłe słowa. Oczywiście namawiam do wypróbowania i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  49. Z całą pewnością wypróbuję Twój mus, Aniu. Wygląda cudownie, no i te zdjcia... Nie mogę oderwać od nich oczu.

    OdpowiedzUsuń
  50. anja! Będzie mi bardzo miło! Dziękuję i pozdrawiam Cię ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  51. Mam ochotę też się skusić ;) Piękne światełko w karmelu!

    OdpowiedzUsuń
  52. u Ciebie rozkosz - nie tylko dla języka, choć mam wrażenie, że ten mus to jest właśnie TO co chodziło za mną przez parę ostatnich dni. Przykro mi, że ostatnio czas mnie nie oszczędza i jak wychodzę z domu o świcie, tak wracam o zmroku. Tęsknię za umilaniem sobie wieczorów takim musem na karmelu!
    Ale też uczta dla oczu - te zdjęcia wręcz szepczą do mnie.. zjedz mnie.

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  53. crummblle! I świetnie! Nie wolno sobie odmawiać przyjemności:) Pozdrawiam!

    słodkosłona! Życzę Ci w takim razie więcej czasu dla siebie i na desery:)

    Jswm! Taaak:)

    OdpowiedzUsuń
  54. Cudowne zdjecia, kiedy na nie patrze, mam ochote siegnac po ten mus przez ekran:) szkoda ze tak sie nie da:/

    OdpowiedzUsuń
  55. anahitka9! I mnie się marzy taka funkcja - korzystałabym z niej namiętnie:D
    Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  56. Złoty, jesienny karmel jak liście, tuż za oknem. Listy? Już dawno nie dostałam żadnego, a lubię i to bardzo słowa na papierze. Może czas wrócić do dawnych zwyczajów. Przyznam, że nie miałam nigdy okazji smakować takiego połączenia. Pozdrawiam słonecznie jesiennie.

    OdpowiedzUsuń
  57. Cultari! Ja bardzi bym chciała, by listy wróciły do łask - to jeden z piękniejszych sposobów na przesyłanie słów!
    Pozdrawiam Cię:)

    OdpowiedzUsuń
  58. Sądzę, ze pomijając etap wybierania musu karmelem i tak skończy się na wylizywaniu ostatnich cząsteczek musu paluchem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  59. Joanno! Bingo! Użycie łyżek absolutnie niewskazane;P

    OdpowiedzUsuń
  60. wspaniale wygląda, podoba mi się ten wielki kawał karmelowego szkła :) hihi

    OdpowiedzUsuń
  61. zauberi! Ładnie to nazwałaś - karmelowe szkło! Dziękuję i dobrego dnia Ci życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  62. Pychota jesienna. I nawet motyw żółtoliściasty jest :)

    OdpowiedzUsuń
  63. turlaczku! Bez motywy nie ma deseru;) Uściski!!!

    OdpowiedzUsuń
  64. Ujęłaś mnie porówniem jesiennych liści i karmelu... Teraz tak je będę postrzegać. Listów, niestety już prawie nie piszę i nie dostaję (jedno się wiąże z drugim), znak czasów, ale jakiś piękny email też można sobie przerzucić na papier, drukując go, i włożyc w książkę.

    OdpowiedzUsuń
  65. Bee! Piękny email - to dla mnie brzmi jak oksymoron:D Pozostanę tradycjonalistką - piękny list będzie zawsze dla mnie pisany ręcznie, druk traci osobowość, niestety... choć oczywiście sprawia radość, jak każde serdeczne słowo:)
    Cieszę się, że jesienią będziesz patrzeć na świat karmelowo, jak ja;)
    Pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  66. Kochana jak zwykle czyta i ogląda się Ciebie z wielką przyjemnością ...to taka moja dzisiejsza chwila relaksu i odskocznia od trudnej rzeczywistości ....wpraszam się do Ciebie na ten cudowny deser ....

    OdpowiedzUsuń
  67. Aniu, wprost uwielbiam Twoje fotografie! Chylę czoła za kunszt i wyrafinowany smak :) Pzdr Aniado

    OdpowiedzUsuń
  68. Jolu! Ależ oczywiście - wpadaj choćby teraz! Choć to pewnie i tak żadne pocieszenie... Myślami jestem z Tobą i przesyłam mnóstwo uścisków!

    Aniu Kochana! Dziękuję Ci bardzo!!! Ściskam:*

    OdpowiedzUsuń
  69. Wspaniały! Kradnę jedną porcję... Mniam!
    Anna Maria pozdrawia Annę Marię ;)

    OdpowiedzUsuń
  70. U Ciebie tak romantycznie i bajkowo .... i jakże apetycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  71. Ivon! Ooooo! Jak dawno Cię nie widziałam - witaj! :)))
    Dziękuję i ślę pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  72. Aniu no na dzisiaj nie dam rady ale podaj adres a podeślę Ci coś na poprawę nastroju:)) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  73. piegusku! Nie żartuj - tzn. ja tylko żartowałam:DDD

    OdpowiedzUsuń
  74. Aniu, uwodzisz karmelową opowieścią :) zgadzam się z Twoim odczuciem nt pisania bloga - tak jest! I tak jest u Ciebie - to bardzo cenne :) lubię odwiedzać Twojego bloga i być prowadzona przez las takich liści - notatek, chwil i fragmentów :) p.s. widzisz, jaki u mnie romantyzm wyzwalasz? ;) pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  75. Magda! Nic nie wyzwalam, Ty masz ten romantyzm od urodzenia - tego jestem pewna!!! Zapamiętam "prowadzona przez las liści, notatek, chwil ..." - ładne słowa, takie jak lubię. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  76. Ojej!:)

    jakież piękne zdjęcia, i przepis na ciasto pod spodem bardzo przypadł mi do gustu:)

    Pozdrawiam, P.

    OdpowiedzUsuń
  77. wow your pictures are really beautiful

    OdpowiedzUsuń
  78. Beti! Welcome and thank you for your kind words!
    Cheers:)

    OdpowiedzUsuń
  79. This ρiece of wrіtіng will hеlp thе іntеrnet рeoрlе foг crеating new
    web sіte oг even a weblog from ѕtart tо еnd.
    Also visit my web blog loans for bad credit

    OdpowiedzUsuń
  80. It's going to be ending of mine day, but before ending I am reading this impressive article to increase my knowledge.

    My web page keyword

    OdpowiedzUsuń
  81. Thіs iѕ a tоpіс that's close to my heart... Take care! Where are your contact details though?

    My web-site :: quick payday loans

    OdpowiedzUsuń
  82. Wygląda cudownie
    Pozdrawiam słonecznie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wizytę na moim blogu :)

Drukuj przepis

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails