Dziś też o niej napiszę.
O jej zapachu.
O jej chrupkiej skórce.
O jej delikatnym i puszystym środku.
Bagietka.
Jeszcze ciepła. Upieczona w domu, który nagle pachnie jak najlepsza francuska piekarnia.
Prawdziwa rozkosz pod chrupiącą skórką. Czysta przyjemność. Czy można chcieć więcej? Domowa piekarnia, z której świeże bagietki znikają jak ciepłe bułeczki.
Jeśli czytaliście "Moje życie we Francji" Julii Child, pamiętacie zapewne rozdział, w którym opisuje swoją bagietkową przygodę, czyli "Wielki Eksperyment Bagietkowy, jedno z najtrudniejszych, najbardziej skomplikowanych, frustrujących, a zarazem satysfakcjonujących wyzwań, jakich kiedykolwiek się " podjęła.
O co właściwie chodzi z tymi bagietkami? Dlaczego ich pieczenie w domowych warunkach uchodzi za takie trudne i frustrujące skoro lista składników sprowadza się zaledwie do kilku rzeczy - drożdży, wody, mąki i soli?! A jednak "problem w tym, że można je połączyć na dziesięć tysięcy sposobów, (...) liczy się każdy szczegół: świeżość drożdży, typ mąki, czas rośnięcia, sposób ugniatania, temperatura, wilgotność, a nawet pogoda!"
Gdy pierwszy raz piekłam bagietki byłam przekonana, że wystarczy wszystko dobrze zagnieść, poczekać aż urośnie, a potem upiec. Nic dziwnego, że ze smakiem prawdziwego francuskiego pieczywa nie miały nic wspólnego, no może z wyjątkiem kształtu...
"Wypróbowanie wszystkich domowych przepisów na bagietkę, jakie udało nam się znaleźć, zabrało nam ostatecznie jakieś dwa lata i 130 kilogramów mąki. Korzystaliśmy z francuskich podręczników dla piekarzy i badaliśmy tajemnice drożdży i mąki, ale rezultaty wciąż były niezadowalające."
Imponujące i typowe dla Julii dążenie do ideału. To niezwykła i cudowna cecha, która u Julii najbardziej mnie zachwyciła. Nigdy nie akceptowała półśrodków i bylejakości, nawet jeśli osiągnięcie zamierzonego celu zajmowało jej naprawdę dużo czasu i wysiłku. To cecha, którą staram się pielęgnować także u siebie, choć oczywiście zasięg jest znacznie mniejszy, a w przypadku bagietek wręcz znikomy, bo sprowadza się zaledwie do kilku kilogramów mąki.
Po kilku próbach, smacznych, ale wciąż dalekich od francuskiego pierwowzoru, zrobiłam sobie ponad roczną przerwę. Warto czasami odpocząć od czegoś co nas nurtuje. Nabrać dystansu, poszerzyć wiedzę, znaleźć kolejny przepis i w końcu z nowym zapasem sił przystąpić do dzieła.
Tym razem impulsem był cudowny widok z paryskiego balkonu wprost na przepięknej urody bagietki (klik). Koło takich baguettes nie przechodzi się obojętnie. Takie baguettes piecze się przy pierwszej możliwej okazji. A taki przepis zachowuje się na przyszłość, bo to co idealne nie może zostać zapomniane.
" Wszystko wskazywało na to, że bagietki się udały, a ja byłam w euforii. (...) Et voila! Opracowaliśmy pierwszy w historii sposób pieczenia udanej bagietki - długiego, chrupiącego, drożdżowego, złocistego bochenka o niepowtarzalnej fakturze i smaku - z amerykańskiej mąki i w domowym piekarniku. Co za triumf!"
Wielka radość! Naprawdę! Po raz pierwszy bagietki wyszły idealne! Z polskiej mąki, w domowym piekarniku. Z cudownie chrupiącą skórką i niezwykle puszystym i miękkim środkiem. Domowe-francuskie bagietki. Zjadane na ciepło. Łapczywie urywany kawałek po kawałku. Wydłubywany środek, a potem chrupanie skórki.
Zupełnie tak jak wtedy, gdy jako dziecko jadłam bagietkę po raz pierwszy - wychodząc z piekarni kończyłam dojadać urwaną jeszcze przy płaceniu piętkę, a gdy dochodziłam do domu, trzymałam w ręce już tylko papierową torebkę pełną chrupiących okruszków...
Polecam Wam bardzo ten przepis. Warto poświęcić mu czas, zapał i energię. Rezultat będzie nagrodą za cierpliwość i wytrwałość w poszukiwaniu idealnej przyjemności.
5 1/2 filiżanek mąki (użyłam mąki typu 450)
2 łyżeczki soli
2 1/4 łyżeczki drożdży instant
2 filiżanki ciepłej wody (temp. ok. 35 stopni)
ETAP 1 - przygotowanie ciasta
Wszystkie składniki przełożyć do miski i miksować na najniższych obrotach przez ok. 1 minutę. Składniki powinny się połączyć, ale nadal tworzyć niezbyt gładką masę. Odstawić na 5 minut (nie nakrywać), by odpoczęło. Miksować ponownie na średnich obrotach przez 2 minuty. Ciasto powinno stać się gładkie i luźne, ale nie powinno się mocno kleić. Przełożyć na posypany mąką blat i zagniatać ręcznie przez minutę. Następnie przełożyć do dużej, lekko natłuszczonej misy. Nakryć dokładnie folią kuchenną i przełożyć do lodówki. Może tam zostać do 4 dni, minimum jedną noc.
ETAP 2 - przygotowanie do pieczenia i formowanie bagietekCiasto należy wyjąć z lodówki na 2 godziny przed planowanym pieczeniem. Przełożyć delikatnie na lekko obsypany mąką blat, uważając, aby zbyt mocno nie odgazować ciasta. Podzielić na 4 równe części. Każdą z nich składać dwukrotnie. Po pierwszym składaniu odstawić na 5-10 minut. Nie umiem zbyt dobrze ubrać w słowa metody składania - obawiam się, że w moim wykonaniu byłaby zbyt niejasna lub zagmatwana, więc zapraszam Was do obejrzenia filmiku - tu wszystko ładnie widać :) - klik .
Złożone dwukrotnie ciasto formować na kształt bagietek do momentu aż osiągną pożądaną długość. Tak przygotowane ciasto spryskać delikatnie olejem, nakryć folią kuchenną i odstawić do wyrastania w temperaturze pokojowej na ok. 1,5 godziny lub do momentu aż podwoją objętość. Jeśli nie macie formy do wypieku bagietek, można użyć lnianej ściereczki obsypanej lekko mąką. Po ułożeniu na niej pierwszej bagietki materiał należy lekko unieść do góry, tak by powstał grzbiet - ścianka oddzielająca od siebie układane kolejno bagietki. Jeśli używacie formy, należy ją lekko natłuścić i obsypać mąką, a następnie ułożyć we wgłębieniach uformowane wcześniej bagietki.
ETAP 3 - pieczenie
Na 45 minut przed rozpoczęciem pieczenia, piekarnik rozgrzać do temperatury 230 stopni. Na dnie piekarnika ułożyć płaskie naczynie - najlepiej żaroodporne, nad którym będą się piekły bagietki.
Na 15 minut przed włożeniem do piekarnika ściągnąć folię, którą nakryte były wyrastające bagietki. Jeśli nie będą pieczone w formie, bardzo delikatnie przełożyć je na wyłożoną papierem do pieczenia folię - zsuwając ciasto ostrożnie ze ściereczek.
Przy pomocy ostrej żyletki lub nożyka wykonać nacięcia na bagietkach. Przełożyć do piekarnika, a do przygotowanego wcześniej naczynia wlać 1 filiżankę gorącej wody - UWAGA! Piekarnik jest już w tym czasie bardzo rozgrzany, więc wlewana woda może bardzo pryskać - aby się nie oparzyć najlepiej założyć wcześniej rękawice kuchenne i jak zawsze w takich sytuacjach wykazać dużą ostrożność!
Przy pomocy ostrej żyletki lub nożyka wykonać nacięcia na bagietkach. Przełożyć do piekarnika, a do przygotowanego wcześniej naczynia wlać 1 filiżankę gorącej wody - UWAGA! Piekarnik jest już w tym czasie bardzo rozgrzany, więc wlewana woda może bardzo pryskać - aby się nie oparzyć najlepiej założyć wcześniej rękawice kuchenne i jak zawsze w takich sytuacjach wykazać dużą ostrożność!
Piec przez 12 minut, następnie odwrócić formę lub blachę i piec kolejne 15-25 minut, do momentu aż skórka ładnie się zrumieni, a po lekkim stuknięciu w ciasto wydano ono głuchy odgłos. Po wyjęciu z piekarnika chłodzić, a później już zajadać - oczywiście jeszcze ciepłą:) Jak w przypadku większości tego typu wypieków, bagietki najlepiej smakują w dniu pieczenia. Smacznego!
















