Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakwas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakwas. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 lutego 2015

Tartine bread - przepis na chleb.



W skrzynce znajduję krótki list. Właściwie prośbę. 
To nie pierwsza. I mam nadzieję, nie ostatnia. 
M. chce upiec chleb. 
Znalazła mnie na mapie. 
Takiej niezwykłej, chlebowej. Znacie?
I prosi o początek. O to, co najważniejsze. 


Oczywiście, że dostanie. 
Oby dobrze o niego dbała.
Dokarmiała i ogrzewała.
Zakwas potrzebuje miłości.
I miłość daje w zamian.
Chlebową.
O ciepłym, najpiękniejszym zapachu.
O dotyku, który trzymając w dłoni bochenek, rozumie co znaczy najprostsze szczęście.
O smaku, którego język nie jest w stanie opisać i nieustannie odkrywa go na nowo pod chrupiącą skórką. 


Za parę dni, dobrze dokarmiony trafi w ręce M. 
Ciekawa jestem, co z niego wyrośnie? Jaki będzie jej pierwszy chleb?
Może mi opowie? 
Tak, jak ja chcę Wam dziś opowiedzieć o moim pierwszym chlebie z Tartine Bakery.
Słynnym i niezwykłym, wymagającym czasu, cierpliwości i oczywiście zakwasu, ale pszennego.
To podstawa, bez niej - jak to z zakwasem - ani rusz. 


Chleb piekę kilka razy w tygodniu. Rytm i czas pieczenia dopasowałam do codziennych spraw i obowiązków. Każdy tydzień, to co najmniej trzy, cztery różne chleby. Ciągle odkrywam nowe i nieustannie też wracam do tych ulubionych. 
Z tym chlebem umawiałam się już od dawna, ale żądał zbyt wiele - całego dnia tylko dla niego. Znaleźć taki dzień było znacznie trudniej niż upiec sam chleb, który w rzeczywistości jest naprawdę prosty. 


Skąd się wziął? 
Wymyślił go Chad Robertson, piekarz-pasjonat i założyciel piekarni Tartine Bakery w San Francisco. Jak pisze w swojej książce, opracowanie przepisu i metody zajęło mu ... ponad dziesięć lat. Czym więc są te 24 godziny potrzebne do upieczenia chleba?! 
Czym różni się tartine bread od innych? Przede wszystkim powstaje na zakwasie pszennym, po drugie nie wymaga typowego wyrabiania na blacie, a jedynie zagniatania i składania w naczyniu, w którym wyrasta, po trzecie - i najważniejsze - potrzebny jest czas: kilka godzin na fermentację levain,  pół godziny na hydrolizę, czyli etap, kiedy mąka wchłania wodę, następnie cztery godziny na pierwszą fermentację i całonocne wyrastanie uformowanych bochenków w lodówce. 


Mój levain przygotowałam w piątek wieczorem, w sobotę ciasto rosło i było składane, a następnie uformowane w bochenki, a w niedzielę cały dom pachniał chlebem. 
To rzeczywiście chleb wyjątkowy, o niezwykle miękkim, wilgotnym miąższu, pełnym nieregularnych dziur i z cudownie chrupiącą skórką. Pozostaje wilgotny przez kilka dni. Uzależnia na całe życie. 
Poświęćcie mu czas. Koniecznie. 


CHLEB Z TARTINE BAKERY

/przepis cytuję w całości za Truflą, której wspaniałe chleby podziwiam od dawna/

Zaczyn:
1 łyżka zakwasu pszennego 50/50 (klik do Trufli)
200g letniej wody
100 g mąki pszennej chlebowej
100 g mąki pszennej pełnoziarnistej

Wymieszać, przykryć folią, zostawić w temp. pokojowej na noc (10-12godz.)
Jeśli nie jesteśmy pewni czy zaczyn jest aktywny, oto prosty test jak to sprawdzić: do miski z ciepłą wodą, dodać łyżkę zakwasu, jeśli spadnie na dno zaczyn nie jest gotowy, jeśli pływa po powierzchni, zaczyn jest gotowy do użycia.
Rano zakwas powinien pachnieć mniej więcej jak przejrzały owoc, słodkawo.
Jeśli pachnie octowo, są dwie opcje: można użyć tego zaczynu, mając na uwadze, że chleb będzie nieco kwaśniejszy w smaku, lub do połowy zaczynu dodać 100g ciepłej wody i 50g mąki pszennej chlebowej+50g mąki pszennej pełnoziarnistej i przefermentować jeszcze przez 2 godz.

Ciasto właściwe:
700+50g letniej wody
200g zaczynu
900g mąki pszennej chlebowej
100g mąki pszennej pełnoziarnistej
20 g soli

Do 700g wody dodać 200g zaczynu, wymieszać.
Dodać obie mąki i miksować na niskim/ średnim biegu, do połączenia składników (można wyrabiać ręcznie).
Miskę przykryć i zostawić w temp. pokojowej na 25-40 min.
Następnie dodać 50 g ciepłej wody, sól, miksować do połączenia składników (można wyrobić ręcznie).
Ciasto zostawić w temp. pokojowej na ok. 3-4 godz, w zależności od temp. otoczenia (jeśli ciasto nie rośnie, nie pojawiają się pęcherzyki, nie zmienia się jego struktura, być może temp. otoczenia jest za niska, należy przedłużyć czas fermentacji. Ciasto powinno być delikatniejsze, miększe, lżejsze, jakby lekko napowietrzone, z widocznymi pęcherzykami powietrza)

Przez pierwsze 2 godz.,ciasto składać co 30 min., potem raz na godzinę. Składać dłonią zamoczoną w miseczce z wodą, naciągając i zakładając ciasto.
Po pierwszej fermentacji ciasto wyłożyć na lekko omączony blat, podzielić na dwie części, uformować wstępne bochenki, przykryć ściereczką i zostawić by odpoczęły przez 20-30min.
Po tym czasie, uformować właściwe bochenki, umieścić je w koszykach wyłożonych ściereczkami i obficie wysypanymi mąką (autor zaleca mieszankę ryżowej i pszennej, ja wysypuję pszenną chlebową).
Chleb może rosnąć w temp. pokojowej przez 3-4godz., lub w przez noc w lodówce (8-12godz.) . Ja bardzo polecam nocne wyrastanie w lodówce (trzeba wtedy każdy koszyk włożyć do plastikowej torebki i szczelnie zawiązać), bardzo korzystnie wpływa to na smak i strukturę chleba.


Pieczenie:
Garnek żeliwny lub kamień rozgrzewać przez godzinę w temp. 240st.C (w oryg. 260st.C), 20 min przed końcem rozgrzewania wyjąć bochenki z lodówki (ostatnio przekładam chleb do garnka prosto z lodówki, lepiej się go nacina, łatwiej odkleja się od koszyka, polecam upiec jeden bochenek prosto z lodówki, jeden wyjęty 20min. przed pieczeniem i sprawdzić, która metoda bardziej odpowiada).
Wyrośnięty chleb przełożyć do rozgrzanego garnka, bochenek naciąć, garnek przykryć i wstawić z powrotem do piekarnika.  Piec 20 min, następnie zdjęć pokrywkę garnka i piec kolejne 20-25 min, aż skórka będzie miała głęboko skarmelizowany kolor. Jeśli chce się osiągnąć bardzo chrupiącą skórkę, która taka pozostanie, piec nieco dłużej, do głęboko brązowego koloru. Studzić na kratce, kroić po ostygnięciu.

środa, 28 maja 2014

Chleb polski. I historia zakwasu.



Czym jest ta magia zamknięta w objęciach chrupiącej skorupki?
Zapachem? 
Smakiem?
Wspomnieniem gorącej piętki i masła zatopionego w szczodrze podziurawionym miąższu?
A może dźwiękiem pękającej pod ostrzem noża skórki?


Woda i mąka.
Tylko tyle, by powstało aż tak wiele.
Prostota w swej sile wyrasta bez zbędnych dodatków.
Cała magia i tajemnica to czas.
Ten, który był, ulotne teraz i ten, który nadejdzie. 
Zamknięty w słoiku, ukryty w lodówce. 
Drzemiący, budzony i dokarmiany. 
Zakwas. 


" Lievito to rodzinne dziedzictwo. Zrobiony "dawno, dawno temu", przez którąś z kobiet z rodziny Marii, stanowi pilnie strzeżoną tajemnicę. Być może przepis wymyśliła bisnonna, prababka, a może ktoś żyjący wiek czy dwa wcześniej. Kimkolwiek była owa kobieta, stworzyła lievito madre, "zakwas matkę", mieszając mąkę i wodę, a potem stawiając w ciepłym miejscu na kilka dni, by sfermentował i by dzikie drożdże mogły wytworzyć bąbelki powietrza. 


Bulgocząca masa dostarczyła materiału na pierwszą partię chleba, a z niej wyjęto jeszcze małą garść, którą później wykorzystano do wyrobienia drugiej partii bochenków.
I tak dalej przez kolejne wieki, od nonny do figli i do nipote - od babki, do córki i wnuczki - aż do dzisiaj, gdy siedzę tu i zastanawiam się, ile ziaren mąki z tamtego pierwszego lievito madre znalazło się w chlebie, który Maria upiecze tego poranka. 

Pane al forno, chleb pieczony w piecu opalanym drewnem. Te słowa zawsze wymawia się tutaj z pewnym nabożeństwem, choć przecież  są symbolem najprostszego jedzenia.
By upiec chleb, Leana wstaje o czwartej rano. Nawet w najgorętsze dni można dostrzec ją, jak maszeruje przez miasteczko, niosąc wysoko na głowie stos gałęzi potrzebnych do rozpalenia pieca. 
Piec Leany znajduje się na piętrze jej domu, który ma chyba z tysiąc lat. Od dziesięciu wieków piecze się tu chleb. Chleb wciąż jest tu podawany w najróżniejszych postaciach - nawet czerstwy. Świeże kromki są podstawą każdego obiadu i kolacji; wyciera się nimi z talerza resztki sosu z makaronu i soków warzywnych, co Włosi nazywają fare la scarpetta - "robieniem małego buta". *

Historia chleba nigdy się nie kończy...
Jestem pewna, że jest jeszcze to coś, tajemnicze, magiczne "coś", co sprawia, że każdy chleb pachnie inaczej. Każdy jest jak kwiat - roztacza zapach, a w nim ukrytą miedzy ziarnami historię. 
Domu pachnącego chlebem Wam życzę i dzielę się z Wami chlebem, który- jak mówi mój Tato - smakuje tak samo, jak ten, którym zaraz po wojnie karmiła go Mama... 


Jeśli to prawda, a chcę wierzyć, że tak; jeśli w bochenku chleba udało mi się odtworzyć i zamknąć kawałek dzieciństwa mojego Taty, wspomnienie Babci, to znaczy, że każda kromka, którą kroję mojemu Synowi i grubo smaruję masłem, jest dalszą częścią niekończącej się historii, w której zmieniają się bohaterowi, ale sens i magia pozostają takie same, ukryte w każdym okruchu...


CHLEB POLSKI
/cytuję na podstawie  przepisu Tatter - klik/

200g zakwasu żytniego razowego (130% hydracji)
550g mąki białej pszennej chlebowej
50g mąki pszennej razowej
1 łyżeczka soli
300g letniej wody
2 łyżeczki kminku
* opcjonalnie 1/4-1/2 łyżeczki drożdży instant


Wszystkie składniki wymieszać w misce i zagnieść sprężyste, gładkie ciasto. Zostawić w szczelnie zakrytej misce na 2 -2,5 godziny i złożyć je w tym czasie 2 - 3 razy.
Następnie zwinąć owalny bochenek. Umieścić go w koszu* i zostawić do wyrośnięcia na 1-1,5 godziny (krótko, gdy dodane zostały drożdże, dłużej jeśli chleb jest na samym zakwasie). Szybko naciąć. Piec z para w piecu nagrzanym do 260 stopni przez 10 minut, potem obniżyć temperaturę do 230 stopni i piec jeszcze 20-25 minut. W połowie pieczenia bochenek obrócić, aby obie strony jednakowo się zbrązowiły.
Uwaga od Tatter:
Należy monitorować ostatnią fermentację i nie dopuścić do nawet najmniejszego przerośnięcia chleba. Świetnie się przechowuje i pięknie pachnie.
(Można do ostatniego wyrastania umieścić go w długiej keksówce i potem w niej upiec chleb).



*cytuję fragment wspaniałej książki "W miasteczku długowieczności" Tracey Lawson, która jest niezwykłą ucztą dla wszystkich smakoszy życia - bardzo Wam polecam. Wydawnictwi CZARNE, seria Dolce via. 

środa, 10 kwietnia 2013

Chleb "w ciemno" i rollercoaster, czyli jak upiec 47 chlebów naraz.



Jestem tchórzem.
Boję się latania samolotem.
Na drabinę nie wchodzę powyżej drugiego szczebla. 
Na sam dźwięk bungee-jumping dłonie pocą mi się ze strachu.
Posadzona nieświadomie w wagoniku rollercoastera (tak, można mnie tak zagadać, że nie wiem, gdzie wchodzę) darłam się głośniej niż najdziksze zwierzęta na sawannie. Do dziś uważam to za najprawdziwszy cud, że wprawdzie nie wyszłam na własnych nogach, ale przeżyłam.


A zatem wszystko jasne. 
Spokój przedkładam nad niekontrolowane emocje. 
Największe moje szaleństwa dotyczą eksperymentów kulinarnych.
Ze sportów ekstremalnych wybieram krajoznawczą jazdę rowerem po polnych dróżkach, gdzie "stokrotka rosła polna, a nad nią szumiał gaj, zielony gaj...".


Nudy.
I tak właśnie trochę z nudów, surfując sobie - oczywiście po internecie, przecież nie wśród wzburzonych fal, gdzie mogą na mnie czyhać wygłodniałe rekiny - trafiłam na TEN chleb. 
Zaiskrzyło!
I to jak! Straciłam dla niego głowę!
Niesiona dalej na fali - oczywiście emocji, napisałam o moim odkryciu na FB.   


I co w tym wielkiego?
Każdy pisze tam co chce. 
Nie sądząc, że kogokolwiek to zainteresuje, zapytałam czy jest ktoś, kto chciałby go ze mną upiec, tak zupełnie "w ciemno", nie znając wcześniej przepisu. 


Zadanie takiego pytania, to już jak dla mnie wystarczające szaleństwo, zwłaszcza, że ku mojemu zaskoczeniu zaczęli zgłaszać się pierwsi chętni. 
Biorąc jednak większość tych deklaracji za kokieterię (wybaczcie!), ze spokojem wróciłam do mojej codzienności, gdzie oprócz eksplodujących ekspresów do kawy nic szczególnie szalonego się nie dzieje. 


Nie miałam jeszcze wtedy pojęcia, że już siedzę w wagoniku rollercoastera, który ruszy "w ciemno", nabierze szaleńczej prędkości, wykonana obroty, śruby czy inne beczki od Ameryki przez Europę po Azję i to w dodatku na mój sygnał! I tym razem będę krzyczała, łapała się za głowę i traciła oddech, ale nie ze strachu, a z wielkiego, nieopisanego i niespodziewanego szczęścia. 


A niech to zabrzmi patetycznie:  KOCHAM WAS!
Jesteście najbardziej fantastyczną grupą wariatów, jakich spotkałam. 
Ja nie wiem jak to się stało?
Jakim cudem wsiedliście ze mną do tej nabierającej coraz większego rozpędu kolejki i jechali tak zupełnie "w ciemno" ?!
Dlaczego?


Między zagniataniem mojego chleba, a wysyłaniem przepisów do kolejnych osób, mój Synek mnie zapytał 
"I oni ci tak po prostu uwierzyli?" 
Uwierzyliście. Dziękuję!
Nie rozumiem, jak i dlaczego, ale może właśnie o to chodzi, żeby nie rozumieć.
Pewne rzeczy same w sobie są tak magiczne i wyjątkowe, że trzeba je po prostu przeżyć i to wystarcza. 
Choć myślałam, że już nigdy tego nie powiem, to po raz drugi przeżyłam szaloną jazdę rollercoasterem i wiecie co - chyba mam ochotę na kolejną. Tylko czy Wy...?


Trudno opisać magię wspólnego pieczenia chleba, tym większą jeśli niemal równocześnie ten sam chleb wyrasta i pachnie aż w 47 kuchniach i to na 3 kontynentach! 
To było chlebowe pospolite ruszenie! 
W kilku miastach zorganizowaliście "punkty przerzutu" zakwasu. Dobre Dusze słały zakwas pocztą. Co więksi szaleńcy nastawiali w pośpiechu zakwas, nie robiąc tego nigdy wcześniej, a zdesperowani "bez-zakwasowcy" odetchnęli z ulgą, gdy udało się dla nich znaleźć drożdżową alternatywę. 
Piekły Panie i Panowie, blogujący i nie, wytrawni piekarze i tacy, dla których ten chleb był PIERWSZYM WŁASNORĘCZNIE UPIECZONYM CHLEBEM W ŻYCIU! 


Nadal niewiele rozumiejąc, jak to się stało, jednego jestem pewna - to jedna z najwspanialszych przygód, jakie przeżyłam. Tym piękniejsza, że związana z chlebem, symbolem domu i ciepła, czyli tym wszystkim, co w życiu cenię sobie najbardziej. 

DZIĘKUJĘ, ŻE MOGŁAM TO Z WAMI PRZEŻYĆ! 

Dziękuję za wszystkie listy, maile, wiadomości i telefony, jakie od Was otrzymałam. Za anegdoty, historie rodzinne, dyskusje o książkach, pomysły na kolejne akcje "w ciemno" i  za taką ilość pozytywnej energii, że mogłabym sama upiec te wszystkie chleby, ale na szczęście zrobiliście to sami!
 

Na pewno jesteście ciekawi jak wyglądają te wszystkie bochenki!
Ze zdjęć, które otrzymałam od większości piekących przygotowałam WSPÓLNĄ GALERIĘ - możecie ją zobaczyć klikając TU - galeria będzie na stałe umieszczona na mojej stronie na Facebooku.
Chleby pachniały w Houston, Dallas, Nowym Jorku, Seulu, Wielkiej Brytanii i od Bałtyku do Tatr!
Pełna lista z linkami do wszystkich piekących "w ciemno" znajduje się pod przepisem - podaję imiona/nicki i adresy blogów (jeśli jest prowadzony). Jeśli piekliście z nami, a nie ma Was na liście, bardzo proszę o kontakt. Starałam się bardzo nikogo nie pominąć, ale być może jednak mi się nie udało, za co z góry przepraszam!


PAIN AL CIOCCOLATO
/francuski chleb czekoladowy/ 

Jak smakuje? Wbrew pozorom to nie jest chleb słodki, głównie za sprawą sporej ilości kakao i dodatku gorzkiej czekolady. Pachnie przepięknie! I równie wspaniale smakuje. Zaliczam go bardziej do wytrawnych wypieków. Najbardziej smakował mi sam z masłem, choć nie mogłam się powstrzymać od sięgania po kolejne kanapki z kozim serkiem i truskawkami skropionymi octem balsamicznym, z dodatkiem roszponki; z konfiturą z zielonych pomidorów, z plastrem cheddara i śliwkowym chutneyem, czy konfiturą z czarnych porzeczek. Ma idealnie chrupiącą skórkę i dość puszysty, ładnie dziurkowany  miąższ. Upiekę go jeszcze nie jeden raz! 

Przepis na wersję z naturalnym zakwasem znaleziony na tej stronie - klik, przepis z zaczynem drożdżowym pochodzi z tej strony - klik. 

Etap I przygotowania chleba podaję w dwóch wersjach - na zakwasie naturalnym i zaczynie drożdżowym, kolejne etapy są wspólne dla obu rodzajów zaczynu.
Etap I - przygotowanie zaczynu, czyli tzw. biga - wersja na zakwasie naturalnym

Biga:
28 g aktywnego zakwasu
1/4 szklanki (32g) mąki chlebowej
18 g wody w temperaturze pokojowej

Wszystkie składniki naturalnego zaczynu (biga) wymieszać razem, aby dokładnie się połączyły.
Umieścić bigę w misce i nakryć folią kuchenną. Odstawić w temperaturze pokojowej na ok. 8 godzin (najlepiej zrobić to późnym wieczorem, aby rano mieć gotowy do pracy zaczyn). 


Etap I - przygotowanie zaczynu, czyli tzw. biga - wersja na zaczynie drożdżowym

Zaczyn drożdżowy:
18 g mąki
9 g wody
szczypta drożdży - nie mam pojęcia jaka to ilość, bo oryginalny przepis nie podaje, ale myślę, że 1/4 łyżeczki

Składniki wymieszać i dodać do składników, które mają utworzyć biga, czyli właściwy zaczyn:
32 g mąki chlebowej
18 g wody w temperaturze pokojowej
+ przygotowany zaczyn drożdżowy

Wszystkie składniki zaczynu (biga) wymieszać razem, aby dokładnie się połączyły.

Umieścić bigę w misce i nakryć folią kuchenną. Odstawić w temperaturze pokojowej na ok. 8 godzin (najlepiej zrobić to późnym wieczorem, aby rano mieć gotowy do pracy zaczyn).


Etap II -  wyrabianie ciasta właściwego
cała biga (zaczyn przygotowany 8 godzin wcześniej)
3 szklanki (ok. 393 g) mąki chlebowej
1 1/8 (248 g) wody
4 łyżki (71 g) miodu
1 łyżka ekstraktu waniliowego
4 łyżki (25 g) kakao
1/4 łyżeczki drożdży instant
1 łyżka soli
78 g chipsów czekoladowych (inaczej łezki czekoladowe, dropsiki czekoladowe - można pominąć lub zastąpić siekaną gorzką czekoladą)



Wszystkie składniki - z wyjątkiem chipsów czekoladowych - zagnieść razem, aby dokładnie się połączyły (używając miksera, wyrabiać na średnich obrotach) i aby gluten się uwolnił. Wyrabiać ok. 8-10 minut. Odstawić na 5 minut, aby ciasto "odpoczęło", a następnie dodać dropsy czekoladowe i dokładnie zagnieść - ok. 1 minuty.
Przełożyć ciasto do dużej, lekko natłuszczonej misy, nakryć folią i odstawić do wyrośnięcia na ok. 2 godziny (powinno być ładnie wyrośnięte, czasem zajmie to mniej czasu, czasem trzeba dać ciastu czas i cierpliwie poczekać dłużej - nawet ok. 5 godzin).
Wyrośnięte ciasto przełożyć na lekko oprószony mąką blat i podzielić na 2 części (jeśli chcecie więcej mniejszych chlebów, można podzielić inaczej), każda po ok. 454 g. Każdą z części uformować na kształt kuli i odstawić, by odpoczęły na kolejne 30 minut.
Po tym czasie nadać ciastu pożądany kształt - podłużnego lub owalnego bochenka, jak kto woli. Przełożyć do koszyka do pieczenia lub formy - w zależności od tego, w czym chleb będzie pieczony.


Koszyk powinien być wyłożony ściereczką oprószoną mąką, a forma wysmarowana olejem i oprószona - najlepiej otrębami.  Odstawić do końcowego wyrastania na 2,5 godz. - 3 godz. Chleby powinny ładnie wyrosnąć. Ponownie, należy dać im na to czas i cierpliwie czekać, jeśli rosną za wolno.
Piekarnik nagrzać do temperatury 205 stopni. Na dnie piekarnika ułożyć żaroodporne naczynie wypełnione szklanką wody - będzie parowała w trakcie pieczenia, dzięki czemu skórka stanie się chrupiąca. Przed wstawieniem do piekarnika naciąć chleby.
Piec 35-40 minut. Można sprawdzić patyczkiem czy chleb jest już gotowy.
Upieczony chleb studzić przynajmniej 1 godzinę - tylko czy ktoś tyle wytrzyma?!

CHLEB "W CIEMNO" UPIEKLI: 

Kolejność wymienionych osób jest przypadkowa. Ze względów technicznych czy czasowych nie u wszystkich wymienionych wpis chlebowy pojawi się w tym samym czasie lub nie wszystkie linki będą od razu aktywne, dlatego wszystkich Czytelników prosimy o cierpliwość i wyrozumiałość. 

Agnieszka - from R'dam with love
Olcik - O chlebie i nie tylko
Renata Sharman - Forks'N'Canvas
Wiewióra - Dzieje kuchennej Wiewióry
Ralpheek - Old White Table
Gospodarna Narzeczona - Na kruchym spodzie 
Kabamaiga - Sto kolorów kuchni
Łucja - Fabryka kulinarnych inspiracji
Rafał - Pan Wędzonka 
Bernika - Mój kulinarny pamiętnik
Ola - 2 smaki 
Wisła - Zapach chleba
Ula - Dzika pycha
Amber - Kuchennymi drzwiami
Mela - Pierwsze primo! 
Joanna - Smacznie z Joanną
Kaś -  Bake&Taste
Magda - MadziaŁyga  
Kasia - Sur Nos Tables
Joanna - Różowa Kuchnia 
 Monika - Mimo-za-Monika
Anka Gmurczyk - Zaraz Ci coś ugotuję 
Grażyna - Grażyna gotuje 
Ania - Bajkorada 
Janiolka - Eksperyment sobotni
Jola - Nasze życie od kuchni 
Margarytka - Kulinarne szaleństwa Margarytki 
Jolanta - Damsko-męskie spojrzenie na kuchnię
Paulina - W kuchni na Stalowej 
Lidia - Kucharzenie i Pieczenie 
Olimpia - Pomysłowe Pieczenie
Ewa - MojeTworyPrzetwory
Siarenka - Siarenka kulinarnie  
Ewelina - Around the Kitchen Table
Ptasia - Coś niecoś 
Monika - Life by Chrupka
Kasia - Kasia Gotuje 
Ola - Sunday Bake
Adrijah - Breakfast
Klaudyna - Ziołowy Zakątek
Joanna - Kaczodajnia
Bee - Magazyn Kuchenny
Ola Mała - Na bogato!  
Joanna - Notatki kulinarne 
MamaKini i Kinia W garze mieszane
Kasia Zapiski kulinarne
Anna-Maria KUCHARNIA

Drukuj przepis

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails