Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 maja 2015

Trifle czekoladowe z brownie - pełnia szczęścia



Pełnia szczęścia ma nie jedno oblicze. 
I wcale nie tak trudno ją osiągnąć.
Czasem wystarczy drobny gest, serdeczny uśmiech, dobre słowo.
Czasem jest na wyciągnięcie ręki.
Tak jak czekolada i kawałek brownie. 


A jeśli dodać do tego ciepły maj, zbliżające się wakacje i dużą porcję lodów?
Tak, wtedy szczęście sięga zenitu. 
Tym bardziej jeśli lody są czekoladowe i kryją w sobie kawałki ukochanego brownie.


Moja miłość do czekolady, brownie i lodów nigdy nie osłabnie. 
Jak można porzucić coś, co daje energię, poprawie nastrój, rozpieszcza i wprowadza w stan ekstazy?!
Takie związki się nie rozpadają. 
Potrzebują jednak urozmaicenia, szczypty magii, nowości.


Nie wiem, jak to się stało, że sama na to nie wpadłam, ale na szczęście są na świecie czekoladoholicy, którym miłość dodaje nie tylko skrzydeł, ale przede wszystkim pobudza pomysłowość. 
Lody czekoladowe z kawałkami brownie z pewnością zostały stworzone przez kogoś kto kocha czekoladę i rozumie, jakiej ta miłość potrzebuje formy. 


Za tym pysznym czekoladowym spiskiem stoi Carte d'or i ich bossskie lody z kawałkami brownie Chocolate Brownie
Ach, te lody są rozpustnie doskonałe - smakują cudownie, a wyglądają jeszcze lepiej dzięki zalotnym rozetkom polanym sosem czekoladowym i obsypanym kawałkami brownie.... 



Oczywiście lody bronią się same, są doskonałej jakości (premium) i można je zjadać tak po prostu. Pomyślałam jednak, że szczęścia nigdy nie za wiele i wykorzystałam je do jednego z moich ulubionych deserów. 
Trifle to wywodzący się z Wielkiej Brytanii deser składający się z ciasta biszkoptowego nasączonego sosem lub dżemem owocowym, przełożonego kremem i udekorowanego owocami. Ta wersja doczekała się oczywiście wielu wariacji, w tym mojej czekoladowej z lodami czekoladowymi i kawałkami brownie. Uwierzcie mi - to prawdziwa rozkosz!


TRIFLE CZEKOLADOWE Z LODAMI CZEKOLADOWYMI I BROWNIE
/przepis własny, składniki na 6 porcji/ 


Ten deser to czekoladowe niebo. Ciasteczka, mus i świetne lody. W dodatku dzięki rozetkom nie musimy myśleć o dekorowaniu całości. Dla mnie ideał! 

1 opakowanie czekoladowych lub kakaowych ciasteczek
100 g stopionej gorzkiej czekolady dobrej jakości
1 filiżanka kawy
350 ml ubitej śmietany 30% 

1  opakowanie lodów Carte d'or Chocolate Brownie


Czekoladę stopić w kąpieli wodnej i przestudzić. Śmietanę ubić na sztywno. Połączyć delikatnie najpierw z małą porcją przestudzonej czekolady, później połączyć całość i delikatnie, ale dokładnie wymieszać. Schłodzić w lodówce do momentu aż mus będzie gęsty i zimny. 
Przygotować pucharki, do każdego pokruszyć na dno kilka czekoladowych/kakaowych ciasteczek nasączonych wcześniej w kawie. Na warstwę ciastek nałożyć porcję musu i nakryć go drugą porcją nasączonych w kawie i pokruszonych ciasteczek. Na wierzch nałożyć rozetkę lodów czekoladowych z brownie Carte d'or. Delektować się z rozkoszą każdą kolejną porcją:)

 *      *      *

Carte d’Or Chocolate Brownie to przepyszne czekoladowe lody z kawałkami ciastka brownie, polane czekoladowym sosem. Deser ułożony jest w opakowaniu w postaci sześciu gotowych do nałożenia rozetek. Dzięki temu w zaledwie kilka sekund możemy cieszyć się w domu ekskluzywnym deserem rodem z najwspanialszych kawiarni – doskonałej jakości i pięknie podanym.

Pojemność: 900 ml.

Sugerowana cena detaliczna: 18,49 zł.


* wpis zawiera lokowanie produktu

sobota, 25 kwietnia 2015

Idealny tort czekoladowy z karmelem, solą morską i prażonym sezamem. I konkurs dla kochających czekoladę.



Zastanawialiście się kiedyś nad magią czekolady?
Niby nic wielkiego - płaska ciemna tabliczka,
a jednak moc, jaką w sobie kryje potrafi zdziałać cuda.


Nie znam osoby, której czekolada przynajmniej raz w życiu nie wprawiła w stan absolutnego szczęścia i ekstazy.
I choć smak i ilość zjadanych kostek na pewno są kwestią indywidualną, zmysłowość czekolady, samo brzmienie tego słowa, to jak jego sylaby delikatnie roztapiają się na podniebieniu, są bez wątpienia jednym z największych dobrodziejstw ludzkości.


Są wśród nas tacy, dla których czekolada jest jak powietrze - nie może jej zabraknąć.
Są i tacy, dla których jest kołem ratunkowym - zawsze muszą mieć jej zapas, na wypadek gdyby ....
Jest też typ, który żyje wedle wyjątkowego czekoladowego kalendarza - każde ważne święto uznaje za udane wyłącznie wtedy, gdy jego częścią jest - tak, czekolada!



Pewnie wiecie też, że zdarzają się (i to wcale nie rzadko) jednostki bezproblemowo łączące wszystkie te trzy cechy.
Nie jest tajemnicą, że zaliczam się do nich ja i rzecz jasna mój W., który czekoladę kocha niemalże tak samo, jak mnie (czytaj: do szaleństwa;) 
Czy więc z okazji imienin mogłam przygotować dla niego szarlotkę?


Wybrałam tort. Czekoladowy. Oczywiście.
Przełożyłam musem z najlepszych czekolad. To także oczywiste.
Podarowałam W. idealny tort czekoladowy.
Bez zbędnych słów i nadmiaru ozdób. 
Zamiast bukietu, kilka białych kwiatów jabłoni.
Czekolada broni się sama.
Tym bardziej, jeśli to czekolada, której jakość i smak nigdy mnie nie zawiodły.


Tort wypełniły warstwy aksamitnego musu, do którego wykorzystałam czekolady Lindt Excellence z karmelem i solą morską oraz nowość - Lindt Excellence z ziarnami prażonego sezamu. Obydwa smaki idealnie się z sobą komponują, nie są za słodkie, kryształki karmelu i soli morskiej cudownie rozpływają się na podniebieniu, a ziarna sezamu przyjemnie chrupią.


Ten tort jest rajem dla czekoladoholików, na właściwą drogę sprowadzi też tych, którym wydawało się, że jakimś cudem można żyć bez czekolady - otóż powiadam Wam - nie można! Jeśli macie ochotę podajcie ten tort w wersji "light" - nie pieczcie ciasta, ale koniecznie zróbcie sam  mus - powstanie wykwintny, uzależniający deser!  To czekoladowe niebo - dajcie się do niego porwać! Wiosna bez czekolady nie może być udana!

Tort podarowałam W., ale mam także coś dla Was! Pod przepisem znajdziecie konkurs, w którym nagrodą są aż trzy zestawy najlepszych czekoladowych pyszności od Lindt


IDEALNY TORT CZEKOLADOWY Z KARMELEM, SOLĄ MORSKĄ I PRAŻONYM SEZAMEM
Tort dla prawdziwych koneserów czekolady. Wilgotny, mocno czekoladowy, najlepiej smakuje kolejnego dnia. Pamiętajcie, aby do przygotowania musu użyć czekolad najlepszej jakości - polecam oczywiście czekolady Lindt.

Na ciasto: 
1 3/4 szklanki mąki
1  szklanki cukru 
3/4 szklanki ciemnego kakao
2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
2 jajka
1 szklanki maślanki
1 szklanki mocnej kawy
1/2 szklanki oleju roślinnego dodatkowo ok 1/2 słoika konfitury morelowej

 Do misy miksera przełożyć wszystkie składniki sypkie. Dodać do nich jajka, maślankę, kawę i olej. Wymieszać całość na średnich obrotach. Gdy składniki połączą się, przelać masę do natłuszczonej i obsypanej mąką formy o średnicy 20 cm. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 175 stopni i piec przez ok. 35 minut, do momentu tzw. "suchego patyczka". 
Po upieczeniu dokładnie wystudzić, a najlepiej odstawić na noc i przygotować tort kolejnego dnia. Ciasto podzielić na blaty ( u mnie wyszły cztery). Każdy z nich posmarować warstwą konfitury morelowej, a następnie przełożyć jednym z musów czekoladowych - u mnie na przemian mus z karmelem/solą morską i mus z prażonym sezamem. Odłożyć cześć musu do obłożenia boków i wierzchu tortu. Udekorować wedle uznania - u mnie za dekorację posłużyły wiosenne kwiaty.


Na mus z karmelem i solą morską 
1  łyżeczka żelatyny
2 łyżeczki zimnej wody
6 łyżek mleka
2 jajka
360  ml śmietany kremówki 30%
3 łyżki cukru

Czekoladę stopić w kąpieli wodnej razem z mlekiem. Żelatynę namoczyć w zimnej wodzie, a gdy napęcznieje przełożyć do jeszcze ciepłej masy czekoladowej i dokładnie wymieszać. Lekko przestudzić, wbić jajka i dokładnie połączyć. Śmietanę wraz z cukrem ubić na sztywno, a następnie delikatnie wymieszać z masą czekoladową. Odstawić na chwilę do przestudzenia.


Na mus z prażonym sezamem
1  łyżeczka żelatyny
2 łyżeczki zimnej wody
6 łyżek mleka
2 jajka
360  ml śmietany kremówki 30%
3 łyżki cukru

Czekoladę stopić w kąpieli wodnej razem z mlekiem. Żelatynę namoczyć w zimnej wodzie, a gdy napęcznieje przełożyć do jeszcze ciepłej masy czekoladowej i dokładnie wymieszać. Lekko przestudzić, wbić jajka i dokładnie połączyć. Śmietanę wraz z cukrem ubić na sztywno, a następnie delikatnie wymieszać z masą czekoladową. Odstawić na chwilę do przestudzenia.


Zapraszam Was do wiosennego, czekoladowego konkursu, w którym do zdobycia są aż trzy zestawy czekoladowych pyszności od Lindt: Lindt Excellence Touch of Sea Salt, Lindt Excellence 70% Cacao i Lindt Excellence Orange Intense oraz dwa opakowania pralinek - Lindor Mix & Cocos Cornet 175g i Lindor Assorted Kanne 250g.
Co trzeba zrobić, aby zostać właścicielem tych słodkości?
W komentarzu pod tym postem napiszcie do jakiego dania/deseru najchętniej użylibyście jednej z czekolad Lindt Excellence. Wybiorę autorów trzech - moim zdaniem najciekawszych - propozycji. 
Na Wasze wpisy czekam przez cały tydzień, do 1 maja 2015, do godz. 23.59
Wyniki ogłoszę do 3 maja, w tym poście.
Uwaga! Proszę o pozostawienie swojego adresu mailowego! 
Wysyłka nagród wyłącznie na terenie Polski.  

***

Dziękuję Wam za wszystkie nadesłane propozycje. Są wspaniałe i nad każdą rozpływam się jak ... czekolada. 
Zdecydowałam, że zestawy czekoladowych słodkości od Lindt trafią do:

pincake - za wyjątkową (a takie uwielbiam!) propozycję czekoladowych "sosonersów:
kingasmolnik - za wytrawną propozycję połączenia czekolady z policzkami wołowymi
Aciri - za trufle z awokado i zjedzenie tabliczki "tak po prostu", bo w prostocie siła 

Proszę nagrodzone osoby o przesłanie na mój adres mailowy adresu do wysyłki nagród. 
Na adres korespondencyjny do wysyłki nagrody czekam do 6 maja br., jeśli do tego czasu go nie otrzymam, wybiorę innego czekoladoholika;)

piątek, 6 marca 2015

Czekolada - zaskakujące połączenia smakowe - warsztaty Akademii Smaku Bosch



Czekolada
To słowo, które przyciąga jak magnes. 
Równie wielką moc działania ma Piotr Chylarecki, mistrz cukiernictwa i kreator niezwykłych czekoladowych dzieł. 


Czy mogłam się więc oprzeć zaproszeniu na lutowe spotkanie w Akademii Smaku Bosch, skoro tematem była czekolada - a ściślej "Zaskakujące połączenia smakowe", a prowadzącym Piotr Chylarecki w duecie z Pawłem Kibartem?!


Wszystkie spotkania i warsztaty Akademii Smaku Bosch odbywają się w pięknie zaaranżowanym i świetnie wyposażonym Centrum Domowych Inspiracji
Lutowemu spotkaniu patronował KUPIECWawel, Bonduelle, Frisco.pl i oczywiście gospodarz, czyli Akademia Smaku Bosch


Spotkanie rozpoczęliśmy od czekoladowego wstępu, czyli nauki testowania smaku i rodzaju czekolady i odpowiedniego dobrania dodatków potrzebnych do stworzenia udanego deseru czekoladowego. Była to bardzo cenna i ciekawa lekcja. 

Kolejnym etapem, na który wszyscy najbardziej czekali było oczywiście gotowanie. Atmosferę skutecznie podkręciło niebywale intrygujące menu, w którym czekolada naprawdę użyta została w sposób niekonwencjonalny. 

Podzieleni na cztery zespoły przygotowaliśmy: 
- wędzoną pierś z gęsi z sorbetem z buraka z czekoladą gorzką z pomarańczami

- krem z kalafiora z serem gorgonzola i chipsem z gorzkiej czekolady

- pierś z kaczki z sosem z gorzkiej czekolady, chilli, marakui i imbiru podaną ze smażonymi warzywami 

- brownie z kaszą gryczaną, musem czekoladowym i kremem śmietankowym podane z orzechami laskowymi prażonymi w karmelu

Co tu dużo mówić - każde nowe wcielenie czekolady było dla mnie smakowym doznaniem i ogromną inspiracją. Każda z propozycji miała ogromny potencjał i z pewnością wrócę niebawem do podobnych czekoladowych eksperymentów. 



Tak jak się spodziewałam już po pierwszym zerknięciu na menu, niekwestionowanym fawortem zostało brownie z kaszą gryczaną przygotowaną z cytrusową nutą w taki sposób, że do dziś śni mi się po nocach - ale to standard w przypadku kreacji Piotra Chylareckiego. 



Spotkanie w Akademii Smaku Bosch jak zawsze obfitowało w mnóstwo ciekawych informacji, doskonałych produktów i dań oraz niezliczoną ilość uśmiechów i sympatycznych spotkań z blogerkami i blogerem, czyli Krainą Sosny. 

Organizatorom i sponsorom bardzo dziękuję za zaproszenie i możliwość udziału w czekoladowej podróży przez smaki, a Wam polecam śledzenie kalendarza kolejnych spotkań Akademii Smaku Bosch - klik. 

* zdjęcia zamieszczam dzięki uprzejmości Akademii Smaku Bosch.

środa, 21 maja 2014

W objęciach czekolady i Akademii Smaku.

Jak to możliwe, że minął już ponad .... miesiąc?!
Miesiąc od ostatniego wpisu i niemal dwa razy tyle od wspaniałego czekoladowego spotkania, w jakim miałam przyjemność uczestniczyć. 
Czas zdecydowanie mnie wyprzedza i muszę chyba mocno popracować nad formą, aby go dogonić. 

Dziś zatem wspomnienia, mocno czekoladowe, z kwietniowego spotkania Akademii Smaku Siemens, do której po raz kolejny zostałam zaproszona. Tematem spotkania, które odbyło się 4 kwietnia w pięknie urządzonym Centrum Domowych Inspiracji - klik były "Desery i czekolada: Potęga słodyczy". Kto mnie choć troszkę zna, ten wie, że to temat, któremu nie jestem w stanie odmówić:)



Patronat nad spotkaniem objęła marka Lindt, dzięki czemu wszyscy uczestnicy (i prowadzący też:) mogli bez ograniczeń zajadać się przeróżnymi rodzajami czekolad, których stosy - dosłownie - kusiły nas na każdym kroku.   


Po krainie czekolady oprowadzał nas prowadzący spotkanie Krzysztof Kopciński, szef cukierni w restauracji ‘Sowa & Przyjaciele’, który wcześniej pracował m.in. w restauracji „Tamka 43” oraz Klubie Polskiej Rady Biznesu w Pałacu Sobańskich. Krzysztof nadzorował słodkie wcielenia czekolady, a wytrawnej opozycji dowodził Konrad Birek, szef kuchni Akademii Smaku Siemens.   


Przy obu stanowiskach powstawały prawdziwe smakołyki. Pod czujnym i wprawnym okiem Krzysztofa oraz dzięki niecodziennym urządzeniom powstały: chałwa w zamszu malinowym, ciastko Sacher, piana o smaku cherry&chili, tiulle z nibsów kakaowych, makaroniki czekoladowe, bezy porzeczkowe i fiołkowa wata cukrowa. 
Wszystko pięknie podane, smakowało świetnie i szkoda tylko, że przygotowanie podobnych dań w warunkach domowych może okazać się nie lada wyczynem - ale dla chcącego nic trudnego!

Zanim jednak podano desery, wraz z Konradem Birkiem gotowaliśmy szafranowe risotto z mięsem z uda kaczki, dymką i parmezanem oraz medaliony z polędwicy wołowej w sosie winno-czekoladowym. Och i ach, a zwłaszcza cudowny wprost sos, którego powstawanie miałam przyjemność nadzorować. Wyszedł wspaniale i polecam Wam bardzo ten przepis - wszystkie przepisy ze spotkania (tego oraz poprzednich) znajdziecie na stronie Akademii Smaku - klik. To właśnie temu wytrawnemu przepisowi z użyciem czekolady zawdzięczam spełnienie misji, jaką było przekonanie do czekolady Pauliny, która wygrała u mnie zaproszenie na to czekoladowe spotkanie - tak więc "mission completed". 

Jak zawsze na uczestników czekał pięknie nakryty stół, przemiła obsługa, pyszne jedzenie i wielkie torby pełne upominków. Czas płynął czekoladowo i zdecydowanie za szybko. Jeśli będziecie mieli okazję do wzięcia udziału w warsztatach Akademii Smaku Siemens - nie wahajcie się, bardzo Wam polecam! 

Muszę przyznać, że choć ostatnio nie widać tego po wpisach na blogu, ale większość czasu spędzam teraz na intensywnym gotowaniu i prowadzeniu warsztatów. Cieszę się, że mam okazję robić to, co rzeczywiście sprawia mi wielką przyjemność. Jednak, jak pewnie większości z Was, i mnie zdarzają się chwile, kiedy omijam kuchnię szerokim łukiem albo ze względu na częste podróże i wyjazdy zdana jestem na nie zawsze bliskie mojemu podniebieniu smaki. W takich sytuacjach ratuje mnie ostatnio jedno miejsce, dzięki któremu naprawdę smaczne jedzenie dowożone jest wszędzie tam, gdzie akurat dopadł mnie apetyt. Ta strona z lokalnymi restauracjami i knajpami (klik) już nie raz mnie uratowała. Polecam, więc i Wam. 
Do poczytania wkrótce:)

* zdjęcia - materiały prasowe organizatora

Drukuj przepis

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails