Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wegańskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wegańskie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 lutego 2011

TU I TAM nr 8. Avocado brioche. Wegańska. A może chleb?

Kulinarna pasja, radość gotowania, smakowania i tworzenia, wspólny czas w kuchni - to powody naszych wirtualnych kulinarnych spotkań w TU i TAM.
Amber z Kuchennymi Drzwiami i ja, mamy za sobą niejedno już wspólne gotowanie. Ciągle mamy ochotę na więcej i marzą się nam nowe wyzwania.
Z zaciekawieniem obserwujemy też kuchenne poczynania innych blogowych duetów.  A jest ich coraz więcej! Gotowanie to wspaniałe doświadczenie, zwłaszcza jeśli można je dzielić z kimś bliskim.
Już po raz ósmy udało nam się znaleźć czas wyłącznie dla siebie i stanąć wspólnie w naszych kuchniach, by tym razem wziąć pod lupę awokado. O wyborze kulinarnego tematu decydowała Amber, początkowo sugerując, równie ciekawe bataty. I choć wygrała smaczliwka, szerzej znana pod nazwą awokado, nasze batatowe pomysły mogliście zobaczyć w poprzednim poście. (klik)
A zatem zapraszamy na spotkanie z awokado w dwóch odsłonach, Amber i mojej.


Po raz pierwszy przygarnęłam awokado do swojej kuchni wiele lat temu. Podjęłam wówczas ambitne, jak na zupełnie początkującą kucharkę zadanie, wydania uroczystego przyjęcia urodzinowego. Nie pamiętam czy znałam już wtedy guacamole, ale znałam dokładnie daty ukazywania się w kioskach kolejnych numerów Mojego Gotowania, którym przez jakiś czas namiętnie się zaczytywałam. W jednym z numerów pojawiła się zupa krem z awokado, o której nie mogłam przestać myśleć. Nie mam już tej gazety, nie zapisałam przepisu, ale pamiętam, że smak oczarował najpierw mnie, a potem zdumionych gości, których zaskoczyłam nie tylko samym smakiem i rodzajem zupy, ale przede wszystkim faktem, iż są szanse, że dam sobie w życiu radę, nie umrę z głodu, a przy okazji może i kogoś bliskiego będę w stanie wyżywić. Niniejszym potwierdzam, że cała moja Rodzina jest zdrowa i dobrze odżywiona, a pewni jej członkowie przejawiają nawet sezonowe oznaki nadmiernego odżywienia:) 


Jakiś czas później poznałam smak awokado w uwielbianym przeze mnie guacamole. Zaczęłam też śmiało eksperymentować z dodawaniem go do sałatek i makaronów. Jednak najbardziej smakuje mi w najprostszym wydaniu  z odrobiną czosnku, soku z cytryny, szczyptą soli i pieprzu rozsmarowane na chrupiącej grzance. Mniam! 


I taką wersję początkowo chciałam Wam pokazać, jednak górę wzięła moja kulinarna ciekawość i nieustanna chęć poznawania nowych smaków.   Dodatkowo skusiła mnie perspektywa przygotowania czegoś wegańskiego, co niezbyt często mi się zdarza. Szalę przeważyła sama ... Julia Child, której słowa "If you're afraid of butter, use cream" ("jeśli obawiasz się masła, użyj śmietany") zaprowadziły mnie krętymi ścieżkami do poznania wyższości awokado nad masłem. I choć sama uwielbiam zarówno masło, jak i śmietanę, nieznana mi wcześniej wiedza na temat awokado zrobiła na mnie duże wrażenie.  Nabrałam ogromnej ochoty, by przekonać się czy awokado rzeczywiście może zastąpić masło oraz jak ta zamiana działa i smakuje. 


A działa bardzo korzystnie. Oprócz całego zestawu witamin, awokado jest doskonałym źródłem dietetycznego tłuszczu. W przeciwieństwie do masła, które składa się z tłuszczy nasyconych, awokado ma ich bardzo niewiele, a dodatkowo nie zawiera cholesterolu. Posiada włóknik, czyli fibrynę oraz antyoksydanty (przeciwutleniacze), których w maśle nie znajdziemy. W jego skład wchodzą także kwas foliowy, minerały magnezu, miedzi, żelaza, potasu, wapnia i wiele innych pierwiastków śladowych, a także  niezbędne aminokwasy. Jednym słowem samo zdrowie! Dla mnie była to wystarczająca rekomendacja, by użyć awokado zamiast masła i upiec brioszkę, wypiek na wskroś maślany. 


Znalazłam wiele przepisów, w których masło zostało zastąpione przez awokado. Część z nich to ciekawie się zapowiadające ciasta czekoladowe (!), a także słodkie wypieki drożdżowe czy wytrawne chleby z orzechami. Na pewno wkrótce je wykorzystam. Wybrałam jednak przepis na Avocado Brioche,  bo kusił dodatkowo wersją wegańską, a takiego rodzaju wypieku jeszcze u mnie na blogu nie było (z wyjątkiem smażonych batatowych oponek).


Jestem zaskoczona jak niezwykle plastyczne jest ciasto z dodatkiem miąższu awokado. Wspaniale się formuje, pięknie wyrasta i ma niezwykle optymistyczny i radosny odcień seledynu, który po upieczeniu staje się jeszcze bardziej intensywny. Struktura i konsystencja gotowego wypieku nie przypomina jednak typowej lekkiej i puszystej brioszki, jest bardziej zwarta, wilgotna  i delikatnie dziurkowana, co moim zdaniem, kwalifikuje ciasto do kategorii wytrawnych chlebków drożdżowych. Pozostanę jednak przy nazwie brioche, z jednego prostego powodu - uwielbiam brzmienie tego słowa:) 


Brioche ma delikatny posmak awokado, świetnie smakuje z samym masłem, nie mniej smaczna jest z innymi dodatkami, np. dobrym serem, twarożkiem czy zanurzana w dobrej jakości oliwie. Można odrywać kawałki jak bułeczki lub przestudzoną kroić na kromki. Długo zachowuje świeżość, a wiosenny kolor zieleni działa terapeutycznie. Polecam! 
* Jeśli nie macie ochoty lub możliwości przygotowania wersji wegańskiej, możecie użyć zwykłe mleko i masło


AVOCADO BRIOCHE

1 opakowanie drożdży instant (7g)
1/3 filiżanki (80 ml) mleka sojowego i dodatkowo 2 łyżki
ok. 3 szklanek mąki 
2 dojrzałe awokado
2 łyżki cukru
1/2 łyżeczki soli
dodatkowo 2 łyżki tzw. vegan butter, masła wegańskiego, użyłam Margarynę Oliwkową, do kupienia np. tu  (klik)
oliwa i szczypta soli do smarowania


W dużej misce połączyć drożdże z mlekiem sojowym i odstawić na ok. 5 minut. W tym czasie przygotować awokado. Przekroić na pół, wydrążyć łyżeczką miąższ i ugnieść na bardzo jednolitą masę, bez grudek. Można delikatnie skropić cytryną, by miąższ nie ściemniał. Do zaczynu drożdżowego dodać 1 filiżankę mąki, pure z awokado, 2 łyżki mleka sojowego, cukier, sól i zmiksować na niskich obrotach (lub zagnieść ręcznie). Następnie dodać pozostałą mąkę (być może trzeba będzie dosypać więcej, zależy ile Wasza mąka "zabierze").


Wyrabiać do uzyskania gładkiego elastycznego ciasta (nie powinno się kleić); mikserem przez ok. 6-8 minut, lub ręcznie przez ok. 15 minut. Pod koniec dodać 2 łyżki masła (ja użyłam margaryny) i zagniatać do momentu, aż masło zupełnie połączy się z resztą ciasta. Ciasto jest bardzo elastyczne, przypomina miękką plastelinę, nie lepi się do rąk i świetnie formuje. 
Zagniecione ciasto przełożyć do wysmarowanej oliwą misy, nakryć i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok. 1,5 godziny (aż podwoi objętość). Następnie odgazować (czyli przyłożyć pięścią:), ponownie nakryć i zostawić do kolejnego wyrastania na ok. 1,5 godziny (powinno znów podwoić objętość).


Tak wyrośnięte ciasto przełożyć na blat, podzielić na 8 równych części, uformować z nich równej wielkości kule i przełożyć do natłuszczonej lub wyłożonej papierem do pieczenia podłużnej formy keksowej o wymiarach ok. 22x10 cm (moja była większa, więc brioche rozeszła się nieco wszerz i wzdłuż zamiast do góry:).  Wysmarować z wierzchu oliwą zmieszaną ze szczyptą soli. Nakryć ściereczką i odstawić do momentu aż ciasto podrośnie i wypełni całą formę. Ponownie wysmarować wierzch oliwą  i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Piec ok. 30 minut, do momentu aż wierzch pięknie się zrumieni, a test "suchego patyczka" zostanie zaliczony pozytywnie.


*przepis na Avocado Brioche pochodzi z tej strony (klik) 

Drukuj przepis

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails