Pokazywanie postów oznaczonych etykietą camembert. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą camembert. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 listopada 2012

Masterchef... Wygrywa zapiekany camembert z Kahlua i orzechami!




"Wracając do domu, wstąpiłam jeszcze do koleżanki - jej życiu zwykle towarzyszy otwarty telewizor. 
Na ekranie telewizora zobaczyłam twarz jakiegoś mężczyzny w wieku około 30 lat. Był roztrzęsiony, mówił coś, ale dokładnie nie wiem co, bo lokatorka głośno stukała naczyniami. 


Potem pojawiło się zbliżenie kobiety - też jakiś czas walczyła ze łzami, w końcu się rozpłakała tak przejmująco, jakby cierpienie ją przerastało. 
Później kamera pokazała kilku ludzi stojących w równym rzędzie. Padało na nich zimne światło, potęgując napięcie i widoczny strach . 


Patrzyli na kogoś, może na grupę ludzi, którzy znajdowali się naprzeciw, niewidoczni dla kamery. Mimo stuków naczyń udało mi się usłyszeć ponure muzyczne tło - jak z filmów, kiedy ktoś się czai, skrada, patrzy na ostatnie chwile ofiary. 


Drgnęłam, gdy jakaś kobieta z rzędu wystąpiła krok naprzód. Po chwili pochyliła się w skupieniu i bardzo ostrożnie wzięła do ręki ... talerz. Kamera pokazała zbliżenie  - na talerzu leżała kupka szparagów. Kobieta podała talerz z taką czułością i napięciem, z jakim nieść można cudem odnalezione dziecko. 


Muzyka ucichła i wtedy po kolei, jeden po drugim pojawili się ci z naprzeciwka. 
Zatopili widelce w szparagi, a potem zaczęli przeżuwać. 
Powolnym ruchem dolnych szczęk towarzyszyło milczenie. Czasem kamera pokazywała kobietę, jej spocone czoło i przerażone oczy. 
Potem nastąpił moment decydujący: kupka szparagów została przełknięta. 


Znowu pokazano kobietę. "Proszę! Proszę!" - jej szept nie musiał być słyszalny, wystarczył sam ruch warg, na które spływały łzy. Sędziowie wrócili na swoje miejsca powoli, delektując się klimatem napięcia. Kiedy kobieta składała ręce jak do modlitwy, oni, zachowując pokerowe twarze, patrzyli jej prosto w oczy. 


Kobieta drżała. 
W tym momencie moja koleżanka skończyła układanie naczyń, mogłam więc usłyszeć, jak jeden z sędziów, ocierając kącik ust, mówi krótkie "Nie". 


Kobieta stała jeszcze chwilę, jakby nie wierzyła, że stało się to, co się stało, a potem chwiejnym krokiem zaczęła iść w głąb długiego korytarza. 
Pozwolono jej jeszcze powiedzieć kilka ostatnich słów do kamery. 


Trudno jednak mówić, kiedy człowiek jest w skrajnej rozpaczy, "kiedy nic już nie ma sensu" - jak powiedział kolejny skazany, kiedy zostawił w studiu kupkę szparagów. (...)


Wiem, że klimat zagrożenia w naszych programach to bułka z masłem w porównaniu z tym, co pokazują gdzie indziej. (...) Nie mam nic przeciwko programom o jedzeniu, jeśli są zabawne czy uczą czegoś poza przeżuwaniem. Ale tamte szparagi do dziś stoją mi w gardle. 
I są niesmaczne. Bardzo, bardzo niesmaczne. " *


Prawdziwa sztuka broni się sama. 
Nie potrzebuje takiego ładunku skrajnych emocji i niekontrolowanej chęci wygranej. 
Bo po co? 


Nie podlega konkurencji - jest bezkonkurencyjna. 
Żadnej z Osób, które podziwiam i uważam za największe autorytety nigdy nie zadrżała płaczliwie broda  od stania przed komisją, której wiedza i autorytet pozostawiają wiele do życzenia. 


Jak zawsze w takich sytuacjach myślę o godności, dystansie i poczuciu własnej wartości. Jak to się dzieje, że czasem zupełnie zatracamy te uczucia?
Powiecie, że to zabawa, że przesadzam, że to ja nie mam dystansu.
Odpowiem - to moje zdanie, mam do niego prawo, tak jak i Wy macie prawo myśleć zupełnie inaczej. 


Twardy orzech do zgryzienia... 
Jednak dobre jedzenie ponad wszystko! Zatem na koniec proponuję danie absolutnie bezkonkurencyjne. I w tym wypadku nie dopuszczam myśli, że znajdzie się Ktoś odmiennego zdania:) Nie uwierzcie podszeptom, że jak to - Kahlua i camembert, że to nie pasuje, kto to widział?!


Otóż - tak, tak i jeszcze raz tak! To najlepsza rzecz, jaką ostatnio jadłam - a jadłam mnóstwo pyszności. Absolutnie genialny syrop z likierem Kahlua, przesiąknięte nim orzechy i mięciutkie, ciągnące wnętrze zapieczonego camemberta wyjadane słonymi krakersami to danie, które bezapelacyjnie wygrywa w moim rankingu.  


Pamiętajcie - jedzenie łączy, więc jeśli nawet moje poglądy na temat Masterchefa - tak doskonale przekazane przez Joannę Szczepkowską - różnią się od Waszych, to nieważne. Najważniejsze to, abyście dali się namówić na najprawdziwszą i czystą rozkosz smaku - zapiekany camembert z orzechami w syropie Kahlua.  
Jak mówi sama autorka " People will be begging you for the recipe" !


ZAPIEKANY CAMEMBERT Z ORZECHAMI W SYROPIE KAHLUA

1 duży krążek sera camembert
1 filiżanka likieru Kahlua
1 filiżanka cukru trzcinowego
1 filiżanka orzechów - w oryginale pekan, użyłam włoskic  
krakersy 


Piekarnik rozgrzać do temperatury 190 stopni. Ostrym nożem delikatnie odciąć górną skórkę z sera, ale nie usuwać jej. Wstawić ser do nagrzanego piekarnika i zapiekać przez ok. 15 minut.


Ser jest gotowy do wyjęcia, gdy odcięta wcześniej skórka bez problemu odchodzi odkrywając ciągnące, kremowe wnętrze - mniam! W czasie, gdy ser się zapieka, przygotować sos. 


W rondlu zagotować razem cukier i likier i trzymać na średnim ogniu przez 10-15 minut, do momentu aż sos się zredukuje i uzyska konsystencję syropu. Dorzucić orzechy i dusić razem przez ok. 2 minuty.
Po wyjęciu sera z piekarnika zdjąć skórkę i zalać ser sosem. Można wyjadać łyżeczką, choć lepszym towarzystwem są solone krakery. Absolutnie genialne!


* cytuję obszerne fragmenty felietonu Joanny Szczepkowskiej pt. "Różne smaki", który ukazał się w Wysokich Obcasach 13 października 2012 roku.
** przepis znaleziony na tej stronie - klik 

Z wielką przyjemnością dodaję ten przepis do prowadzonej przez Atinę akcji Orzechowy Tydzień. 


wtorek, 5 lipca 2011

Księga skarg, wniosków i zażaleń. I chutney, z czerwonych porzeczek.


ROK 1983
"Na wystawie są wystawione różne sery żółte, ale w sklepie nie ma ich w sprzedaży. Co to za zwyczaj reklamowania towaru, którego nie ma!
Wyjaśnienie:
Sklep bierze udział w konkursie. Zrobiono więc wystawy konkursowe, na których umieszczono atrapy towarów. Samych towarów od długiego czasu niestety brak w sprzedaży."


ROK 2011
"W kalendarzu zaznaczone jest lato, ale w rzeczywistości go nie ma. Co to za zwyczaj reklamowania pogody, która z latem nie ma nic wspólnego?!" **
Wyjaśnienia brak...


Ja rozumiem, że może być jeden, dwa, ale nie siedem i nie teraz! Siedem dni deszczu, dzień po dniu bez przerwy, bez słońca, bez ciepła, bez kawałka błękitu nad głową, bez japonek, bez szortów, bez kawy na tarasie, bez schronienia w cieniu i bez wieczornego koncertu świerszczy! 


Cierpliwość się wyczerpała! Mam dość! Żądam lata, słońca i turkusu na niebie! Tu i teraz! Ale komu się poskarżyć, gdzie wpisać skargę i jak postawić na swoim?  Gdyby istniała Księga skarg, wniosków i zażaleń wypisałabym wielkimi literami DOMAGAM SIĘ LATA I SŁOŃCA! Bez słońca lato jest jedynie atrapą!


Ale cóż, księgi zażaleń już nie ma, słońca nadal też, pozostaje narzekanie?! O nie, to dopiero popsułoby nastrój! A ten warto utrzymać w dobrej formie, solidna i serdeczna porcja śmiechu potrafi przecież zdziałać cuda.


I tak, z nadzieją czekając na lato, podtrzymuję dobry nastrój czytając archiwalne wpisy z Księgi skarg i zażaleń. Część z Was jej istnienie pewnie zupełnie nie pamięta, ja nigdy z niej nie skorzystałam, bo schyłek jej powszechnego panowania przypadł na moje dzieciństwo, kiedy marna była ze mnie klientka. 
Podobnie marne było zaopatrzenie lub jego brak. Niemal zawsze wzbudzało to emocje, które oburzeni klienci przelewali na papier, na przykład tak: 


"Odmówiono mi sprzedaży miodu z wystawy. 
Odpowiedź: 
Miód znajdujący się na wystawie będzie sprzedany po zmianie dekoracji. Jest już sporządzona lista społeczna na te towary, ale klient stwierdził, że tyle to on nie będzie czekał. "


Mimo, że nie mam kartki zarejestrowanej w tym sklepie, proszę o sprzedanie mi 30 dkg kiełbasy krakowskiej, ponieważ bardzo mi zależy.
Kierowniczka: Odmawiam, ze względu na zerowe stany wędlin. 


Kupuję tu mleko, chleb i jajka. Dziś musiałam po jedno jajko stanąć w drugiej kolejce - czy to nie zakrawa na nękanie klienta?
Kierowniczka: Nie zakrawa. Zgodnie z nakazem Sanepidu jajka muszą być sprzedawane osobno.

Biały ser kładzie się na wagę trzymając w dwóch palcach, którymi to palcami liczone są potem pieniądze. Proszę to zmienić.
Odpowiedź ekspedientki: Osobiście uważam, że nie ma innej możliwości jak podanie sera palcyma.


Zakrawa czy nie, palcyma czy inaczej - myślę sobie, że dobrze żyć w czasach, gdy zdecydowana większość tych skarg brzmi jak dowcip z innej epoki. Czytam je sobie, śmieję się w głos i natrafiam na taki wpis:
W sklepie jest bardzo przyjemna i szybka obsługa, aż przyjemnie postać chwilę w kolejce. (tu podpis)
Dopisek: My, klientela stojąca obecnie w kolejce, dołączamy się do pochwał. (...)"


I wiecie co? Tak sobie myślę, że te kilka dni deszczu tak naprawdę nie było wcale takich złych. Zrobiłam długo odkładane porządki, miałam więcej czasu na czytanie niż zwykle, było kino, zakupy, a nawet palenie w kominku (!) Jednym słowem "aż przyjemnie postać chwilę w kolejce".


Ale chwilę, nie całe lato! Czekam więc stale na lato w wersji bez kominka. A czekanie umilam sobie szykowaniem kolejnych przetworów, nie koniecznie na długie zimowe wieczory. Chutney z czerwonych porzeczek będzie Wam smakował o każdej porze roku. Nam uprzyjemniał ciepłą kolacją w bardzo deszczowy wieczór. Kolor, smak i  towarzystwo zapiekanego camemberta z czosnkiem i tymiankiem pozwoliły zapomnieć o deszczowej pogodzie.


Przepis znaleziony kiedyś wśród wycinków z gazet okazał się prawdziwym odkryciem. Chutney z porzeczek jest właściwie alternatywą popularnej żurawiny. Świetnie pasuje do mięs i serów, u mnie zajął miejsce żurawiny i myślę, że tak już pozostanie. Bardzo Wam polecam. A jeśli przepis nie będzie Wam odpowiadał, możecie złożyć zażalenie:)


CHUTNEY Z CZERWONYCH PORZECZEK

1 kg czerwonych porzeczek

1/2 kg cukru (używam żelującego 2:1)

1/2 szklanki octu winnego (używam jabłkowego lub malinowego)

1-1,5 łyżeczka mielonego cynamonu

1 -1,5 łyżeczka mielonych goździków

1/2 łyżeczki pieprzu mielonego




Porzeczki opłukać. Przełożyć do dużego garnka z grubym dnem. Dodać pozostałe składniki, wymieszać i smażyć ok. 20 minut. Jeśli używacie cukru żelującego, postępować zgodnie ze wskazówkami na opakowaniu. Gorący chutnej, zaraz po przygotowaniu przekładać do słoików. 



CAMEMBERT ZAPIEKANY Z CZOSNKIEM I TYMIANKIEM 
/składniki na 1 porcję/ 

1 krążek sera camembert
gałązka świeżego tymianku
ząbek czosnku
oliwa


Na wierzchu sera zrobić delikatne nacięcie w kształcie krzyża, a wokół niego kilka mniejszych nakłuć nożem - w te miejsca włożyć plasterki czosnku. Ser posmarować oliwą, na wierzchu położyć świeży tymianek.Zawinąć szczelnie w folię aluminiową i opiekać na grillu przez ok. 5 minut z każdej strony. Zdjąć z patelni, przełożyć z folii na talerz - rozchylić naciętą na środku skórkę i nałożyć w to miejsce chutnej. Podawać ze świeżą bagietką.


* wszystkie cytaty z pochodzą z tej strony (klik) 
** to moja osobista skarga, jak dotąd nie rozpatrzona 

Drukuj przepis

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails