Pokazywanie postów oznaczonych etykietą masło orzechowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą masło orzechowe. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 maja 2015

Sernik fistaszkowy z dulce de leche i solonymi migdałami. Idealny.



Jak upiec idealny sernik?
Często słyszę to pytanie i wszystko wskazuje na to, że mam na nie idealną odpowiedź.
Odkryłam ją niedawno i odkąd jestem jej wierna, serniki  wychodzą doskonale za każdym razem.
Brzmi to okrutnie bałwochwalczo i nieskromnie, ale powód do radości jest wielki i chcę się nim z Wami podzielić.


Wszystko zaczęło się od poszukiwań przepisu na sernik nowojorski. Bardzo chciałam go upiec, jego sława i renoma znane są wtajemniczony sernikofanom, zaczęłam więc poszukiwania. Oczywiście znalezienie jednego dobrego przepisu jest, jak szukanie igły w stogu siana. 


Co przepis, to inne wskazówki i proporcje. Doszłam szybko do wniosku, że odmian sernika nowojorskiego jest tyle, ile kultur i narodowości splata się w tym wielkim mieście i jedyne co może mnie uratować, to stworzenie własnej wersji.


Tak też się stało. Pierwsza "moja-klasyczna" odsłona sernika okazała się spektakularnym sukcesem. Sernik był po prostu DOSKONAŁY. Cudownie delikatny, kremowy, najprawdziwsza serowa chmurka rozkoszy z cudownie cytrusową nutą, której echo przez długi czas rozbrzmiewało na podniebieniu. Nigdy wcześniej żaden sernik nie wprowadził nas w taki stan rozkoszy, choć zawsze zdawało mi się, że moje serniki są bardzo udane;)


Nie byłabym sobą, gdybym nie chciała tej idealnej klasyki nieco udoskonalić - ale czy to możliwe?
Czy można coś doskonałego jeszcze dodatkowo ulepszyć?
Okazuje się, że tak - nawet constans zasługuje na tuning.
Postawiłam na kolor ecru, dobrałam stosowne dodatki, tak aby sernik pasował do filiżanki ulubionego espresso i zabrałam się do pieczenia.




I teraz następuje moment najtrudniejszy. Właściwie powinnam przestać pisać, bo czuję się niezręcznie. Zawsze miałam problem z zachwalaniem własnych sukcesów i wolę po prostu je przemilczeć ciesząc się cichutko i w skrytości. Tym razem jednak taka taktyka nie jest możliwa. Czemu? Po prostu - sernik jest tak doskonały, że mam ochotę obwieszczać to na głos całemu światu!


Wyobraźcie sobie cudowną lekkość, miękkość i kremowość - taką, w którą się zapadacie i nie chcecie się podnieść. Taką, która kryje w sobie dużą porcję masła orzechowego. Wyobraźcie sobie, że delektując się tą kremową puszystością możecie zlizywać z warg dulce de leche, rozgryzać z rozkoszą  prażone lekko solone migdały i delektować maślanym, chrupkim caiseczkowo-migdałowym spodem. Wyobraźcie sobie, że taki sernik ląduje w Waszym łóżku w sobotni poranek - czy można bardziej rozkosznie i rozpustnie rozpocząć weekend?


Zgadzam się, że w kwestii sobotniej porannej rozkoszy możecie mieć odmienne zdanie, śmiem jednak twierdzić, że co do doskonałości sernika nie mylę się i trudno będzie mnie przekonać - jeśli w ogóle to się uda - że jest jakaś lepsza wersja. A zatem bierzcie, pieczcie i dzielcie się dalej....


SERNIK FISTASZKOWY Z DULCE DE LECHE I SOLONYMI MIGDAŁAMI
/przepis inspirowany sernikiem nowojorskim pochodzącym z tej strony - klik/

1 kg dobrego twarogu na serniki
5 jajek
1 szklanka masła orzechowego typu "crunchy"
ok. 1 szklanki cukru pudru - użyłam trzcinowego /ilość zależy od Waszego "progu słodkości"
1 szklanka kwaśnej śmietany
1/4 szklanki śmietany kremówki 30%
1 mały słoik - ok. 200 ml domowego dulce de leche lub w wersji dla leniwych - kajmaku z puszki
spora garść prażonych solonych migdałów - wykorzystałam kupione podczas tygodnia hiszpańskiego w pewnej sieci;)
180 g ciasteczek - u mnie pół na pół migdałowe biscotti i herbatniki kakaowe
90 g masła


Piekarnik rozgrzać do temperatury 160 stopni.
Spód formy do pieczenia wyłożyć folią aluminiową i owinąć nią także dokładnie całą tortownicę od strony zewnętrznej - spód i boki. Ciasteczka zmielić lub rozkruszyć i wymieszać ze stopionym masłem - masa będzie przypominała kruszonkę. Rozłożyć ją równomiernie na spodzie tortownicy i wstawić do nagrzanego piekarnika na ok. 5-7 minut, aby lekko się podpiekła. 


W tym czasie do misy miksera włożyć twaróg, jajka, masło orzechowe, obraz rodzaje śmietany i cukier. Zmiksować całość na gładką masę - nie za długo, jedynie do momentu aż całość się dobrze połączy. Masę wylać na podpieczony spód. Sernik upiec w kąpieli wodnej. Tortownicę włożyć do drugiego, większego naczynia i napełnić wrzątkiem przynajmniej do połowy wysokości tortownicy. 


Wstawić do piekarnika, po 10 minutach zmniejszyć temperaturę do 150 stopni i piec przez ok. 40-45 minut, czasem krócej - do momentu aż środek - cytując Nigellę "będzie ścięty, ale pod skórką będzie nadal wyczuwalne  delikatne, seksowne drżenie". Zaraz po upieczeniu wyjąć z piekarnika, wystudzić i włożyć na noc do lodówki. Następnego dnia posmarować z wierzchu delce de leche (lub kajmakiem) i posypać grubo siekanymi migdałami. Nie pytać o ilość kalorii, bo szczęśliwi ich ie liczą, tylko kroją kolejna dokładkę! 


czwartek, 20 maja 2010

W czasie deszczu dzieci...

 

... się nie nudzą! Mają przecież tyle do zrobienia! Nowa stacja kosmiczna z klocków L. Kolorowanie 3-metrowej tapety (takiej specjalnej do późniejszego wytapetowania pokoju, ale u nas kupionej tylko po to, by wspólnie pobawić się kolorami). Wycieczka dookoła świata, w tym wspinaczka na Mount Everest, zasponsorowana przez googlowską mapę świata ("O! lecimy nad naszym domem!"). Domowe kręgle; bierki; scrabble w wersji light (dla juniorów); zabawa w chowanego, studiowanie atlasu ptaków, rozmowy na ważne i jeszcze ważniejsze tematy ("Mamo, dlaczego w przedszkolu, kiedy P. założył na głowę tamburyno, to nie mógł go później zdjąć?"); zabawa z dziadkiem; wiosenne porządki z babcią; zacięty finał piłkarzyków z tatą. Nie ma czasu na nudę. Nie ma czasu na telewizję, bo i nie ma telewizora (hurra!). Mamy tyle czasu dla siebie! I zawsze znajdziemy czas na wspólne pieczenie ciasteczek.
Odkąd tylko małe rączki były na tyle sprawne, by nabrać mąkę, zamieszać składniki i otworzyć słoik, mam w kuchni najlepszego i gorliwego pomocnika. I choć mały Szef Kuchni nie umie jeszcze dobrze czytać, to nikt tak jak On nie umie ubić  i usmażyć puszystego omleta.  
Uwielbiam nasze wspólne warsztaty kulinarne - choć często poprzedzone długimi i niełatwymi negocjacjami pt" Co upieczemy", zawsze mają słodki i smaczny finał. I jak przystało na poważnie traktującego sprawę fachowca, do pracy przystępuje zawsze z odpowiednim sprzętem:),  w jakże poręcznej wersji "mini".

Ostatnio dość zgodnie nasz wybór pada na ciasteczka z masłem orzechowym. Przygotowuje się je bardzo prosto i szybko - całość zajmuje niecałe 30 minut (licząc z czasem potrzebnym na nalanie sobie szklanki mleka). No, i mają wszystko to co lubimy - są chrupkie na zewnątrz i cudownie ciągnące w środku. Jedyny minus - znikają za szybko:) 
Przepis pochodzi od Dorotus.


SKŁADNIKI  
pół szklanki cukru 
pół szklanki jasnego brązowego cukru  
pół łyżeczki soli 
115 g masła lub margaryny 
115 g masła orzechowego 
1 jajko 
pół łyżeczki ekstraktu z wanilii 
1 szklanka mąki 
pół łyżeczki sody oczyszczonej

Cukry wymieszać, dodać sól, masło, zmiksować, aż mikstura będzie lekka i kremowa. Wbić jajko, dodać wanilię i zmiksować. Mąkę wymieszać z sodą, zmiksować z resztą ciasta.
Z masy formować kulki, rękoma oprószonymi mąką (masa się bardzo klei). Kulki powinny być mniejsze niż orzech włoski, ponieważ ciastka podczas pieczenia bardzo rosną. Kulki układać na blaszce w dużych odstępach, spłaszczać widelcem, nadając im wzorek 'w kratkę'.*
*nie formujemy kulek, nakładamy masę łyżeczką bezpośrednio na blachę pod wpływem temperatury masa się "rozleje" i uzyska kształt ciasteczkowy - lubimy ich nieregularność:)


Piec około 5 - 7 minut w temperaturze 200ºC. Odczekać chwilę przed ściągnięciem z blachy (będą bardzo miękkie i muszą stwardnieć). Studzić dalej na kratce. Smacznego!

Drukuj przepis

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails